Zamknij

Brak chętnych do pracy w przedszkolach. "Nie wiem, kto zajmie się dziećmi"

09.08.2021 16:56
Przedszkola szykują się na powrót dzieci
fot. k_kapica_afk/Polska Press/East News

W przedszkolach dramatycznie brakuje nauczycieli. Niektóre placówki mają nawet 10 wakatów. - Za cztery tygodnie wrócą dzieci i nie wiem, kto się nimi zajmie - przyznaje jedna z dyrektorek. Przedszkola nie wykluczają, że jeśli nie skompletują kadry, będą musiały skrócić czas pracy.

Aleksandra skończyła logopedię. Tuż po studiach dostała pracę w prywatnym przedszkolu w Warszawie jako nauczycielka. Przepracowała rok i złożyła wypowiedzenie. Pod Warszawą założyła gabinet logopedyczny, dorabia sobie jako nauczyciel wspomagający w jednej z podstawówek.

- To mi wystarcza. W szkole zajmuję się jednym uczniem, w gabinecie prowadzę indywidualną terapię - opowiada i wspomina pracę w przedszkolu: - Gdy szliśmy na spacer, zanim ubrałam całą grupę, pierwsze dzieci były już spocone, trzeba było mieć oczy dookoła głowy, bałam się, że ktoś coś sobie zrobi.

Aleksandra nie jest wyjątkiem. Z przedszkoli co roku odchodzą setki nauczycieli, a zastąpić ich nie ma kim.

Ponad tysiąc ofert pracy w przedszkolach

W banku pracy na stronie Kuratorium Oświaty w Poznaniu jest 90 ofert dla nauczycieli wychowania przedszkolnego w Wielkopolsce. W woj. łódzkim według bazy kuratorium 60 placówek potrzebuje pracowników. Przedszkola na Dolnym Śląsku wystawiły 200 ogłoszeń, a w Małopolsce - 232. Poszukiwani są nauczyciele zarówno na kilka godzin, jak i na całe etaty. Niekiedy jedno przedszkole w jednym ogłoszeniu pisze, że potrzebuje kilku nauczycieli.

- Ja np. mam pięć wakatów, wpłynęły mi dwa CV. W ubiegłym tygodniu umówiłam się z jedną kandydatką na rozmowę, w tym tygodniu dowiedziałam się, że już nieaktualne, bo znalazła pracę. Za cztery tygodnie wrócą dzieci i nie wiem, kto się nimi zajmie - mówi Ewelina Duchnowska, dyrektorka przedszkoli “Wspólny Świat” we Wrocławiu. Jak opowiada, i tak nie jest w najgorszej sytuacji, bo zna placówki, które mają siedem albo dziesięć wolnych etatów.

W sumie w Polsce według danych z banków ofert pracy prowadzonych przez kuratoria potrzeba ponad 1,3 tys. pedagogów do przedszkoli. Skąd takie braki? Ci, którzy pracowali jako wychowawcy przedszkolni, zmieniają branże, jako główny powód podając najczęściej zarobki. Niektórzy zostają w edukacji, ale idą pracować do szkoły, tak jak Aleksandra. Tam mają niższe pensum - tygodniowo prowadzą 18 godzin zajęć przy tablicy, a nauczyciel przedszkolny ma 22 godziny w zerówce lub 25 w młodszych grupach. W dodatku przedszkola to placówki nieferyjne, tzn. że pracują w ferie zimowe, czy w wakacje. Poza tym po strajku nauczycieli obiecane 300 zł dodatku za wychowawstwo przyznano tylko nauczycielom szkolnym.

- I odpowiedzialność - tłumaczy też jednym słowem Aleksandra powód odejścia z przedszkola.

Ewelina Duchnowska podobne argumenty słyszała od swoich byłych pracowników.

- Miałam sytuację, gdy nauczyciel prowadzący grupę odchodził do innego przedszkola, ale na stanowisko niższe, nauczyciela wspomagającego, bo to mniejsza odpowiedzialność - wspomina Duchnowska.

Dyrektorzy nie poprzestają na wystawieniu ogłoszenia o pracę na stronach kuratorium. Obdzwaniają też innych dyrektorów, czy nie znają kogoś godnego polecenia albo rozsyłają wiadomości na portalach społecznościowych - wszędzie gdzie się da. Tylko jeśli ktoś już się zgłasza, to brakuje mu doświadczenia lub kwalifikacji. CV przynoszą osoby z kursami „opiekunka dziecięca” czy studiami podyplomowymi.

- Zgłaszają się do pracy np. panie po psychologii, ale nie miały przygotowania pedagogicznego, muszą zrobić dodatkowe studia lub kursy. Gdzie są absolwenci pedagogiki? - zastanawia się Duchnowska.

Nauczycieli brak, przedszkole zamknięte

Brakuje nie tylko nauczycieli wychowania przedszkolnego. Nie ma też kto kierować placówkami. W Łodzi co roku miasto ogłasza co najmniej kilka konkursów na dyrektorów przedszkoli. Większość pozostaje nierozstrzygnięta z powodu braku chętnych.

- Przedszkole to placówka edukacyjna, z drugiej strony zakład pracy, z trzeciej - jednostka budżetowa. Oprócz spraw z zakresu dydaktyki do zadań dyrektora należy więc inwentaryzacja sprzętu, a nawet znajomość liczby drzew, które wycięto z terenu przedszkola. Do tego dochodzi nadzór nad nauczycielami i ciągłe śledzenie rozporządzeń, np. dotyczących karty nauczyciela. W sprawach administracyjnych do pomocy jest tylko intendent i ten najczęściej zajmuje się zapewnieniem żywienia dla dzieci - wyjaśnia Joanna Poselt.

Do niedawna kierowała jednym z publicznych przedszkoli w Łodzi. Z powodu długiej listy zadań nie miała czasu, żeby zajrzeć do każdej grupy, poznać podopiecznych, porozmawiać z rodzicami i zrezygnowała. Została dyrektorką przedszkola niepublicznego. I jak mówi, nie żałuje. A miasto nie mogąc znaleźć chętnych do kierowania przedszkolami, zaczęło łączyć podstawówki i przedszkola w zespoły szkolno-przedszkolne (nawet jeśli budynki są oddalone od siebie o kilka kilometrów). Dyrektorem takiego zespołu zostawał dyrektor szkoły.

O brak nauczycieli muszą się jednak martwić dyrektorzy. Co jeśli nie uda się skompletować kadry od września? Już dwa lata temu przedszkola w Wilanowie czy na Mokotowie w Warszawie z powodu wakatów były zmuszone skrócić godziny pracy oddziałów. Niewykluczone, że sytuacje mogą się powtórzyć. Niektóre placówki ratują się też nadgodzinami dla wychowawców albo emerytami.

- Nieraz sama zajmowałam się daną grupą, może to się powtórzy - zastanawia się Ewelina Duchnowska i przewiduje, że jeśli dalej będzie brakować chętnych z kwalifikacjami do pracy w przedszkolach, zaczną się zamykać prywatne placówki.

RadioZET.pl

C