Bartłomiej Misiewicz dostał pracę w więzieniu. „Miał co robić”

28.06.2019 09:54
Bartłomiej Misiewicz
fot. AP/EAST NEWS

Bartłomiej Misiewicz po pięciu miesiącach odsiadki opuścił mury więzienia. Rodzina byłego rzecznika MON wpłaciła kaucję w wysokości 100 tys. złotych. Obrońca Misiewicza zdradził szczegóły pobytu swojego klienta w areszcie. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Bartłomiej Misiewicz wyszedł z aresztu po wpłaceniu przez rodzinę poręczenia majątkowego w wysokości 100 tys. złotych. Były rzecznik MON przebywał w areszcie od 30 stycznia br. Jest podejrzany o przekroczenie uprawnień i działanie na szkodę spółki PGZ.

Po wyjściu na wolność Misiewicz opublikował tweeta, w którym podziękował za wyrazy wsparcia i modlitwy. Dodał, że udowodni swoją niewinność. 

Bartłomiej Misiewicz został bibliotekarzem 

Luka Szaranowicz, obrońca Bartłomieja Misiewicza, w rozmowie z „Super Expressem” zdradził, że jego klient w trakcie pobytu w areszcie został bibliotekarzem. 

To dało mu dość fajny dystans do tego wszystkiego… I patrzy na świat nieco inaczej. Wykonywał obowiązki, które były mu przekazywane. Miał co robić w bibliotece.

LUKA SZARANOWICZ

Dużej zmianie miał ulec wizerunek byłego rzecznika MON. „Mój klient mocno zeszczuplał, zrzucił kilkanaście kilogramów” – dodał Szaranowicz. 

Zobacz także

Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu postawiła Bartłomiejowi Misiewiczowi zarzuty „powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł”.

RadioZET.pl/Super Express