Były szef ABW z zarzutami. Chodzi o jednego z jego byłych podwładnych

Mikołaj Pietraszewski
31.07.2018 13:08
Bondaryk
fot. PAP

Były szef ABW, Krzysztof Bondaryk, usłyszał we wtorek w Prokuraturze Regionalnej w Białymstoku zarzuty w sprawie przyjęcia do służby w Agencji na funkcję jego doradcy osoby, co do której istniały okoliczności powodujące ryzyko podatności na szantaż lub wywieranie presji – podała Prokuratura Krajowa.

Prokuratura postawiła mu w związku z tym zarzuty przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków i uznała, że działał on w celu osiągnięcia korzyści majątkowych przez tę osobę.

PK poinformowała, że w sprawie chodzi o jednego z pracowników cywilnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który miał podrobione świadectwo ukończenia studiów i na jego podstawie rozkazem Bondaryka 21 grudnia 2007 roku został przyjęty do służby w Agencji i mianowany funkcjonariuszem w służbie stałej na stanowisku doradcy szefa ABW.

Do zatrudnienia – podała PK – doszło pomimo tego, że w toku postępowania sprawdzającego „ustalono, że kandydat uzyskał i posługiwał się stwierdzającym nieprawdę dokumentem – świadectwem ukończenia studiów podyplomowych w Instytucie Organizacji i Zarządzania w Przemyśle «ORGMASZ» z siedzibą w Warszawie”.

Według prokuratury „Krzysztof B. [...] w ten sposób działał na szkodę interesu publicznego, poprzez narażenie wizerunku, autorytetu i prawidłowego funkcjonowania ABW jako organu realizującego zadania ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego państwa i jego porządku konstytucyjnego”.

Prokurator zarzucił także gen. Bondarykowi niedopełnienie obowiązków – niezawiadomienie prokuratora lub policji o nieprawdziwych dokumentach przedstawionych przez tę osobę przy ubieganiu się o pracę w agencji. Za to grozi mu do 10 lat więzienia.

Bondaryk komentuje

– To bzdury po prostu, wymyślone, nieprawdziwe i myślę, że to będę w stanie udowodnić przed niezawisłym sądem, jeżeli do tego sądu jakiegoś niezawisłego jeszcze dojdę o własnych siłach – powiedział dziennikarzom Bondaryk po wyjściu z prokuratury, do której stawił się przed południem.

Jak mówił, usłyszał zarzuty zgodnie z wezwaniem, czyli z art. 231 p.2 Kodeksu karnego. Powiedział, że ma chodzić o zatrudnienie przez niego byłego funkcjonariusza ABW, ale – jak dodał – prokurator zastrzegł tajemnicę śledztwa, nie otrzymał on treści zarzutu ani uzasadnienia. Dlatego nie może nic więcej powiedzieć.

Wydał również oświadczenie, w którym odniósł się do faktu, że już raz w swoim życiu był przesłuchiwany i obarczony zarzutami przez białostocką prokuraturę. Miało to miejsce w czasie stanu wojennego:

RadioZET.pl/PAP/MP