Zamknij

B. detektyw Krzysztof R. stanie przed sądem. Odpowie za działalność bez licencji

03.09.2020 12:23
Krzysztof R.
fot. Wojciech Wojtkielewicz/Polska Press/East News

Były detektyw Krzysztof R. stanie przed łódzkim sądem. Prokuratura Łódź Polesie zamierza oskarżyć popularnego śledczego o prowadzenie działalności detektywistycznej bez wymaganej licencji. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia. R. utrzymuje, że jest niewinny i że nie obawia się procesu.

Jak poinformował w czwartek Tomasz Szczepanek z Prokuratury Okręgowej w Łodzi, byłemu detektywowi zarzut dotyczy prowadzenia działalności bez licencji w jednej sprawie, którą objęte było postępowanie. Rozprawa będzie toczyła się przed Sądem Rejonowym dla Łodzi-Śródmieścia.

"Prokuratura Rejonowa Łódź Polesie skierowała do sądu akt oskarżenie przeciwko Krzysztofowi R. za czyn z art. 46 ust. 2 ustawy o usługach detektywistycznych. Konkretnie o prowadzenie działalności detektywistycznej bez wymaganej licencji, za co grozi kara pozbawienia wolności do lat dwóch" – czytamy.

Zobacz także

Były detektyw Krzysztof R. odpowie za działalność bez licencji

Jak donosi "Dziennik Łódzki", chodzi o sprawę śledzenia w Łodzi oszustki podającej się za sędzię. W kwietniu ubiegłego roku R. doprowadził do zatrzymania na jednym z łódzkich osiedli 41-letniej łodzianki, która według byłego detektywa wyłudzała pieniądze od swoich ofiar podając się za sędzię oraz powołując na wpływy w urzędach. 

Detektyw utrzymuje, że jest niewinny i że nie obawia się procesu. Mówi też, że nie złamał przepisów. W cytowanej wypowiedzi b. detektyw tłumaczy, że w czasie akcji, która doprowadziła do zatrzymania kobiety, jadąc za nią autem znajdował się w gronie osób mających licencje detektywistyczne. O prowadzonym pościgu miał też na bieżąco informować policję i - jak przekonuje - działał pro publico bono. "Moim zdaniem śledczy w tej sprawie zachowali się żenująco i nieprofesjonalnie" – podkreślił w rozmowie z "Dziennikiem Łódzkim".

Śledczy w toku postępowania ustalili, że wszystkie czynności w tej sprawie były nadzorowane i zlecone przez R. W ich opinii nie doszło do obywatelskiego zatrzymania, a kobieta była przez R. śledzona, czego bez wymaganej licencji robić nie wolno.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/"Dziennik Łódzki"