"Auschwitz nie spadło z nieba". Świat pamięta o zbrodni Holocaustu

27.01.2020 19:13
Auschwitz Birkenau rocznica
fot. PAP/Łukasz Gągulski

Mocny apel ocalonych z Auschwitz w 75. rocznicę wyzwolenia byłego niemieckiego obozu. Do polityków - o opamiętanie z szaleństwa nienawiści, a do młodego pokolenia - aby nie było obojętne na ludzką krzywdę. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Pamięć o ofiarach Holocaustu i bieżąca polityka przecięły się podczas obchodów wyzwolenia byłego niemieckiego obozu Auschwitz-Birkenau. Organizatorzy uroczystości postanowili oddać głos przede wszystkim ocalonym z nazistowskiej fabryki śmierci. Około 200 byłych więźniów obozu wzięło udział w poniedziałkowych obchodach na terenie obozu w Brzezince.

"Auschwitz nie spadło z nieba"

Batszewa Dagan była przetrzymywana w Auschwitz od maja 1943 roku do momentu wyzwolenia obozu. Przez ten czas była w czterech komandach. Nago stawała przed doktorem Mengele, który przeprowadzał na więźniach eksperymenty paramedyczne.

Zobacz także

- Nie było tam czegoś takiego, jak troska o człowieka. Nawet w słowniku nie znajdziesz słowa określającego, jak deptano godność człowieka  (…) Do dziś mam to uczucie – gdzie wyście wszyscy byli, świat, który słyszał i nic nie robił, aby ocalić? – podkreśliła 95-latka.

Chciałabym płakać, bo tylko łzami chciałabym oblać tę przeszłość (…) To wy będziecie odpowiedzialni, aby nic takiego się nie wydarzyło w dziejach świata

Batszewa Dagan

Pamięć o wydarzeniach sprzed 75 lat wciąż jest żywa wśród ocalonych. Elza Baker, która w Auschwitz była więziona jako 8-latka, nie mogła zabrać głosu z powodu wzruszenia. Dlatego jej świadectwo odczytała przedstawicielka organizatorów.

Na własnej skórze doświadczyłam prześladowania cyganów (…) Przez dziesiątki lat zbrodnia na Sinti i Romów była ignorowana

Elza Baker

Ocalały z obozu Marian Turski skierował bezpośredni apel do najmłodszego pokolenia. Przypomniał, jak krok po kroku na początku lat 30. ubiegłego stulecia władze III Rzeszy oswajały antysemityzm. - Auschwitz nie spadło z nieba, tuptało małymi kroczkami, aż stało się to, co wydarzyło się tutaj – podkreślił. Jego wystąpienie zostało nagrodzone owacją na stojąco.

Nie bądźcie obojętni, jak widzicie kłamstwa historyczne. Nie bądźcie obojętni, jak widzicie, że przeszłość jest naciągana do aktualnych potrzeb polityki. Nie bądźcie obojętni, kiedy jakakolwiek mniejszość jest dyskryminowana  

Marian Turski

Zobacz także

Z kolei Stanisław Zalewski, w latach 1943-45 osadzony w Auschwitz, przypomniał pytanie papieża Benedykta XVI: Gdzie był wtedy Bóg?.

Pamiętam zwożenie nagich kobiet do komór gazowych, ich krzyk słyszę w mojej podświadomości, byłem świadkiem samosądów więźniarskich

Stanisław Zalewski

Zalewski pytał zgromadzonych czy odpuszczenie win oznacza odstąpienie od kary. - Pojednanie bez prawdy historycznej będzie mostem bez poręczy (…) Moralnym obowiązkiem wszystkich obecnych jest prowadzenie takich działań, aby nigdy to się nie powtórzyło – podkreślił.  

Na bardzo emocjonalne słowa pozwolił sobie Ronald Lauder, przewodniczący Światowego Kongresu Żydów. Powiedział wprost, że po 75 latach wciąż powtarzane są te same hasła używane przez nazistów, a antysemityzm wciąż trawi świat.

Wskazał potrzebę uchwalenia prawa, które "spowoduje, że piewcy nienawiści znajdą się w więzieniu na długi czas".

Jest jeszcze inny sposób jak liderzy świata mogą walczyć z nienawiścią. Poprosiłem wszystkie kraje, aby przestały popierać ciągłą haniebną fiksację ONZ odnośnie do Izraela

Ronald Lauder

Zobacz także

Trump został w Waszyngtonie

Około 60 delegacji państwowych wzięło udział w poniedziałkowych uroczystościach. Wśród nich prezydenci Izraela, Niemiec i Ukrainy oraz pary królewskie z Holandii i Hiszpanii. Państwa alianckie na najwyższym szczeblu reprezentował premier Francji.

W przypadku Stanów Zjednoczonych szefem delegacji był sekretarz skarbu Steven Mnuchin. Zabiegi dyplomatyczne Polski, aby USA reprezentował prezydent Trump lub jego zastępca Pence, nie przyniosły rezultatu. Gospodarz Białego Domu wybrał wizytę zza oceanem premiera Izraela Benjamina Netanjahu.       

Podczas głównych uroczystości jedynym politykiem, który zabrał głos, był prezydent Duda. W ubiegłych latach przemawiali szefowie delegacji z Niemiec czy Izraela. Podobnie, jak ambasador Rosji. To nie bez znaczenia w kontekście Światowego Forum Holocaustu, które kilka dni wcześniej odbyło się w Jerozolimie. W ubiegły czwartek w instytucie Yad Vashem pojawili się przywódcy Rosji, Francji oraz wiceprezydent USA.   

- Z wielką przykrością przyjąłem to, że polski udział w tym wielkim dziele walki przeciwko nazistom, sprawcom Holokaustu został całkowicie w czasie tych uroczystości w Yad Vashem pominięty (…) i choćby tylko z tej przyczyny nie mogłem być tam jako prezydent RP obecny, ponieważ pominięto polski udział w dziele walki o wolność i w dziele walki także przeciwko Holokaustowi - podkreślił Duda po poniedziałkowym spotkaniu z prezydentem Izraela Re’uwen Riwlin.

Przywódca państwa żydowskiego podkreślił rolę poniedziałkowych uroczystości oraz pełną odpowiedzialność nazistowskich Niemiec za Holocaust. Jednocześnie podkreślił, że „badanie historii trzeba zostawić historykom, a przywódcy polityczni powinni odpowiadać za teraźniejszość”. To jawna aluzja do partii rządzącej w Polsce, której politycy dwa lata temu forsowali pomysł karania osób, które przypisują Polsce jakąkolwiek winę za zbrodnie III Rzeszy.

"Jesteśmy jak eksponaty z muzeum"

27 stycznia, czyli w Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holocaustu, uroczystości odbywały się nie tylko w Polsce.

- Powracający antysemityzm nie jest problemem Żydów, jest problemem nas wszystkich, naszej Republiki - podkreślił prezydent Francji Emmanuel Macron podczas obchodów w Paryżu. Z kolei prezydent USA Donald Trump w proklamacji z okazji rocznicy napisał, że „naszym podstawowym wspólnym obowiązkiem jest uczynić wszystko, by każde następne pokolenie znało prawdę”.

Zainteresowanie mediów (około 1200 dziennikarzy z całego świata) pokazało, że temat upamiętnienia Holocaustu wciąż jest żywy. Jednak z roku na rok pozostaje coraz mniej naocznych świadków zbrodni obozów koncentracyjnych.

- Co z naszymi kolegami, którzy nie mają domów opieki? Jesteśmy okazami (żyjący ocaleni z Auschwitz – przyp. red.), które są wyjmowane jak eksponaty z muzeum raz w roku. Teraz ogromny szum, a potem nie istniejemy – nie ukrywała Zdzisława Włodarczyk, była więźniarka obozu.

Ocaleni z Holocaustu doskonale wiedzą, jak ważna jest pamięć. Dlatego obiecali, że nie przestaną opowiadać o swoich tragicznych doświadczeniach.

Wspomnienia byłych więźniów obozu Auschwitz-Birkenau

RadioZET.pl