Ktoś wysadził blok w Bielsku-Białej. Śledczy mają nagranie [WIDEO]

Piotr Drabik
18.07.2018 13:06
Bielsko-Biała. Wybuch powodem zawalenia budynku mieszkalnego
fot. AGENCJA SE/East News

Szokujące ustalenia śledczych w sprawie zawalenia się bloku mieszkalnego na budowanym osiedlu w Bielsko-Białej. Zdaniem prokuratury i policji powodem katastrofy była eksplozja. Służby mają nagranie z monitoringu pokazujące moment wybuchu. Deweloper otrzymywał wcześniej pogróżki.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

– Kamery monitoringu zarejestrowały moment wybuchu, który doprowadził we wtorek do zawalenia się połowy budowanego domu wielorodzinnego w Bielsku-Białej – poinformował w środę szef Prokuratury Rejonowej Bielsko-Biała Północ Bogusław Strządała.

Odmówił odpowiedzi na pytanie, czy kamery zarejestrowały także jakieś osoby.

Zobacz także

Strządała powiedział, że jeszcze w środę formalnie zostanie wszczęte prokuratorskie postępowanie z artykułu 163 par. 1. Kodeksu karnego, który mówi o przestępstwie spowodowania katastrofy zagrażającej życiu lub zdrowiu wielu osób lub mieniu wielkich rozmiarów, m.in. poprzez wywołanie wybuchu. Zagrożone ono jest karą od roku do 10 lat więzienia.

We wtorek wieczorem asp. szt. Roman Szybiak z bielskiej policji informował, że przyczyną zawalenia się budynku była eksplozja. W środę powiedział, że w gruzowisku „jest widoczny kołnierz butli na gaz”.

– Nie jest widoczna w całości, więc nie wiemy, jakie dokładnie paliwo ją wypełniało. Nie możemy powiedzieć w tej chwili, czy jest ona cała, czy uszkodzona. Nie wyciągnęliśmy jej jeszcze, bo nie zagraża bezpośrednio eksplozją. Element zostanie zabezpieczony w trakcie odgruzowania. W tej chwili nie możemy potwierdzić lub wykluczyć, że miał on związek z wybuchem – powiedział Szybiak.

Zobacz także

Prokurator Strządała poinformował, że odgruzowywanie rumowiska prawdopodobnie rozpocznie się w czwartek. Placu budowy pilnują policjanci. Osoby trzecie nie mają do niego dostępu.

Śledczy powiedział, że część budynku, która nie runęła, nie jest w pełni bezpieczna. „Decyzją bielskiego powiatowego inspektora nadzoru budowlanego do czasu uzyskania ekspertyzy biegłych ten budynek jest wyłączony z wszelkich prac […] w związku z zagrożeniem zawaleniem” – powiedział.

Ktoś podpalił maszyny budowlane

Jak wyjaśnił, decyzja inspektora dotyczy niezawalonej części budynku. W dwóch pozostałych powstających domach wielorodzinnych nie stwierdzono naruszenia konstrukcji. – Prace są jednak wstrzymane na całej budowie, co spowodowane jest decyzją prokuratury i policji. To miejsce popełnienia przestępstwa – wyjaśnił prokurator Strządała.

Domy powstają na osiedlu Sarni Stok na północnych peryferiach Bielska-Białej. Firma deweloperska wznosi tam trzy budynki wielorodzinne, które stoją blisko siebie. Są w stanie surowym. Gotowe miały być późną wiosną przyszłego roku.

Nie podłączono jeszcze do nich żadnych instalacji.

Strażacy otrzymali zgłoszenie o katastrofie o godzinie 3.41 w nocy z poniedziałku na wtorek. Zgłaszający mówił, że przed zawaleniem budynku słyszał wybuchy. Później w rozmowie z dziennikarzami potwierdzali to mieszkańcy osiedla.

Zobacz także

Całkiem zawaliła się połowa jednego z powstających budynków. Runęły wszystkie trzy kondygnacje. Gruzowisko zostało przeszukane m.in. przy pomocy kamer wziernikowych i psów ratowniczych. Nie znaleziono osób poszkodowanych.

Deweloper budujący osiedle otrzymał wcześniej pogróżki. 24 listopada 2017 roku na tej samej budowie ktoś podpalił maszyny budowlane. Nieznany sprawca pozostawił tam wówczas kartkę napisem: „Odejdźcie stąd. Zostawcie tę ziemię w spokoju. To pierwsze i ostatnie ostrzeżenie”. Sprawę badała policja, ale sprawców nie wykryła.

RadioZET.pl/PAP/bielsko.info/PTD