Poprawczaki nie działają. Smutne dane NIK: większość wychowanków zostaje przestępcami

Redakcja
11.01.2018 16:56
Poprawczaki nie działają. Smutne dane NIK: większość wychowanków zostaje przestępcami
fot. East News

Młodzieżowe ośrodki wychowawcze nie gwarantują skutecznej resocjalizacji; aż 60 proc. byłych wychowanków po około pięciu latach od wyjścia z MOW weszło w konflikt z prawem - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Izba wskazuje także na bariery, które utrudniają powrót wychowanków do funkcjonowania w społeczeństwie.

Młodzieżowe ośrodki wychowawcze (MOW) są przeznaczone dla dzieci i młodzieży powyżej 13. roku życia, niedostosowanych społecznie; kierowani są do nich wyłącznie ci nieletni, wobec których sąd rodzinny wydał postanowienie o zastosowaniu takiego środka wychowawczego. W Polsce takich ośrodków jest 96.

Zobacz także

Poprawczak nie poprawił

NIK w najnowszym raporcie zwraca uwagę na to, że system, w którym funkcjonują młodzieżowe ośrodki wychowawcze nie gwarantuje skutecznej resocjalizacji. Raport dotyczył 418 byłych wychowanków z 14 skontrolowanych MOW. Kontrola wykazała, że ok. 30 proc. byłych wychowanków weszło w konflikt z prawem. Im więcej czasu upływa od opuszczenia MOW, tym ten odsetek wzrasta: aż 60 proc. nieletnich, którzy opuścili ośrodki w 2012 r., do I kwartału 2017 r., czyli po około pięciu latach samodzielnego życia, weszło w konflikt z prawem.

Izba porównała dane w zakresie wchodzenia w konflikt z prawem osób, które w 2012 r. opuściły MOW lub zakłady karne i areszty śledcze. Z danych wynika, że po upływie około pięciu lat, tj. do I kwartału 2017 r., w konflikt z prawem weszło 60 proc. byłych wychowanków MOW, czyli więcej ( o 22 pkt. proc.) niż osób, które w tym samym okresie opuściły zakłady karne i areszty śledcze (38 proc.).

Spośród 418 byłych wychowanków, objętych badaniem, pracę podjęło 202 (48 proc.), naukę - 150 (36 proc.), a pracę i równocześnie naukę - 73 (17 proc.); w przypadku 139 osób (33 proc.) nie odnotowano żadnej aktywności. Jedynie 3 proc. wychowanków opuściło MOW w wyniku ukończenia procesu resocjalizacji przed ukończeniem 18. roku życia. W przypadku prawie 5 proc. zmieniono środek wychowawczy na nadzór kuratora.

Bariery nie pozwalają na normalne życie

NIK podkreśla, że w działalności resocjalizacyjnej MOW występują bariery, które w znacznym stopniu utrudniają powrót wychowanków do funkcjonowania w społeczeństwie. Kontrolerzy wskazują m.in. na brak w większości kontrolowanych ośrodkach adekwatnej do potrzeb wychowanków opieki psychologiczno-pedagogicznej, brak placówek wyspecjalizowanych w rozwiązywaniu indywidualnych dysfunkcji wychowanków oraz brak możliwości kontynuowania rozpoczętego etapu edukacji przez wychowanków, którzy skończyli 18 lat.

Problemem jest także doprowadzanie nieletnich do ośrodków. W trakcie kontroli stwierdzono, że niemal połowa nieletnich objętych badaniem trafiła do MOW dopiero po upływie 5-7 miesięcy od daty postanowienia sądu. Brakuje również uregulowań prawnych, które dawałyby pracownikom ośrodków możliwość przeprowadzania, w uzasadnionych zachowaniem wychowanka przypadkach, kontroli rzeczy osobistych, czy też wstępnych testów na obecność alkoholu lub innych środków odurzających.

NIK zwraca również uwagę na to, że MOW nie monitorują losów byłych wychowanków. Ośrodki nie dysponowały np. informacjami o byłych podopiecznych podejmujących naukę lub pracę, czy skazanych wyrokiem sądu. Jedynie dwa ośrodki spośród 14 objętych kontrolą prowadziły taki monitoring.

W większości skontrolowanych placówek dochodziło do bójek i pobić między wychowankami, znieważania, agresji wobec wychowawców i nauczycieli, samookaleczeń oraz prób samobójczych. Problemy pojawiały się także podczas konwojowania nieletnich, m.in. po ich zatrzymaniu przez policję w związku z ucieczkami - NIK  wskazywał również na nieprzygotowanie placówek w tym zakresie.

Raport jest zaskakujący

- Moim zdaniem ten raport wcale nie jest zaskakujący. MOW siłą rzeczy, z natury swojej konstrukcji, za bardzo funkcji resocjalizacyjnej pełnić nie mogą. Młodzi przestępcy uczą się zazwyczaj nie przez nakazy i zakazy, lecz przez obserwację i doświadczenie. Jeżeli młody sprawca znajdzie się w takim ośrodku wychowawczym, patrzy i ma do czynienia z ludźmi, którzy, podobnie jak on, pozbawieni byli dobrego przykładu i zeszli na drogę bezprawia. On nie ma skąd tych pozytywnych bodźców i wzorców czerpać - powiedziała PAP dr Anna Malicka-Ochtera z Wydziału Prawa i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu SWPS we Wrocławiu. Dodała, że młodym osobom, które trafiają do MOW, brakuje przede wszystkim rodzicielskiej opieki.

Jej zdaniem dużo bardziej zasadne i racjonalne jest resocjalizacja przez tzw. normalność, czyli doświadczenie np. przez pracę w szpitalach, hospicjach, pomocy starszym osobom, "żeby tym młodym ludziom pokazać, że można żyć inaczej". "Warto się zastanowić, w jaki sposób zastąpić te normalne wzorce, których przeciętny obywatel doświadcza w środowisku domowym, rodzinnym, szkolnym, może należałoby bardziej aktywizować i socjalizować młodzież w warunkach pracy, w innych środowiskach społecznych" - powiedziała Malicka-Ochtera.

NIK zwróciło się do Ministerstwa Edukacji Narodowej oraz dyrektorów i organów prowadzących MOW o podjęcie działań w celu "zapewnienia wychowankom właściwej pomocy gwarantującej skuteczną resocjalizację, a także poprawę bezpieczeństwa w młodzieżowych ośrodkach wychowawczych". (

RadioZET.pl/pap/maal