Bielan o zmianach w MON: każdy minister ma do tego prawo

Redakcja
22.01.2018 09:24
Bielan
fot. Andrzej Michalik/Agencja Gazeta

— Minister Obrony Narodowej ma prawo dobierać sobie współpracowników, do których ma zaufanie — tak znikające ze strony MON-u biogramy wiceministrów komentuje dzisiejszy Gość Radia ZET, Adam Bielan.

Wicemarszałek Senatu i członek klubu Prawa i Sprawiedliwości był w poniedziałkowy poranek gościem Radia ZET w porannym programie. W rozmowie z Joanną Komolką odniósł się m.in. do kwestii ew. roszad personalnych w Ministerstwie Obrony Narodowej, skandalu z udziałem neonazistów ze stowarzyszenia „Duma i Nowoczesność” oraz sprawy podejrzewanego o korupcję senatora PiS Stanisława Koguta.

„Szef MON ma prawo dobierać współpracowników”

— Minister Obrony Narodowej ma prawo dobierać sobie współpracowników, do których ma zaufanie — powiedział Bielan, komentując w ten sposób fakt, iż biogramy dotychczasowych zastępców Antoniego Macierewicza (zdymisjonowanego przed dwoma tygodniami), Bartosza Kownackiego, Bartłomieja Grabskiego i Dominika Smyrgały, zniknęły ze strony internetowej resortu. Przypomnijmy, że dotychczas jedynym nowym, powołanym już w zeszłym tygodniu, wiceministrem jest Tomasz Zdzikot.

Co ciekawe, o odejściu Smyrgały i Grabskiego oraz dyrektora generalnego Bogdana Ścibuta poinformował wcześniej na Twitterze ich poprzedni przełożony (choć sam Bielan uważa, że to z powodu wakatu na stanowisku rzecznika prasowego ministerstwa):

Zdaniem Bielana MON pracuje bez przeszkód. — Świadczy o tym bardzo ważna wizyta z punktu widzenia naszych relacji militarnych, ale też punktu widzenia modernizacji sił zbrojnych, czyli wizyta ministra Błaszczaka w Stanach Zjednoczonych, gdzie w Białym Domu spotkał się z gen. McMasterem — stwierdził gość Radia ZET.

Przyznaje również, że nie wie dokładnie, którzy wiceministrowie odejdą z resortu. — Myślę, że możemy spodziewać się w najbliższych godzinach komunikatu ministerstwa w tej sprawie — uważa Adam Bielan.

Co z polskimi neonazistami?

Senator skomentował także skandal, jaki w niedzielę przetoczył się przez media w związku z reportażem w magazynie „Superwizjer” w TVN 24. Przypomnijmy — dziennikarzom stacji udało się przeniknąć do struktur „Dumy i nowoczesności”, jednej z najprężniej działających organizacji o charakterze nacjonalistycznym.

„Ołtarzyk” ku czci Adolfa Hitlera, płonąca swastyka, okrzyki „Sieg Heil!” — to widzowie mogą zobaczyć w materiale:

Zobacz także

Czy w takim razie „DiN” może (i powinno) zostać zdelegalizowane? — Jeżeli liderzy tego stowarzyszenia organizowali takie spotkania, jakie widzieliśmy w materiale TVN 24, to jak najbardziej — przyznał Bielan.

„Sprawa Koguta? Musimy wyciągnąć wnioski”

Polityk zagadnięty o kulisy głosowania dot. ewentualnego aresztu dla podejrzewanego o korupcję senatora Stanisława Koguta odpowiedział, że w Senacie, w odróżnieniu od Sejmu, wszystkie głosowania są tajne. — Z całą pewnością musimy z tego wyciągnąć wnioski. Jest już propozycja zmian w regulaminie (Senatu) zmierzająca do tego, żeby tego rodzaju wyniki głosowania były jawne, żeby wyborcy wiedzieli, jacy senatorowie w takiej sprawie bronią kolegi — mówił.

Zobacz także

Pytany, co prezes PiS Jarosław Kaczyński napisze w zapowiedzianym liście do senatorów Prawa i Sprawiedliwości, Bielan ocenił, że będzie to „dość ostry list”. Przypomniał, że Kaczyński namawiał senatorów ugrupowania do poparcia wniosku prokuratury ws. Koguta. Dopytywany przekonywał też, że głosowanie wbrew woli prezesa partii nie jest przejawem „buntu” jej członków.

Wicemarszałek Senatu przekazał ponadto, że sam głosował za wyrażeniem zgody na zatrzymanie i areszt Koguta. — Uważam, że o tej sprawie powinien decydować sąd — dodał.

RadioZET.pl/PAP/ADCI/MP