Zamknij

Burzliwa dyskusja nad lex Czarnek. "Państwo ma święty obowiązek chronić dzieci przed demoralizacją"

12.01.2022 15:38

Po burzliwej debacie w Sejmie projekt nowelizacji ustawy prawa oświatowego wraca do połączonych komisji edukacji i obrony. 

Przemysław Czarnek
fot. PAP/Leszek Szymański

W środę, 12 stycznia, w Sejmie Teresa Wargocka, posłanka PiS, złożyła sprawozdanie z posiedzenia połączonych komisji edukacji oraz obrony, które zajmowały się nowelizacją prawa oświatowego. Projekt, nazywany popularnie "lex Czarnek", zakłada m.in. większą rolę kuratorów oświaty. Sprzeciwiają się temu nauczyciele, rodzice, organizacje pozarządowe, związki zawodowe i samorządy. - Szkoła nie ma ustawowo zapisanej autonomii, a autonomia nauczyciela jest nienaruszona - przekonywała Wargocka.

Lex Czarnek w Sejmie

Krystyna Szumilas, była minister edukacji, posłanka PO, podkreślała jednak, że ta debata ma fundamentalne znaczenie dla wychowania kolejnych pokoleń, bo posłowie tak naprawdę decydują, czy polska szkoła będzie odpowiadała na potrzeby dzieci, czy wychowywała uczniów zniewolonych, podatnych na propagandę partii rządzącej. - Musimy walczyć o wolną szkołę, bo chce ją zlikwidować partia, która mieni się spadkobierczynią "Solidarności" – mówiła. Dalej cytowała ustawę z 1961 roku, twierdząc, że przepisy z PRL przypominają rozwiązania proponowane w "lex Czarnek".

- Uderzacie w fundamenty edukacji, kneblujecie usta nauczycielom, związujecie ręce rodzicom, bo uważacie, że szkoła ma służyć państwu, a nie dziecku. Uważacie, że lepiej od rodziców wiecie, jak mają wychowywać dzieci, bo ważniejsze od wiedzy są przesądy i ideologiczna zaciekłość, bo myślicie, że niewiedza i złe emocje są drogą do utrzymania władzy – zwracała się do posłów PiS.

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy przypominała z kolei, że szkoła to tak naprawdę drugi dom dla uczniów, bo spędzają tam jedną trzecią swojego życia. To miejsce powinno więc otoczyć ich „opieką, wysłuchać, nakarmić, doradzić”. - Minister Czarnek wchodzi do tego domu z buciorami. Zamiast fanatycznej walki z edukacją seksualną powinna być walka z ubóstwem, zamiast zwalczania niepokornych dyrektorów powinna być walka z próchnicą i gabinety dentystyczne. Psycholog w każdej szkole nigdy nie był potrzebny tak jak dziś – to zdaniem posłanki najbardziej palące problemy szkoły, na które minister nie ma czasu.

W podobnym tonie mówił Dariusz Klimczak z SLD, który stwierdził, że nie chodzi tu o nadzór pedagogiczny tylko polityczny, bo wystarczy spojrzeć, jacy ludzie sprawują funkcję kuratorów w Polsce. Nawiązał w ten sposób do Barbary Nowak, małopolskiej kurator oświaty, która ostatnio na antenie Radia ZET szczepionki przeciw COVID-19 nazwała eksperymentem.

Kto upolitycznia szkoły?

Po wystąpieniach posłów głos zabrał minister Przemysław Czarnek, który od razu zaznaczył, że projekt ustawy był konsultowany, wręcz współtworzony przez nauczycieli praktyków. - Ta ustawa to plebiscyt, za jaką Polską jesteśmy. Czy jesteśmy za państwem silnym dbającym o dzieci w każdym miejscu Polski (…) od Zakopanego po Gdańsk, bo Gdańsk też jest w Polsce, mimo że może to wam się nie podobać - mówił coraz ostrzej.

Powtórzył też, że nie ma autonomii szkół, a w zapisie, by to kurator decydował, jaka organizacja będzie miała lekcje z uczniami, jego zdaniem chodzi o transparentność. - Chcemy wiedzieć, co organizacja chce przekazać dzieciom – mówił. Krzyczał też do posłów opozycji, że to oni upolitycznili szkołę, a PiS ją odpolitycznia. - Organ prowadzący nie jest od tego, żeby ustalać treści, która przekazuje się dzieciom w szkołach. Samorządy są od prowadzenia szkół, powinniście się zająć np. rozbudowywaniem infrastruktury, pieniądze na to dajemy wielkimi garściami. Tym się zajmijcie, a nie upolitycznianiem szkoły – mówił ze wzburzeniem.

Jego zdaniem ranga protestów przeciwko nowelizacji prawa oświatowego jest o wiele mniejsza niż posłowie przedstawiali, a ci, którzy demonstrowali swój sprzeciw pod Sejmem, przyszli w większości „z tęczowymi parasolkami”. Potem zwrócił się bezpośrednio do posłanki Szumilas. - Idąc ręka w rękę przez ostatnie lata z postkomunistami i ideologami neomarksizmu, nie ma pani prawa odwoływać się do ideałów "Solidarności" i nikt nie ma prawa wycierać sobie twarzy ideałami z 81. roku – krzyczał, na co w sali rozległy się krzyki sprzeciwu.

W odpowiedzi na przemówienie posłanki Dziemianowicz-Bąk wyliczył, że dochód miesięczny rodziny z czwórką dzieci podniósł się o 126 proc. w ciągu ostatnich pięciu lat, więc to PiS wyciąga ludzi z ubóstwa. O problemach emocjonalnych i psychiatrycznych uczniów powiedział tak: - 700 mln zł przeznaczymy na etaty dla pedagogów, psychologów - po czym stwierdził, że problemom winna jest opozycja. - Najpierw robicie dzieciom wodę z mózgu, powodujecie rozchwianie emocjonalne tych biednych dzieci, a następnie mówicie, że depresji dostają. Najpierw podpalacie, a potem gasicie pożary – mówił.

Na koniec wyjaśnił, że zmianą ustawy, władza chce uszczelnić system, by do szkół nie trafiały treści demoralizujące dzieci. - Bo państwo ma święty obowiązek chronić dzieci przed demoralizacją - skończył.

Jego słowa zaraz sprostowała Krystyna Szumilas. - Nie będzie pan mówił, kto ma prawo odwoływać się do "Solidarności". Chcecie dzielić ludzi na tych, którzy mają prawo i na tych, którzy nie mają prawa. Klimczak mówił już ostrzej: - Największym wstydem dla Polski jest pan jako minister edukacji. A Dziemianowicz-Bąk przypomniała inne wyliczenia: biorąc pod uwagę wsparcie pedagogiczno-psychologiczne, na ucznia przypada 3 zł. - Za 3 zł nie wyciągnie się dziecka z depresji – mówiła posłanka Lewicy.

Minister Przemysław Czarnek wychodzi z sali

Po serii przemówień posłów opozycji na mównicę sejmową jeszcze raz wszedł minister Czarnek, zwracając się do posła Dariusza Klimczaka, który miał nazwać Czarnka "jaskiniowcem". - Mam jedną żonę, ślub kościelny, dzieci małżeńskie, to nie znaczy, że jestem jaskiniowcem. Tak samo ma wielu ludzi na wsi, w tym z PSL - powiedział.

Kiedy przyszedł czas na pytania, ministra Czarnka już na sali nie było, dyskusję podsumował Dariusz Piontkowski, wiceminister edukacji, który podobnie jak podczas pierwszego czytania stwierdził, że część posłów projektu „nie czytała albo świadomie próbuje manipulować”. Wyjaśnił, że ta ustawa jest reakcją na prośby rodziców, a kurator ma reagować na nieprawidłowości, by szefowie samorządów nie upolityczniali szkół. - Ta ustawa przywraca porządek w szkole – powiedział nieco tonując emocje.

W związku z wniesionymi poprawkami i wnioskiem Dariusza Klimczaka o odrzucenie nowelizacji projekt wrócił do połączonych komisji edukacji i obrony. Przypomnijmy, że pierwsze czytanie projektu w komisjach odbyło się 4 stycznia, również wtedy nie obyło się bez emocji i burzliwych kilkugodzinnych dyskusji. Wczoraj, 11 stycznia, przedstawiciele inicjatywy Wolna Szkoła złożyli list do premiera o wycofanie się z "lex Czarnek".

loader

RadioZET.pl