Dzieci znalazły strzykawki za śmietnikiem. Troje z nich trafiło do szpitala

10.09.2019 16:24
Strzykawka
fot. Pixabay

Troje dzieci trafiło do jednego z bydgoskich szpitali po tym, jak zraniły się znalezionymi za śmietnikiem strzykawkami. Sprawą zajęły się już policja oraz sanepid, który ustalił, że materiały pochodziły z okolicznej przychodni dentystycznej. Dyrektorka placówki zaprzecza jednak takim doniesieniom. 

Do zdarzenia, o którym informuje TVN24, doszło 2 września bieżącego roku w bydogskiej dzielnicy Wyżyny. Podczas zabawy w chowanego grupa dzieci znalazła za śmietnikiem zużyte strzykawki. Zainteresowanie nietypowymi przedmiotami mogło skończyć się tragicznie - trójka dzieci w wyniku ukłucia igłami ze strzykawek trafiła do szpitala. 

Jak dowiedział się reporter TVN24, dzieci po kilku dniach wyszły już ze szpitala, ale przez następne kilka miesięcy będą musiały być pod stałą i regularną obserwacją. Chodzi o to, by sprawdzać czy w ich organizmach w wyniku kontaktu z z zużytymi strzykawkami nie rozwinęły się choroby niewykrywalne w pierwszych badaniach laboratoryjnych. 

Strzykawki pochodziły z przychodni dentystycznej? 

TVN24 przytacza również ustalenia miejscowego sanepidu, wedle których strzykawki znalezione na śmietniku pochodziły z działającej nieopodal przychodni dentystycznej. Placówka ta z kolei współpracuje z zewnętrzną firmą, zajmującą się profesjonalną utylizacją zużytych materiałów medycznych.

Zobacz także

Na dyrektora placówki nałożono mandat 500 zł. - Zaznaczyć należy, że już podczas przeprowadzanej przez pracowników inspekcji kontroli, doszło do usunięcia wszystkich nieczystości z kontenera i na drugi dzień po kontroli placówka ta dostarczyła dowód spalenia tych właśnie śmieci - mówi dziennikarzom Olga Radkiewicz z Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Bydgoszczy. Sprawą zajęła się także policja, ale nie ujawnia szczegółów postępowania. 

Jak dodaje w rozmowie ze stacją Radkiewicz, strzykawki, waciki bądź gaziki to tzw. odpady, podlegające obowiązkowej utylizacji. - Muszą być utylizowane w procesie spalania. Wynika to z ustawy o odpadach, a także z rozporządzenia ministra zdrowia o szczegółowym sposobie utylizowania tego typu odpadów - tłumaczy. 

Dyrektorka okolicznej przychodni komentuje

"(...) znalezione na wysypisku strzykawki nie pochodzą z naszej placówki. Zaprzeczamy tym samym, wszelkim insynuacjom jakoby podmiotem odpowiedzialnym za opisane wydarzenia była nasza firma" - napisała w wysłanym do mediów oświadczeniu Dorota Gatz, dyrektorka przychodni.

Zobacz także

"Potwierdzam jednocześnie, że przyjęłam mandat nałożony na naszą placówkę przez Powiatową Stację Sanitarno-Epidemiologiczną. Niemniej uczyniłam to nieświadomie i w dniu dzisiejszym zwróciliśmy się do Sanepidu o anulowanie mandatu" - dodała (obydwa cytaty za tvn24.pl).

RadioZET.pl/TVN24