Biopsja u dzieci bez znieczulenia: Rzeźnia, jakby je mordowali

Redakcja
26.06.2017 13:01
Biopsja u dzieci bez znieczulenia: Rzeźnia, jakby je mordowali
fot. Flickr

Jedna z matek zapytała na facebookowej grupie skupiającej rodziców dzieci chorych na białaczkę, czy ich pociechom podczas robienia biopsji zaaplikowano znieczulenie ogólne. Pod postem pojawiła się lawina komentarzy. Część z rodziców przyznała, że jest to (a przynajmniej powinna być) norma. Niestety nie wszyscy mogli podzielić się takim doświadczeniem. Okazuje się, że wiele dzieci przeżywa katusze w polskich szpitalach i ma robioną biopsję bez znieczulenia. 

Biopsja szpiku kostnego oraz punkcja lędźwiowa to wyjątkowo bolesne zabiegi. Często to smutna codzienność osób chorych na białaczkę. 

Przy okazji niewinnego wpisu na portalu społecznościowym okazało się, że wiele chorych dzieci musiało przejść bolesne badania bez żadnego znieczulenia. O tych mrożących krew w żyłach przypadkach informowali rodzice komentujący post o biopsjach.

Jedna z internautek zapytała, czy dzieci innych komentujących również były w znieczuleniu ogólnym podczas badania. Administrator strony szybko odpisał, że to standardowa procedura. Odezwały się jednak głosy świadczące o tym, że wcale nie jest to takie oczywiste. Rodzice opisywali, jak w kompletnej bezradności musieli siedzieć w poczekalni szpitala słysząc przeraźliwe krzyki własnych dzieci. "Mamusiu, jestem taka malutka, a oni mnie tak ciągłe klują". Padały porównania do rzeźni i słowa o krzyku, który zostanie zapamiętany do końca życia.

Minister zdrowia zapowiedział kontrolę szpitali, a Rzecznik Praw Dziecka domaga się wyjaśnień. 

"Z rozmów z zaprzyjaźnionymi onkologami wiem, że dziecko nie poddane znieczuleniu ogólnemu stanowi podczas takiego zabiegu zagrożenie dla samego siebie… Wrzeszczy wniebogłosy, rzuca się, wije się, bije, kopie. Wykręca się na wszystkie strony. W przerażeniu próbuje uciec - bezskutecznie!" czytamy w artykule na portalu Białaczka.org.

"Raz było nawet tak, że jak ... trzymała oddziałowa, to go prawie udusiła. Wrócił do pokoju, cała buzia w kropki sine, miał podawany tlen."

"Jakby je mordowali i ta nasza niemoc. Strasznie."

"W Poznaniu tzw. głupi jaś, znieczulenie miejscowe, dormicum, dla nas rzeźnia."

To tylko niektóre z dramatycznych wspomnień z biopsji, jakie musiały przeżywać dzieci.

Jeden ze szpitali okrytych złą sławą to Górnośląskie Centrum Zdrowia Dziecka im. Jana Pawła II. Placówka wydała oświadczenie obiecując, że od tej pory we wszystkich przypadkach, w których opiekunowie wyrażą na to zgodę, dziecko będzie miało biopsję przy znieczuleniu ogólnym.

Pod lupą są szpitale w Poznaniu, Katowicach, Wrocławiu, Krakowie i Kielcach. 

RadioZET.pl/Polsat News/KM