Stefan W. nie spędził nocy w areszcie. Dostał ataku drgawek

Redakcja
14.01.2019 14:35
Stefan W.
fot. PAP

Stefan W. spędził noc na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym w Gdańsku – dowiedziała się nieoficjalnie „Gazeta Wyborcza”. Sprawca ataku na prezydenta Pawła Adamowicza dostał ataku drgawek. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Już w niedzielę pojawiały się informacje dotyczące złego stanu psychicznego 27-latka, który miał się ujawnić podczas odbywania kary. Informacje te potwierdził w poniedziałek podczas konferencji prasowej wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński.

Bezpośrednio po zdarzeniu dyrektor generalny Służby Więziennej zlecił analizę dostępnych Służbie Więziennej danych na temat Stefana W.

Jak ustaliła „Gazeta Wyborcza”, w nocy z niedzieli na poniedziałek 27-letni Stefan nie trafił do aresztu. Blisko godzinę po ataku na prezydenta Adamowicza dostał ataku drgawek. Dodatkowo miał złamany nos i uraz ręki. Mężczyzna został przewieziony do szpitala po godzinie 21. 

„Mężczyzna był trzeźwy i nie był pod wpływem środków odurzających. Wypisano go około godz. 3 nad ranem. Po zaopatrzeniu przez medyków, policjanci przewieźli go na konsultację do jednego z gdańskich szpitali psychiatrycznych” – czytamy. 

Zobacz także

Sprawcę ataku Stefana W. Sąd Okręgowy w Gdańsku w 2014 roku skazał na 5,5 roku więzienia. Stefan W. oskarżony był o dokonanie czterech napadów na placówki bankowe – wszystkich rabunków dokonał w miesiąc, na przełomie maja i czerwca 2013 r. Zamaskowany W. zastraszał pracowników banków bronią: w jednym przypadku był to pistolet gazowy, w trzech innych – pistolet alarmowy na naboje hukowe. Podczas jednego z rabunków mężczyzna dla postrachu wystrzelił w sufit.

Atak na Pawła Adamowicza 

W niedzielę wieczorem podczas finału WOŚP w Gdańsku Stefan W. wszedł na scenę i trzykrotnie ugodził nożem prezydenta miasta Pawła Adamowicza. Po ataku krzyczał: „Nazywam się Stefan. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała. Dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

Adamowicz trafił do szpitala. Jest w bardzo ciężkim stanie. Doznał ciężkich urazów serca, przepony i narządów wewnętrznych jamy brzusznej. Rokowania, jak informują lekarze, nadal są niepewne.

RadioZET.pl/Gazeta Wyborcza/DG