Błaszczak w Radiu ZET: Na Krakowskim Przedmieściu też było zagrożenie. Źródłem byli Obywatele RP

Redakcja
13.02.2017 09:53
Mariusz Błaszczak
fot. Radio ZET

Mariusz Błaszczak w rozmowie z Konradem Piaseckim na antenie Radia ZET stwierdził, że Obywatele RP powodowali zagrożenie na Krakowskim Przedmieściu. Mówił także, że nie planuje dymisji. - Nie będę wycofywał się, kiedy następuje porządkowanie - stwierdził.

 - Ja nie jestem przypisany do swojego stanowiska, ale nie będę wycofywał się wtedy, kiedy następuje proces porządkowania sytuacji, która była bardzo zła. Takiego zachowania żądają ode mnie ci, którzy nie wyciągnęli żadnych wniosków, kiedy zginęło 96 osób - mówił Mariusz Błaszczak w programie "Gość Radia ZET", którego nagranie możecie zobaczyć pod tym adresem.

Szef MSWiA był pytany przez Konrada Piaseckiego o to, czy po serii wypadków z najważniejszymi osobami w państwie, nie myślał o tym, by podać się do dymisji. - Moim zadaniem jest posprzątanie po gen. Janickim. Sprzątają szefowie BOR, a ja ten proces nadzoruję – dodał minister.

Piasecki zapytał Błaszczaka o to, czy minister spraw wewnętrznych powinien być na 82. miesięcznicy smoleńskiej po tym, jak doszło do wypadku z udziałem premier.

- Byłem w ścisłym kontakcie z szefami służb, z KGP, komendantem wojewódzkim policji, komendantem straży i szefem BOR. Nie uczestniczyłem we mszy, byłem w pomieszczeniach przylegających do katedry. Konsultowałem się z szefami służb. Rozmawiałem przez telefon podczas przejścia z katedry przed pałac, a po skończeniu uroczystości zwołałem naradę – tłumaczył Gość Radia ZET. Jego zdaniem „na Krakowskim Przedmieściu też było zagrożenie” i nie wiadomo, czy policja poradziłaby sobie bez szefa MSWiA. 

- Źródłem zagrożenia są państwo ze stowarzyszenia Obywatele RP - wyjaśnił minister. Dodał, że nie koncentruje się na symbolach, tylko na skuteczności działania.
Błaszczak, pytany o to, czy kierowca fiata przyznał się do spowodowania wypadku, odpowiedział, że tak. Dopytywany o opozycję, która twierdzi inaczej, przyznał: - To wściekła opozycja.

- Budka nie musiał nawet jechać do Oświęcimia. Mógł to samo powiedzieć w Warszawie z Neumannem, bo oni wiedzą lepiej niż 75 policjantów, którzy pracowali na miejscu. Z góry założyli, jak to ma być – mówi szef MSWiA.

Kolumna z premier, zdaniem Mariusza Błaszczaka, jechała na sygnale świetlnym oraz dźwiękowym i postronni świadkowie zeznali, że ją słyszeli.

- Samochody rządowe mają systemy rejestrujące, jest komputer pokładowy. Wszystko jest zabezpieczone przez prokuraturę. Sprawca wypadku to młody człowiek i stosunkowo niedawno zrobił prawo jazdy. Może doświadczenie nie było zbyt duże – powiedział Błaszczak.

Gość Radia ZET tłumaczył, że samochód premier w momencie wypadku jechał prawdopodobnie około 50 km/h. - To samochód opancerzony, opancerzona kabina, strefy zgniotu są konieczne. Waży ponad 3 tony. Kiedy nagle się zatrzymuje, to siła bezwładności jest olbrzymia. Gdyby kierowca premier chciał staranować fiata, to zginąłby młody człowiek. Wtedy mielibyśmy olbrzymią aferę – mówi minister spraw wewnętrznych.

Radio ZET/MaAl