Aktywiści obrzucili limuzyny rządowe jajkami. Wstrząsająca relacja jednej z uczestniczek [FOTO]

Katarzyna Mierzejewska
11.12.2017 10:23
Aktywiści obrzucili limuzyny rządowe jajkami. Wstrząsająca relacja jednej z uczestniczek [FOTO]
fot. Piotr Łapiński/LAPP FOTO

Kilku aktywistów społecznych obrzuciło jajkami limuzyny rządowe. Zostali oni zatrzymani przez policję. Sprawę szerzej opisuje na portalu społecznościowym pisarka i znawczyni twórczości Witolda Gombrowicza Klementyna Suchanow. 

Zagłosuj

Popierasz działania aktywistów?

Liczba głosów:

Do zdarzenia doszło 8 grudnia około godziny 17:00. Rządowe limuzyny opuszczały Pałac Prezydencki po zaprzysiężeniu Mateusza Morawieckiego na premiera. Wtedy to grupka osób, które regularnie protestują na ulicach przeciwko działaniom PiS, obrzuciła jadące samochody jajkami. 

- Nie należę do Obywateli RP, a jaja rzucałam nie w ludzi, a w samochody rządowe, czyli symbol władzy, która dopuszcza się zbrodni dużo gorszych niż żółtko na szybie - pisze na swoim profilu Klementyna Suchanow. Pisarka jest członkinią Strajku Kobiet. 

screenfejs

W związku z działaniem demonstrantów do akcji wkroczyła policja. Zdjęcie leżącej na ziemi Klementyny Suchanow, zrobione podczas policyjnej interwencji, szybko obiegło sieć. Od akcji odcina się jeden z czołowych działaczy Obywateli RP Paweł Kasprzak. 

"Jeśli jednak Obywatele RP mają dopuszczać się rzucania jajami w kogokolwiek, to ja przestaję być Obywatelem RP" - napisał na portalu społecznościowym. 

W rozmowie z NaTemat.pl Klementyna Suchanow opisuje dokładnie, co zdarzyło się tego wieczoru. 

- Moje ręce wyglądają tragicznie. Wczoraj pojawiły się pierwsze siniaki. Dziś jest mi trudno ruszać nadgarstkami, odgarnąć włosy. Oni "pastwili się" nad moimi nadgarstkami. Na początku nie rozumiałam sytuacji, nie wiedziałam, co robią. Myślałam, że chwytają mi ręce. Zaczęłam się wyrywać, bo nikt nie lubi być skrępowany. Rafała skuli szybko i sprawnie, ze mną sobie nie radzili. Jego bili po udach, dociskali mu twarz - mówi pisarka.

Dodaje, że później pojawił się wśród nich policjant, który starał się "załagodzić sytuację". Jednak Suchanow przyznaje, że "niesmak pozostał".

Pisarka całe zajście opisywała też na facebooku. "Hoża policja nie omieszkała odstawić spektaklu dla min. Błaszczaka. A więc: rzuciła Rafała na ziemię, twarzą w chodnik (jeśli ktoś myśli, że to coś nowego, to się myli), przyciskając nogą. Mi udało się pograć "w pałkę", duża ich ilość wypadała kulsonom jak cukierki z tytki na Mikołaja. Ta chwilowa zabawa zakończyła się jednak rzutem na chodnik i skuciem. Jak się okazało później, rozstaw kajdanek chyba nie przewiduje wersji nadgarstki women light, bo w radiowozie udało mi się z nich szybko wyswobodzić. Rzuciłam je w stronę tego najagresywniejszego, ku przerażeniu policjantów, a uciesze współzatrzymanych" - czytamy w relacji.

Klementyna Suchanow jest autorką głośnej ostatnio biografii Witolda Gombrowicza "Gombrowicz. Ja, geniusz".

RadioZET.pl/natemat.pl/KM