Zamknij

Policjant spryskał Barbarę Nowacką gazem. Śledztwa nie będzie. "To kuriozalne"

16.04.2021 17:15
Barbara Nowacka
fot. Artur Zawadzki/REPORTER source

Barbara Nowacka została spryskana gazem przez funkcjonariusza policji. Do incydentu doszło podczas Strajku Kobiet w listopadzie. Prokuratura odmówiła wszczęcia śledztwa, podając w uzasadnieniu, że policjant nie rozpoznał legitymacji oraz osoby, która ją pokazywała. "Kuriozalne i wątpliwe prawnie" - tak skomentowała sprawę w rozmowie z Onetem posłanka KO.

  1. Strajk Kobiet. Policjant prysnął w twarz gazem Barbarze Nowackiej. Nie będzie śledztwa
  2. Posłanka KO o decyzji śledczych: To kuriozalne. Nie można pozwolić na bezkarność

Sprawa dotyczy wydarzenia z 28 listopada 2020 roku. Podczas jednego z protestów organizowanych przez Ogólnopolski Strajk Kobiet doszło do interwencji służb na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie. Policja użyła wówczas gazu łzawiącego, a jedną z osób, która ucierpiała, była Barbara Nowacka.

Strajk Kobiet. Policjant prysnął w twarz gazem Barbarze Nowackiej. Nie będzie śledztwa

Na zdjęciach, które posłanka opublikowała w mediach społecznościowych, widać było, jak jeden z policjantów pryska jej w twarz gazem. Posłanka złożyła zawiadomienie w tej sprawie. Czyn miał wyczerpywać znamiona przestępstwa opisanego w art. 223 kodeksu karnego, czyli czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego. Śledczy odmówili wszczęcia postępowania.

Jak przekazała PAP prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w toku postępowania sprawdzającego przeanalizowano m.in. nagrania z monitoringu, nagrania umieszczone w sieci oraz dokumentację policyjną. - Po dokonaniu analizy zgromadzonych dowodów prokuratura doszła do przekonania, że w zachowaniu funkcjonariusza policji, który użył wobec posłanki na Sejm RP środka obezwładniającego w postaci gazu pieprzowego, nie było znamion czynu zabronionego - oświadczyła prok. Skrzyniarz.

Prokurator w uzasadnieniu decyzji napisał, że zdarzenie w dniu 28 listopada 2020 roku miało dynamiczny przebieg, funkcjonariusz policji został odcięty od pozostałych policjantów, a następnie otoczony przez osoby uczestniczące w zgromadzeniu, które napierały na niego.

- Policjant wielokrotnie zwracał się do osób napierających, wydając polecenia odsunięcia się. Uprzedzał również, że użyje środków przymusu bezpośredniego. Osoby te nie reagowały na polecenia. Pole jego widzenia było ograniczone zarówno z uwagi na późną porę dnia, pozostawanie w ruchu, porysowaną matową tarczę osłaniającą ciało, jak również odbijające się w tarczy światła fleszy aparatów fotograficznych, używanych przez fotoreporterów – zauważyła prok. Skrzyniarz.

Barbara Nowacka: To kuriozalne uzasadnienie. Nie można pozwolić na bezkarność

Według prokuratury policjant nie mógł rozpoznać przedmiotu, który pokazywała mu Barbara Nowacka, czyli legitymacji poselskiej. Nie był również w stanie rozpoznać osoby, która ją okazywała, gdyż miała na twarzy maseczkę.

- Z uwagi na nierozpoznanie okazywanego przedmiotu, jak również brak osłony głowy, funkcjonariusz uznał, że zachodzi sytuacja bezpośredniego zagrożenia jego zdrowia i życia. Używając wobec Posłanki gazu pieprzowego, nie działał z zamiarem popełnienia przestępstwa przekroczenia uprawnień i czynnej napaści na funkcjonariusza publicznego – podała prok. Skrzyniarz.

Barbara Nowacka odniosła się do sprawy w rozmowie z Onetem. - Składam zażalenie w tej sprawie. Kuriozalne i wątpliwe prawnie uzasadnienie - stwierdziła posłanka KO, dodając, że "nie można pozwolić na bezkarność".

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/Onet