Szokujące odkrycie w lesie. Znaleziono wrak bombowca, a w nim - zwłoki

22.01.2020 10:51
Szokujące odkrycie w lesie. Znaleziono wrak bombowca, a w nim - zwłoki
fot. Beata Zawrzel/REPORTER

Niesamowite odkrycie pasjonatów historii na Śląsku. W lesie pod Bieruniem znaleziono szczątki amerykańskiego bombowca z czasów drugiej wojny światowej, a w nim – zwłoki żołnierzy. W sieci opublikowano także wideo i zdjęcia z miejsca wydobycia maszyny.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Elementy zestrzelonego pod koniec drugiej wojny światowej bombowca B-25 Mitchell, używanego przez armię radziecką, a także szczątki członków załogi tej maszyny znaleźli w miniony weekend pasjonaci historii w lesie pod Bieruniem (województwo śląskie).

Zobacz także

Niezwykłe odkrycie pasjonatów historii

B-25 Mitchell – samolot produkcji amerykańskiej, użytkowany także przez armię radziecką – został zestrzelony przez wojsko niemieckie 19 stycznia 1945 r. nad Oświęcimiem. Bombowiec, którym leciało prawdopodobnie pięć osób, rozbił się w bieruńskim lesie. Zginęło czterech członków załogi, przeżył dowódca Aleksiej Boczin, który w porę wyskoczył z samolotu; trafił do niemieckiej niewoli.

Choć historia rozbitego samolotu jest znana w Bieruniu i okolicach, jednak nigdy nie znaleziono wraku maszyny. Dokonali tego w miniony weekend pasjonaci historii podczas prac archeologicznych. Były one prowadzone legalnie, po uzyskaniu zgody wojewódzkiego konserwatora zabytków.

Zobacz także

Wiedzieliśmy o tym samolocie z relacji świadków, działa też z nami regionalista Roman Golus, który kilka dobrych lat temu opisywał tę katastrofę

Arkadiusz Dominiec, kierownik prac poszukiwawczych, Muzeum Śląskiego Września 1939

Jak opisywał, po uderzeniu samolotu o ziemię w lesie powstał krater o średnicy 10-12 m. Poszukiwacze oczyścili teren i zaczęli kopać. Na miejsce przyjechał m.in. archeolog, który nadzorował prace.

Zobacz także

Wkrótce po wykonaniu wykopu zaczęły się ukazywać szczątki samolotu, jest to bez wątpienia B-25 Mitchell

Arkadiusz Dominiec, kierownik prac poszukiwawczych, Muzeum Śląskiego Września 1939

"To ciekawa zagadka"

Prace trzeba było przerwać, kiedy natknięto się na szkielet jednego z pilotów – z założonym spadochronem – później natrafiono na szczątki drugiego pilota i prawdopodobnie także trzeciego członka załogi. Poszukiwacze powiadomili policję oraz saperów – obok szczątków były też pociski do karabinu maszynowego.

Na miejsce przyjechał prokurator, który – jak powiedziała w poniedziałek szefowa Prokuratury Rejonowej w Tychach Monika Stalmach-Ćwikowska - dokonał wstępnych oględzin.

Stwierdził m.in. kości ludzkie i fragmenty mundurów. Nie doszło do przeprowadzenia dokładnych oględzin ani zabezpieczenia szczątków ludzkich – jak ustalono, samolot na swym pokładzie miał broń, prokurator z technikiem kryminalistyki dostrzegł nabój, dlatego ze względu na bezpieczeństwo podjęto decyzję o powiadomieniu saperów

Monika Stalmach-Ćwikowska, Prokuratura Rejonowa w Tychach

Rzeczniczka policji w Bieruniu asp. szt. Katarzyna Skrzypczyk powiedziała, że miejsce znalezienia samolotu do czasu oczyszczenia terenu przez saperów będą zabezpieczali funkcjonariusze.

Zobacz także

Jak zaznaczyła prok. Stalmach-Ćwikowska, dopiero po usunięciu niebezpiecznych przedmiotów zapadną dalsze decyzje. Na razie nie wiadomo czy będzie prowadzone postępowanie w tej sprawie i gdzie będzie się toczyło – w prokuraturze czy IPN, który także został zawiadomiony o znalezisku.

Mamy wiedzę historyczną, że w samolocie było pięć osób, z czego jedna się uratowała. Natomiast są też przekazy, że w 1952 r. w tym rejonie wydobyto już szczątki, które zostały pochowane na cmentarzu w Pszczynie

Monika Stalmach-Ćwikowska, Prokuratura Rejonowa w Tychach

Potwierdza to Dominiec, który powołując się na dokumenty z kancelarii kościelnej potwierdza, że w latach 50. doszło do ekshumacji trzech żołnierzy i złożenia ich szczątków na cmentarzu żołnierzy radzieckich w Pszczynie.

Ale teraz ta teza staje się wątpliwa, bo na miejscu rozbicia się samolotu są trzy szkielety, a więcej pilotów niż pięciu nie mogło być, tak wynika z notatki dowódcy samolotu – Boczina. To ciekawa zagadka i mam nadzieję, że uda się ją wyjaśnić

Arkadiusz Dominiec, kierownik prac poszukiwawczych, Muzeum Śląskiego Września 1939

Dominiec ma też nadzieję, że uda się wydobyć części samolotu, poddać je konserwacji i stworzyć wystawę w Muzeum Śląskiego Września 1939 r. w Tychach.

 

RadioZET.pl/PAP