Znana właścicielka szkoły dla psów zlinczowała nastolatkę w internecie. Powodem informacja na Facebooku

Redakcja
23.02.2018 09:05
Aneta Awtoniuk
fot. Screeny - Facebook

Znana behawiorystka i coach Aneta Awtoniuk ostro skrytykowała na Facebooku zachowanie nastoletniej dziewczynki, która ustawiła na Facebooku fikcyjne miejsce pracy.

Nastolatka na swoim profilu, obok fotografii marihuany, jako alma mater wpisała „Wyższą szkołę imprez i melanżu”. Jako jedno z miejsc pracy wymieniła „Szlachta nie pracuje”, a jako drugie stanowisko „mini behawiorystki” w firmie Azorres. To drugie przedsiębiorstwo rzeczywiście istnieje i należy do Anety Awtoniuk.

Znanej behawiorystce nie spodobało się to, że dziewczynka w wieku gimnazjalnym podaje w internecie takie informacje i rozpoczęła internetową batalię, porównując fikcyjną pracownicę m.in. do kleszcza. Padło zresztą znacznie więcej krzywdzących określeń. Sprawę szczegółowo opisał portal branżowy PRoto i jeden z użytkowników Wykopu.

aneta01

(W oryginalnym wpisie zdjęcia i dane nie były zamazane)

Z pewnym zdziwieniem dowiedziałam się dziś, że zatrudniam mini behawiorystkę, niejaką Wiktorię. Dla takich gówniar jest w piekle specjalne miejsce — trafiają tam ludzie-kleszcze. Roznoszą syf, zatruwają życie i są obrzydliwi. Gratuluję rodzicom — napisała.

Na tym sprawa się nie skończyła. Awtoniuk kolejny wpis dodała, kiedy uderzyły w nią liczne słowa krytyki.

„»Prawdziwym madkom«, które zgłosiły mój post życzę, żebyście spotkały Wiktorię [...]na swojej drodze. Żeby chodziła z Waszymi dziećmi do szkoły i potraktowała je tak, jak pokazała na FB, że potrafi. Żeby podszywała się pod Wasze dzieci, publikowała posty w ich imieniu, żeby rozpuszczała w szkole plotki o nich… […]. I powtarzam — opublikuję każdy hejt i kradzież marki, ze zdjęciem, imieniem i nazwiskiem. A jeśli FB usunie moje posty, bo je masowo zgłosicie, opublikuję te zdjęcia na własnym serwerze. Jeśli będzie trzeba wydrukuję plakaty i rozwieszę w mieście. Dość bezkarności w sieci!” — napisała Awtoniuk.

Wyjaśnienie, że nastolatka nie ma nic wspólnego z firmą, pojawiło się także na oficjalnym profilu Azorres. Wszędzie podawano dane dziewczynki (imię, nazwisko). W końcu Awtoniuk dodała kolejny wpis, w którym próbowała wyjasnić powód swojego zachowania.

azzores

— Klient do mnie zadzwonił z pytaniem, czy upadłam na głowę, żeby zatrudniać taką osobę. Znajomy, któremu polecił Azorres, szukał kontaktu przez FB, bo zgubił numer i trafił na ten profil. Zwymyślał mojego klienta, że poleca mu takich „behawiorystów”... I to mnie zupełnie nie śmieszy — napisała.

— Wywołało to zrozumiałe zaniepokojenie wśród moich Klientów. Pojawiły się emocje, które mogły sprawić, że niektóre osoby poczuły się urażone. Sprawa jest w trakcie wyjaśniania, Facebook otrzymał stosowne zawiadomienie — dodała w kolejnym wpisie.

RadioZET.pl/PRoto/maal