Zamknij

Zabił ciężarną żonę. Kobieta chciała dowodu zdrady, nagrała własną śmierć

PAP
13.10.2021 18:51
Piotr Sz. podczas procesu
fot. PAP/Hanna Bardo

Za zabójstwo żony w szóstym miesiącu ciąży Piotr Sz. w środę usłyszał wyrok 25 lat więzienia. To wyrok Sądu Okręgowego w Bielsku-Białej. Prokuratura domagała się dożywocia.

Piotr Sz. wysłuchał wyroku ws. zabójstwa na sali rozpraw. Gdy sędzia Jarosław Sablik wypowiedział frazę o wymiarze kary, miał opuszczoną głowę. Na sali obecni byli też bliscy ofiary – rodzice i siostra. O wcześniejsze zwolnienie mężczyzna będzie mógł się ubiegać po 20 latach. Musi też zapłacić rodzicom i siostrze ofiary po 50 tys. zł. Wyrok jest nieprawomocny.

Sędzia Jarosław Sablik w uzasadnieniu wskazywał, że małżeństwo Sz. przez długi czas było wzorowe. Przez 10 lat starali się o dziecko, ale próby kończyły się fiaskiem. Wzajemnie się wspierali. Otoczenie obojga z nich potwierdzało, że byli ludźmi lubianymi, spokojnymi i fachowymi. O oskarżonym mówiono, że cieszył się szacunkiem i sympatią. Nie był skłonny do agresji, raczej łagodził napięcia.

Piotr Sz. wdał się w romans. Dochodziło do awantur

Wiosną 2019 r. Izabela Sz. zaszła w ciążę. Piotr Sz. cieszył się. Małżonkowie zdecydowali, że potrzebne będą im pieniądze. Mężczyzna podjął dodatkową pracę. Grał też w piłkę nożną. Coraz częściej nie było go w domu, co budziło żal u kobiety. Oskarżony poznał wówczas inną kobietę. Żona zaczęła go podejrzewać o zdradę. Coraz częściej się kłócili.

Małżonkowie skarżyli się bliskim i znajomym, że żyją w ciągłym konflikcie. Izabela żaliła się siostrze, że mężczyzna się nad nią znęcał – popychał ją, groził śmiercią, zamykał w szafie. Z kolei oskarżony opowiadał, że żona wszczynała awantury, wykrzyczała mu wręcz, że dziecko nie jest jego. Po awanturach następował jednak czas spokoju. Piotr Sz., wówczas funkcjonariusz bielskiej straży miejskiej, z jednej strony dawał nadzieję Izabeli na dalszy związek, a równolegle angażował się w romans. Ofiara nie dowierzała mężowi. Zaczęła nagrywać kłótnie.

Nagrała własną śmierć. Mąż udawał zaniepokojonego

Sędzia mówił w uzasadnieniu o dwugodzinnym nagraniu audio, na którym zarejestrowany został moment zabójstwa. Miało ono stać się dowodem w sądzie przeciw mężczyźnie. - W tej rozmowie Izabela zarzuca mu kontakty z koleżanką. […] Emocje narastają. Piotr Sz. deklaruje, że wszystko sprzeda, wyjedzie. Kobieta płacze. Dochodzi do krytycznego momentu – mówił sędzia. Kłótnia eskalowała, a Piotr Sz. użył siły. Kobieta błagała, żeby przestał. Po pewnym czasie oskarżony uświadomił sobie, że żona nie żyje. Zmarło także nienarodzone dziecko. Piotr Sz. zaczął sam do siebie mówić, zwracał się do zmarłej, przepraszał. Tego wieczoru podszedł jeszcze grać w piłkę, a następnie pozbył się ciała.

Następnego dnia Piotr Sz. poszedł do pracy. Dzwonił do teściowej, pytając o żonę. Udawał zaniepokojonego. Zgłosił zaginięcie kobiety. Ruszyły poszukiwania. Policja od początku podejrzewała, że Sz. mógł popełnić zbrodnię. Został zatrzymany. Krótko potem przypadkowa osoba znalazła ciało w lesie koło Siewierza.

Piotr Sz. został oskarżony o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, a także wcześniejsze fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną. Prokuratura i oskarżyciel posiłkowy domagali się kary dożywotniego więzienia. Mężczyzna przyznał się do morderstwa. Nie godził się jednak z tym, że znęcał się nad kobietą. Sędzia Jarosław Sablik w ustnym uzasadnieniu wskazał m.in., że oskarżony nie planował zbrodni. Kumulowały się w nim gniew i złość. Podkreślił zarazem, że niezaprzeczalne jest to, iż to Piotr Sz. doprowadził do konfliktu w małżeństwie.

Sędzia uznał, iż bezsprzecznie Piotr Sz. zamordował żonę. Nie doszło jednak do szczególnego udręczenia. - Dokonanie zbrodni ze szczególnym okrucieństwem polega na powodowaniu dotkliwych cierpień, torturowaniu, dręczeniu ponad granicę zamierzonego skutku, czyli spowodowania śmierci. […] Tu nie można przypisać takiego działania oskarżonemu – wskazywał sędzia Sablik. Sąd nie przyjął też, że mężczyzna wcześniej znęcał się nad kobietą. Wskazywał, że dochodziło do kłótni, w których obie strony nie przebierały w środkach. Piotr Sz. miał m.in. szarpać żonę. Ona natomiast publicznie go spoliczkowała, gdy dowiedziała się o romansie.

Piotr Sz. usłyszał wyrok. Zabił ciężarną żonę
fot. PAP/Hanna Bardo

Będzie się mógł ubiegać o zwolnienie po 20 latach

Na wysokości kary, zdaniem sędziego Jarosława Sablika, zaważył fakt, że sąd dostrzegł możliwość resocjalizacji. Przypomniał, że wcześniej nigdy nie wszedł on w konflikt z prawem. - Kara powinna być jednak dotkliwa. Dlatego sąd uznał, że o wcześniejsze zwolnienie Piotr Sz. będzie się mógł ubiegać po 20 latach spędzonych w więzieniu – powiedział Jarosław Sablik. Mężczyzna ma też zapłacić po 50 tys. zł trojgu poszkodowanych, a także ponad 60 tys. zł kosztów postępowania Skarbowi Państwa.

Obrońca oskarżonego z urzędu mec. Justyna Kaczmarczyk nie wykluczyła, że jej klient wystąpi z apelacją. - Na chwilę obecną nie zajął jeszcze ostatecznego stanowiska. […] Sąd w kilku punktach zgodził się z wnioskami obrony, ale nie ze wszystkimi, więc nie wykluczam złożenia apelacji. Sąd uznał, że oskarżony nie działał ze szczególnym okrucieństwem, ale nie podzielił wniosków dotyczących działania w silnym wzburzeniu – powiedziała.

Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych – rodziców i siostry ofiary mec. Łukasz Hałatek powiedział po ogłoszeniu wyroku, że domagał się dożywocia. - Dziś usłyszeliśmy tylko motywy ustne. Żeby móc się odnieść do wyroku, będziemy musieli zapoznać się z wersją pisemną uzasadnienia. Wtedy, po rozmowie z najbliższymi, podejmiemy decyzję co do ewentualnej apelacji – powiedział.

RadioZET.pl/PAP - Marek Szafrański