Policja bierze się za kierowców ciężąrówek. Trwa akcja TIR

03.08.2018 22:03

Policja w całym kraju prowadzi intensywne kontrole na autostradach i drogach ekspresowych. W ramach akcji "TIR" karani mają być kierowcy ciężarówek, którzy, mimo zakazu wyprzedzają się i blokują ruch.

Akcja TIR na polskich drogach fot. Twitter/Andrzej Borowiak/screen

"Od piątku 3 sierpnia na autostradach i drogach ekspresowych policjanci będą prowadzić działania kontrolno-prewencyjne pod nazwą TIR. Funkcjonariusze z drogówki będą zwracać szczególną uwagę na samochody ciężarowe, kierujących wyprzedzających na zakazie i blokujących pasy ruchu" - powiedział mł. insp. Mariusz Ciarka, rzecznik komendanta głównego policji. Kontrolowana będzie także trzeźwość kierowców.

Ciarka tłumaczył, że decyzja ta jest odpowiedzią na oczekiwania społeczne.

O akcji poinformował na Twitterze minister Joachim Brudziński. "Poleciłem Komendantowi Policji, aby policjanci ruchu drogowego skuteczniej tłumaczyli kierowcom TIR-ów, że wyścigi ciężarówek na autostradach oraz innych drogach to nie jest dobry pomysł. Prym w tych zawodach wiodą szczególnie kierowcy naszych wschodnich sąsiadów" - poinformował szef MSWiA.

Akcja TIR w Polsce: Mandaty do 500 zł

Szef KGP decyzję o rozpoczęciu działań rozesłał do wszystkich jednostek w czwartek. Jest ona uzasadniana przede wszystkim wysokimi temperaturami i wzmożonym ruchem na trasach szybkiego ruchu związanym z powrotami z urlopów. Policja szczególny nacisk kładzie na kontrolę ciężarówek dlatego, że są one najczęstszym powodem zatorów na ekspresówkach.

Kierowcy TIR-ów mają być karani przede wszystkim za wyprzedzanie na zakazie, blokowanie ruchu przez bardzo długie wyprzedzanie, albo przekraczanie dozwolonej prędkości, czyli 80 km na godz. Konsekwencją tych wykroczeń może być mandat w wysokości do 500 złotych i nawet 6 punktów karnych.

Akcja TIR: Do kiedy potrwa?

Akcja "TIR" będzie prowadzona codziennie w godz. 6-22, aż do jej odwołania.

"Mam nadzieję, że po najbliższych dniach kierowcy TIR-ów (nieważne czy z Polski, z Litwy lub z Białorusi) przekonają się w swoich portfelach, że ich wyścigi to nie jest dobry pomysł” - dodał Brudziński w kolejnym wpisie.

RadioZET.pl/PAP/KS

Oceń