Lekarka odesłała 2-latkę do domu. Dziewczynka zmarła na drugi dzień

06.09.2019 12:31
Pogotowie Ratunkowe
fot. PIOTR KAMIONKA/REPORTER

Prokuratura bada sprawę śmierci 2-latki w brodnickim szpitalu. Przyczyną śmierci dziecka była sepsa. Dzień wcześniej dziewczynka z podejrzeniem grypy żołądkowej została odesłana do domu. Dyrekcja szpitala odpiera zarzuty. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Dramat rodziców 2-letniej Wiktorii rozpoczął się we wtorek, 2 września. Dziewczynka skarżyła się na ból brzucha i miała gorączkę. Jak relacjonują rodzice 2-latki, lekarka po zajrzeniu do jamy ustnej stwierdziła, że ich córka ma grypę żołądkową – podaje serwis dzialdowo.dlawas.info

Dziewczynka została odesłana do domu. W środę o poranku objawy nasiliły się, a Wiktoria zrobiła się sina i zimna. Dziewczynka została przewieziona do szpitala, gdzie zmarła. Prawdopodobną przyczyną śmierci była sepsa. 2-latka miała mieć też zakażenie krwi. Rodzice twierdzą, że czekali na przybycie karetki 40 minut. 

Prokuratura w Brodnicy prowadzi śledztwo ws. nieumyślnego spowodowania śmierci i ewentualnego narażenia przez rodziców dziecka lub lekarza, jeśli chodzi o błąd w sztuce lekarskiej. 

Zobacz także

Szpital w Brodnicy opublikował na swojej stronie internetowej oświadczenie, w którym zaprzecza wersji zdarzeń przedstawionej przez rodziców Wiktorii. Poniżej publikujemy pełną treść: 

Należy wskazać, że zespół ratownictwa medycznego wyjechał ze Szpitala w ciągu minuty (5.36) od otrzymania zgłoszenia (5.35), a na miejscu był po trzech minutach (5.39). Po wstępnej ocenie stanu zdrowia pacjentki, dokonanej w miejscu zamieszkania i w związku z transportem do szpitala, przyjęcie pacjenta przez lekarza pediatrę Oddziału Dziecięcego nastąpiło w ciągu kolejnych 13 minut (5.52). Informacje o długim oczekiwaniu na karetkę nie są więc zgodne z prawdą.

Niestety pomimo pomocy udzielanej w szpitalu, przez lekarza pediatrę i wezwanego dodatkowego lekarza pediatrę oraz zespół reanimacyjny, w skład którego wchodzi lekarz anestezjolog i pielęgniarki anestezjologiczne, ratownicy karetki oraz ratownicy SOR, stan pacjenta stale pogarszał się i nastąpił zgon. Przyczyny zgonu będą wyjaśniane w postępowaniu prokuratorskim jakie zostało wszczęte na wniosek Szpitala.

Należy przy tym też sprostować pojawiające się informacje i wyjaśnić, że pacjentowi opisanemu w artykułach w ciągu ostatniego roku nie udzielano świadczeń zdrowotnych w Szpitalu Powiatowym w Brodnicy. Czyli w dniu 2 września dziecko nie było badane ani diagnozowane w jednostkach organizacyjnych ZOZ SPZOZ w Brodnicy. Ewentualny zarzut błędnej diagnozy nie może więc dotyczyć Szpitala.

Dyrektor ZOZ w Brodnicy

Dariusz Szczepański

RadioZET.pl/