Brejza o pensji szefa NBP. „Dostałem odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej”

Joanna Zaremba
28.02.2019 14:19
Brejza o pensji szefa NBP. „Dostałem odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej”
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER/East News

– Zarobki prezesa NBP Adama Glapińskiego wynoszą 60 tys. miesięcznie – podkreślił w czwartek poseł Krzysztof Brejza (PO). Dodał, że taką informację otrzymał w trybie dostępu do informacji publicznej. „Nie są potrzebne specustawy” – oświadczył.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Narodowy Bank Polski opublikował w środę na swoich stronach internetowych przeciętne wynagrodzenia brutto kadry kierowniczej w 2018 r. Z informacji tej wynika, że najwyższe przeciętne wynagrodzenie miesięczne brutto otrzymywał dyrektor departamentu komunikacji i promocji – 49 tys. 563 zł; najmniej doradca prezesa – 6720 zł. Publikacja wynagrodzeń w banku centralnym jest wynikiem realizacji postanowienia noweli ustawy dot. jawności wynagrodzeń w banku centralnym.

Zobacz także

Zmiany w prawie były konsekwencją doniesień medialnych dotyczących wynagrodzeń współpracowniczek prezesa NBP – szefowej departamentu komunikacji i promocji Martyny Wojciechowskiej oraz dyrektor gabinetu prezesa NBP Kamili Sukiennik. Pod koniec grudnia ub.r. „Gazeta Wyborcza” donosiła, że zarobki Wojciechowskiej wynoszą ok. 65 tys. zł „wraz z premiami, dodatkowymi dochodami i bonusami”, czemu bank zaprzeczył.

„Dostałem dziś odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej”

Brejza zauważył na konferencji prasowej w Sejmie, że nie są potrzebne „specustawy” wprowadzone przez PiS, jak ostatnia ustawa ujawniająca zarobki pracowników szczebla kierowniczego w NBP.

– Dostałem dziś odpowiedź w trybie dostępu do informacji publicznej. Wynagrodzenie prezesa NBP Adama Glapińskiego, dzisiaj rano wpłynął faks, wynosi 60 tysięcy złotych. Te informacje powinny być dostępne opinii publicznej od zaraz. A taki utajnianie, zatajanie, gmatwanie, kurtyna, służy jednemu: żeby Polska wyglądała jak państwo postsowieckie – oświadczył.

Zobacz także

Poseł podkreślił, że w państwie potrzeba większej „transparentności”. „Transparentność, jawność życia publicznego jest podstawą funkcjonowania demokratycznego państwa. Jest podstawą elementarnych zasad funkcjonowania w polityce, w strukturach władzy” – mówił.

„Zrobimy wszystko, żeby te informacje ujrzały światło dzienne”

Jednocześnie podkreślił, że to, co czyni PiS i prezes Glapiński w Narodowym Banku Polskim, „to już nie jest dwór, to nie jest tworzenie księstwa, to są jakieś państwa szejków arabskich”.

– Nie tylko wynagrodzenia, gdzie podstawą wynagrodzenia jest 50 tys., plus kilkanaście tysięcy w radzie BFG, ponad 60 tys., astronomiczne zarobki. Ale mamy informacje o wynajmowaniu przez NBP willi w Szwajcarii. Pytamy o to pana prezesa Glapińskiego, a odpowiedzi brak, cisza. Pytamy o podróże zagraniczne, uczestników. Odpowiedzi brak – podkreślił Brejza.

Zobacz także

– Kto brał udział w tej wyprawie do Davos? Kto w tej willi mieszkał? Czy mieszkały tam te panie? Czy prawdą jest, że bytował tam Marek Ch. ze sprawy KNF? Tak tworzy się oligarchia i nomenklatura – podkreślił poseł. „Czy prawdą jest, że prezes Glapiński latał helikopterem na koszt NBP?” – mówił.

– Zrobimy wszystko, żeby te informacje ujrzały światło dzienne – zapowiedział poseł.

– Te informacje powinny być dostępne dla opinii publicznej od zaraz, a takie utajnianie, gmatwanie, kurtyna nad tymi informacjami służą jednemu: żeby Polska wyglądała jak państwo postsowieckie. Tam rzeczywiście oligarchia rosyjska tak się bawi – dodał Brejza.

„Jest też aspekt moralny”

Jarosław Urbaniak (PO) zwrócił uwagę na aspekt „budowania przez PiS i Jarosława Kaczyńskiego tzw. nowych elit”. Według niego budowane są one z osób „nieprzygotowanych i niekompetentnych, które zarabiają w ciągu kilku miesięcy ogromne sumy, miliony złotych, a tak naprawdę nie umieją wykonywać obowiązków w stosunku do państwa”.

– Jest też aspekt moralny. Bo jak na to spojrzeć w momencie, kiedy protestują nauczyciele i widzimy, że pani dyrektor do komunikacji społecznej w NBP może zarabiać w Polsce dziesięć razy więcej, niż może zarobić najlepszy nauczyciel – zauważył Urbaniak. Dodał, że do tego dochodzi „aspekt prawny”, bo z opublikowanych przez NBP informacji o zarobkach kierownictwa w departamentach banku „nie dowiedzieliśmy się, ile osoby najbliżej związane z prezesem Adamem Glapińskim – nominatem Jarosława Kaczyńskiego – dorabiają”.

Zobacz także

Przypomniał, że „»słynne panie« zasiadają w radach bardzo ważnych instytucji finansowych”.

– Co do tego jest spora wątpliwość, bo od dłuższego czasu i w interpelacjach poselskich, i dziennikarze, zadają pytania o kompetencje pani Sukiennik i pani Wojciechowskiej. A przecież zwróćmy uwagę, co mówi ustawa, kto może być członkiem Rady Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Mówi ona wyraźnie, że taka osoba musi spełniać warunek, który brzmi: posiada wiedzę i doświadczenie w zakresie funkcjonowania rynku finansowego – zaznaczył poseł.

Jak podkreślił, „jeżeli jest tak, że te panie nie posiadają odpowiedniej wiedzy i doświadczenia, aby zasiadać w radach jednej z najważniejszych instytucji finansowych państwa polskiego, to już nie jest amoralne, to już świadczy o tym, że może być naruszone prawo” – ocenił Urbaniak.

RadioZET/PAP/JZ