Zamknij

Ludzkie szczątki znalezione w Bieszczadach. To dawny działacz "Solidarności"?

16.09.2020 18:56
Bieszczady
fot. Widok na Połoninę Wetlińską/Monkpress/East News

Przed dwoma tygodniami, przy jednym ze szlaków w Bieszczadów znaleziono ludzkie szczątki. Badający sprawę śledczy znaleźli też nieopodal prawo jazdy wystawione w Australii. Według jednej z hipotez, zmarłym mógł być dawny opozycjonista i działacz "Solidarności". 

Jak informuje rzeszowska "Gazeta Wyborcza", 31 sierpnia pracownicy remontujący schronisko Chatka Puchatka (Bieszczady Zachodnie), natknęli się w pobliżu szlaku zrywkowego prowadzącego na Połoninę Wetlińską w Bieszczadzkim Parku Narodowym na ludzkie szczątki.

Ludzkie szczątki znalezione w Bieszczadach

"Wszystko wskazuje na to, że ciało leżało w lesie od dłuższego czasu. Zostało prawdopodobnie rozszarpane przez dzikie zwierzęta. Szczątki były w tak złym stanie, że pracujący na miejscu śledczy nie byli w stanie określić płci zmarłej osoby: - czytamy w artykule.

Zobacz także

Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Lesku. Szczątki zostały zabezpieczone i przekazane do zakładu medycyny sądowej w Krakowie. Badania wykażą teraz, jakie były przyczyny oraz dokładne okoliczności śmierci osoby. Śledczy mają już jednak pewne hipotezy, dotyczące jej tożsamości.

Zobacz także

Wszystko dzięki znalezionemu nieopodal miejsca, gdzie leżały zwłoki, dokumentowi. Było to wydane w Australii prawo jazdy, należące do 79-letniego mieszkańca woj. śląskiego. W ten sposób udało się nawiązać kontakt z byłą żoną mężczyzny, która jednak od lat nie miała z nim kontaktu. Ich dzieci mieszkają natomiast w Australii. To od nich prokuratura planuje pobrać materiał genetyczny. 

Świadek, zegarek i "Solidarność"

"GW" pisze też, że śledczy dotarli przynajmniej do jednego świadka, który utrzymuje, że przed rokiem  w ok. Wołosatego (pow. bieszczadzki) widział mężczyznę, który mógł odpowiadać zdjęciu w dowodzie osobistym. Przy szczątkach znaleziono także zegarek z ręcznie nakręcanym mechanizmem. Według informacji gazety, miał zatrzymać się w listopadzie ubiegłego roku.

Zobacz także

Na ciekawy wątek w sprawie zwraca uwagę lokalny portal SuperNowości24, który pisze, że zmarły mógł być opozycjonistą w czasach PRL oraz wysoko postawionym działaczem "Solidarności" w regionie. Mężczyzna miał być w latach 80. internowany w Nowym Łupkowie (pow. sanocki), a po uwolnieniu wyemigrować na Antypody. 

RadioZET.pl/rzeszow.wyborcza.pl/supernowości24.pl