Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Biegli określili prędkość samochodu Szydło. Nie przekroczyła 60 km na godz.

14.02.2017 09:33
xxx wiadomosci

Biegli określili prędkość auta, w którym jechała premier Beata Szydło, na 50 do 60 km/godz. Według przesłuchiwanych świadków sygnały świetlne i dźwiękowe kolumny były włączone w momencie wypadku.

Wypadek Beaty Szydło fot. PAP

Rzecznik KGP Mariusz Ciarka powiedział w TVN24, że policjanci byli na miejscu wypadku auta Beaty Szydło po 5 minutach i zabezpieczyli teren. Po akcji ratunkowej wykonano dokumentację fotograficzną i przesłuchano pierwszych świadków. Ciarka uważa, że policjanci nie mają sobie niczego do zarzucenia. Dodał też, że na miejsce zdarzenia zostało wezwanych dwóch biegłych z zakresu ruchu drogowego i rekonstrukcji wypadków drogowych.

- Te dane, które uzyskała policja, prokurator, to nie są dane wymyślone, to są dane, które podali biegli sądowi, którzy byli wezwani na miejsce. To nie jest norma, że na miejsce każdego wypadku drogowego wzywani są natychmiast biegli, najczęściej powołuje się ich po pewnych czasie i oni wydają ekspertyzę, czy opinię na podstawie dokumentacji - zaznaczył.

Według jego słów biegli, którzy byli na miejscu, określili prędkość pojazdu od 50 do 60 kilometrów na godzinę. Jak dodał, jest duża szansa, że biegli - na podstawie zeznań świadków, dokładnej dokumentacji fotograficznej - będą w stanie określić odległości, w jakiej jechały poszczególne pojazdy w kolumnie szefowej rządu. Zdjęcia z monitoringu mają potwierdzać wersję przedstawioną przez policję.

- Są zarzuty, że kolumna miała poruszać się z bardzo dużą prędkością, na tym filmie, sprzed miejsca wypadku, widać, że samochody poruszają się z normalną prędkością, już jest obalony argument niektórych pseudoekspertów, którzy mówili, że kolumna mknęła bardzo szybko, te samochody poruszają się, jak na kolumnę pojazdów uprzywilejowanych, naprawdę z prędkością miejską, nieprzekraczającą chociażby prędkości dopuszczalnej - powiedział.

Rzecznik KGP stwierdził, że żadne przepisy nie określają odległości między pojazdami w kolumnie. Jego zdaniem eksperci wprowadzają w błąd, kiedy mówią, że samochody muszą jechać "na zderzaku". Taktykę dostosowuje się do sytuacji, są takie, gdzie ze względu na bezpieczeństwo osób chronionych te samochody powinny jechać blisko siebie, są sytuacje, gdzie wręcz te odległości powinny być większe.

Ciarka powiedział również, że materiał dowodowy policji - która zabezpieczała miejsce zdarzenia i przesłuchiwała świadków - wskazuje, że w kolumnie były włączone sygnały dźwiękowe i świetlne.

- Potwierdziło to 11 funkcjonariuszy BOR przesłuchanych pod rygorem odpowiedzialności karnej, a więc praktycznie wszyscy, którzy podróżowali tymi samochodami, a także trzech niezależnych świadków - zaznaczył.

Rzecznik KGP powiedział też, że nic nie wie o tym, jakoby samochody BOR były wyposażone w kamerki. W piątek ok. godz. 18.30 w Oświęcimiu doszło do wypadku, w którym poszkodowana została premier Beata Szydło. Rządowa kolumna trzech samochodów –- pojazd premier jechał w środku - wyprzedzała fiata seicento. 21-letni kierowca przepuścił pierwszy samochód, a następnie miał zacząć skręcać w lewo i zderzyć się z autem, w którym była szefowa rządu. Oprócz niej poszkodowani zostali dwaj funkcjonariusze BOR z tego samochodu, w tym kierowca.

RadioZET.pl/PAP

Oceń