Ostro na posiedzeniu komisji ds. Amber Gold: Pani na razie ośmiesza Komendę Wojewódzką Policji

Redakcja
07.11.2017 15:45
Ostro na posiedzeniu komisji ds. Amber Gold: Pani na razie ośmiesza Komendę Wojewódzką Policji
fot. PAP

Informacje o Amber Gold pozyskałam ze źródła, po czym rozpoczęłam działania operacyjne; niestety nie udało mi się zebrać takich materiałów, które mogłyby doprowadzić do wszczęcia postępowania ws. tej firmy - mówiła b. funkcjonariuszka KWP w Gdańsku Anna Fołta-Nowacka przed komisją śledczą.

Fołta-Nowacka w czasie funkcjonowania Amber Gold pracowała w wydziale przestępczości gospodarczej Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Na wstępie wtorkowego przesłuchania Joanna Kopcińska (PiS) pytała świadka, kiedy i w jakich okolicznościach zainteresowała się firmą Amber Gold.

- Uzyskałam pewne dane na temat tego podmiotu, które wzbudziły moje zainteresowanie (...). To były uzyskane informacje w wyniku pracy operacyjnej od źródła - odpowiedziała Fołta-Nowacka, zaznaczając, że nie pamięta obecnie, jak brzmiała ta informacja.

W toku przesłuchania przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann (PiS) wskazała, że "treść informacji ogólnie jest taka, że istnieje firma, która może oszukiwać ludzi"

Z kolei Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał, czy świadek prowadziła jakiekolwiek czynności operacyjne wobec spółki Amber Gold i Marcina P.

- Tak prowadziłam. Prowadziłam sprawę operacyjną, która została wszczęta na bazie pozyskanej informacji od osobowego źródła informacji - odpowiedziała Fołta-Nowacka.

- Prowadziłam czynności operacyjne mające na celu dotarcie do osób, które mogłyby posiadać inną wiedzę, która byłaby przydatna w wykorzystaniu tych czynności operacyjnych. Zapewne poszukiwałam osób pokrzywdzonych - dodała.

- Monitorowałam również internet i wydarzenia, które tam były, również i w ten sposób chcąc pozyskać jakąkolwiek informację, która mogłaby pomóc w zweryfikowaniu tej pierwszej informacji - kontynuowała.

Szefowa komisji śledczej dopytywała jednak, czy gdyby świadek poszukiwała osób pokrzywdzonych lub mających wiedzę nt. Amber Gold, miałoby to odzwierciedlenie w teczce operacyjnej.

- Powinna być taka informacja - odparła Fołta-Nowacka.

- A jeśli nie ma śladu, aby pani takie czynności podejmowała, to znaczy, że pani je robiła i nie dokumentowała, czy pani ich nie robiła? - pytała szefowa komisji. "Nie no, na pewno robiłam" - odpowiedziała świadek. Dodała, że jeśli rozmowa z daną osobą nie przyniosła efektów, bądź w jej trakcie nie podjęto tematu sprawy, to informacje na ten temat nie znajdowały się w teczce. W tym momencie Wassermann zaprezentowała - jak podkreśliła - efekt 15-miesięcznych działań b. policjantki, pokazując jedną teczkę z dokumentami o niewielkiej objętości.

Rzymkowski zwrócił uwagę, że z zeznań świadka wynika, iż działania operacyjne miały "dwie formy: śledzenie internetu i rozmowy, które nie były w żaden sposób przydatne do sprawy". - Ja nie mogłam podjąć innej czynności operacyjnej, nie mając zweryfikowanej informacji (od źródła - PAP) - argumentowała Fołta-Nowacka.

W późniejszej części przesłuchania wiceszef komisji śledczej Marek Suski (PiS) wskazał, że z dokumentów wynika, iż świadek w tamtym okresie wiedziała zarówno o karalności Marcina P., jak i o tym, że Amber Gold było wpisane na listę ostrzeżeń publicznych Komisji Nadzoru Finansowego.

Natomiast Joanna Kopcińska pytała, czym zakończyły się prowadzone przez świadka czynności operacyjne. - No wydaje mi się, że niestety nie udało się zebrać takich materiałów, które mogłyby doprowadzić do wszczęcia postępowania - odpowiedziała Fołta-Nowacka.

RadioZET.pl/PAP/KM