Zamknij

WP: Incydent lotniczy z prezydentem Dudą i próba tuszowania. Władze komentują

20.04.2021 10:55
Andrzej Duda, incydent lotniczy z lipca 2020
fot. Jan Graczynski/East News

Incydent lotniczy z udziałem ubiegającego się o reelekcję prezydenta Andrzeja Dudy. Wirtualna Polska ujawniła treść ze stenogramów, które dowodzą, że osoby organizujące Dudzie lot w lipcu 2020 roku złamały przepisy lotnicze. Jakby tego było mało, sprawę mieli później tuszować czołowi urzędnicy, ale i władze LOT, czy wiceministrowie. Zastępca rzecznika PiS mówi o "odgrzewanym kotlecie", a rzecznik prezydenta Błażej Spychalski o "bajce, z góry założoną tezą".

Wirtualna Polska dotarła do stenogramów rozmów, z których wynika, że prezydent Polski lub ktoś z jego otoczenia naciskał na pilotów, by samolot z głową państwa na pokładzie wystartował po godz. 22 z Zielonej Góry do Warszawy. Do tej godziny pracował kontroler lotów, a samowolne przedłużenie przez niego pracy jest zabronione w instrukcji operacyjnej LOT.

Portal podał, że samolot z ubiegającym się o reelekcję Dudą wystartował mimo to o godz. 22.12, nieco ponad pół godziny później wylądował w Warszawie. Sprawa miała być później tuszowana przez urzędników.

Wp.pl: Incydent lotniczy z Andrzejem Dudą, organizatorzy lotu złamali prawo

Spóźnienie Andrzeja Dudy i jego sztabu na lotnisko wynikało z przedłużenia trudnego dla prezydenta spotkania z wyborcami na ziemi lubuskiej.

Redakcja Wp.pl powołała się przy publikacji korespondencji objętej tajemnicą na ważny interes państwa. Historia pokazuje, że pomimo wielkich tragedii w polskim lotnictwie w stosunkowo nieodległych czasach wciąż wracają niepokojące doniesienia o naciskach na pilotów. "Złamane są wewnętrzne procedury. Przepisy europejskie nic na ten temat nie mówią" - cytuje rzecznika LOT-u Wp.pl.

"Ani przez moment nie pojawiła się refleksja, że incydent w Zielonej Górze był zagrożeniem dla życia i zdrowia najważniejszej osoby w państwie. Choćby przez wzgląd na katastrofę smoleńską, można było przypuszczać, że odpowiedzialni ludzie postarają się dogłębnie wyjaśnić ten incydent i sprawić, żeby nigdy się nie powtórzył" – pisze Wirtualna Polska.

Rzecznik prezydenta i PiS bagatelizują sytuację. "Odgrzewany kotlet", "bajka"

Do sprawy odniósł się we wtorek rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. "Tekst ma z góry założoną tezę; leciałem tym samolotem i opisane "naciski" nigdy nie miały miejsca, to bajki" - stwierdził na Twitterze Spychalski.

Z kolei zastępca rzecznika PiS Radosław Fogiel przywołał publikację w kontekście niedawnej rocznicy katastrofy smoleńskiej. "Trudno nie odnieść wrażenia, że jest to pewnego rodzaju odgrzewany kotlet i próba żyrowania rosyjskiej wersji historii" - powiedział we wtorek wicerzecznik PiS Radosław Fogiel. Fogiel komentując we wtorek w rozmowie w wp.pl te doniesienia zauważył, że nie jest to nowa sprawa. "Pisały o tym media na chwilę przed zakończeniem kampanii wyborczej. Próbowano z tego zrobić aferę. Trochę trudno nie odnieść wrażenia, że to jednak jest pewnego rodzaju odgrzewany kotlet" - wskazał polityk

Jego zdaniem jest to próba doszukania się afery. "Mieliśmy jasną informację z Kancelarii Prezydenta, że nie było żadnego kontaktu ze strony pasażerów z pilotami. Wtedy w lipcu były rozważania, że być może to sami piloci w kontakcie z wieżą chcieli motywować pracowników lotniska do większych starań" - zaznaczył Fogiel.

RadioZET.pl/Wp.pl/Twitter