Naczelnik TOPR: dojście do uwięzionych zajmie nam kilka godzin

18.08.2019 19:57
Naczelnik TOPR: dojście do uwięzionych zajmie nam kilka godzin
fot. PAP/Grzegorz Momot

26 ratowników bierze udział w akcji poszukiwawczej w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach. Jak mówi naczelnik TOPR,Jan Krzysztof, za około 5-6 godzin ratownicy powinni dojść do miejsca, gdzie utknęło dwóch grotołazów.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

- Działania są prowadzone, będziemy się koncentrować na poszerzaniu dostępu do tego miejsca, gdzie przewidujemy, że oni są, i na penetracji kamerą. Dojście na to miejsce zajmie kilka godzin. Szacujemy, że w dobrych warunkach za około 5-6 godzin będziemy coś więcej wiedzieć – mówił Jan Krzysztof na konferencji prasowej.

Jak także stwierdził, sytuacja z wodą, która zalała jaskinię, jest na razie stabilna.

Zobacz także

- Na razie nic strasznego się nie dzieje. Ta woda, która tam się pojawiła, jest niewiadomego pochodzenia. Nie wiemy, czy jest z przyboru naturalnego czy pojawiła się tam na skutek działań, które tam prowadzili (grotołazi – red.). – mówił. Jak dodał, wystarczy nieświadomie zadeptać odpływ wody z jaskini, żeby jej poziom w grocie gwałtownie wzrósł.

Zobacz także

Jan Krzysztof przekazał również, że w nocnej akcji ratunkowej uczestniczyć będzie 26 ludzi, w tym 15 ratowników TOPR-u, 4 Słowaków, 5 strażaków i 2 ratowników górniczych. Jak precyzował, więcej osób nie mogłoby prowadzić działań na tym odcinku – ze względu na to, że jest on bardzo wąski.

Wcześniej kontakt był

Naczelnik TOPR-u poinformował również, że na razie nie ma kontaktu z uwięzionymi.

- Żadnego kontaktu nie ma, jesteśmy blisko, w miejscu, w którym wcześniej taki kontakt był. Więc to jest niepokojące – przyznał.

Zapytany o to, w jakiej odległości od miejsca nawiązania kontaktu mogą się obecnie znajdować speleolodzy oświadczył, że „tego na razie nie udało się precyzyjnie ustalić”.

- Może to być od kilkunastu do kilkudziesięciu metrów – stwierdził.

Zobacz także

Krzysztof mówił również, że ryzyko głębokiej hipotermii jest bardzo poważne i szanse przeżycia grotołazów są małe. – Ale liczymy na to, że uda nam się do nich dotrzeć i ich uratować – kontynuował.

W celu powiększania korytarzy jaskini, ratownicy używają materiałów wybuchowych. Po kawałku kruszą skały, żeby przejście było możliwe.

Speleolodzy utknęli, bo przejście, którym mogli się wydostać, zalała woda. W jaskini są zaledwie cztery stopnie Celsjusza.

mapa jaskinia z zaznaczona trasa

 

RadioZET/RadioZET.pl/TVN24