Zamknij

"Za późno na lokalne lockdowny. Fala zakażeń rozlała się na cały kraj"

26.11.2021 22:01
Filip Raciborski
fot. RadioZET.pl

Jeśli dotychczas nie wyrobiliśmy sobie nawyku noszenia maseczek i trzymania dystansu społecznego, to nawet groźba kar i egzekwowanie ich przez policję, nie poprawi zanadto sytuacji. Teraz już jest na to za późno. Teraz jest czas na wprowadzanie kolejnych ograniczeń, np. obostrzeń dla osób niezaszczepionych - mówił w podcaście "Machina Władzy" w RadioZET.pl dr hab. Filip Raciborski, ekspert ds. zdrowia publicznego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zajmujący się m.in. badaniami na temat epidemii oraz szczepień przeciw COVID-19.

Rekord zakażeń czwartej fali koronawirusa padł w czwartek, gdy zanotowano ponad 28 tysięcy przypadków. Z kolei w piątek Ministerstwo Zdrowia potwierdziło 26 735 zakażeń koronawirusem. Czy wspomniana czwarta fala osiągnęła już swój szczyt?

Raciborski: czwarta fala dopiero się rozpędza

- Nie tyle będzie gorzej, co już jest gorzej - mówił w podcaście "Machina Władzy" w RadioZET.pl dr hab. Filip Raciborski, ekspert ds. zdrowia publicznego z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zajmujący się m.in. badaniami na temat epidemii oraz szczepień przeciw COVID-19. Zwrócił on uwagę na fakt, że liczba zakażonych odpowiada liczbie testów - gdyby ich było więcej, zwiększyłyby się także statystyki zachorowań. 

- Dużo osób, z uwagi na obawy przed izolacją, kwarantanną, nie zgłasza faktu, że są - lub mogą być - zakażeni państwowej inspekcji sanitarnej. Ci ludzie są poza systemem - powiedział, dodając, że część osób woli poddać się samoizolacji, a w przypadku otrzymania pozytywnego wyniku testu na COVID-19 nikogo o tym nie informować. 

Jego zdaniem "czwarta fala dopiero się rozpędza", a zapytany o to, ile zakażeń może być w jej szczycie, odparł, że to "funkcja wykonywanych testów". - Gdybyśmy robili ich więcej, to spokojnie już osiągnęlibyśmy pułap 40 tys. przypadków - przyznał. 

Jeśli dotychczas nie wyrobiliśmy sobie nawyku noszenia maseczek i trzymania dystansu społecznego, to nawet groźba kar i egzekwowanie ich przez policję, nie poprawi zanadto sytuacji. Teraz już jest na to za późno. Teraz jest czas wprowadzanie kolejnych ograniczeń, np. obostrzeń dla osób niezaszczepionych 

dr hab. Filip Raciborski

Raciborski odniósł się także do wypowiedzi przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia - ministra Adama Niedzielskiego i jego zastępcy Waldemara Kraski - którzy sugerowali, że wprowadzanie w Polsce ostrzejszych restrykcji może wywołać "niepokoje społeczne" i że Polacy mają "gen sprzeciwu", który mógłby spowodować jeszcze większy opór przed przestrzeganiem przepisów. 

CAŁA ROZMOWA Z DR HAB. FILIPEM RACIBORSKIM

Posłuchaj podcastu

- Te obawy wydają się zasadne, patrząc np. na zamieszki w Holandii. Ale to nie zmienia faktu, że rząd musi wziąć odpowiedzialność za bezpieczeństwo i zdrowie całego społeczeństwa - ocenił. Podkreślił, że o wprowadzaniu restrykcji mówi się od dawna i że "był czas na spokojne ich wprowadzanie". - Im później podejmujemy jakieś działania, tym ostrzejsze one muszą być - dodał.

Zapytany, czy w takim razie za późno już na tzw. lokalne lockdowny, odparł: - Biorąc pod uwagę, że fala zakażeń rozlała się na cały, to myślę, że tak. Ostrzegł też, że może dojść do przeciążenia systemu ochrony zdrowia, gdyż "wariant Delta, który obecnie dominuje, jest bardziej zaraźliwy".

Prawie połowa Polaków się nie zaszczepiła. "Pytajmy znajomych"

Dotychczas w Polsce przeciw COVID-19 zaszczepiło się 20,3 mln osób. To niespełna 55 proc. populacji, a przy tym wciąż za mało, aby osiągnąć tzw. odporność zbiorową przeciw tej chorobie. - Jeśli w XXI wieku dochodzi do pandemii, szybko opracowana zostaje szczepionka, która może uratować tysiące istnień, a na zaszczepienie decyduje się tylko 50-kilka procent społeczeństwa, to jest to bardzo niepokojący sygnał, jeśli chodzi o stan świadomości tych, którzy tego nie zrobili. I tu nie chodzi o to, żeby obrażać tych ludzi, tylko dyskutować.

Jak można przekonać do szczepień tych, którzy mają wątpliwości? - Jeśli przekonują nas dane statystyczne, nie rozumiemy tekstów naukowych na ten temat, to można zasięgnąć opinii tych, których się zna. W tym momencie zaszczepiło się ponad 20 mln mieszkańców Polski, więc z dużą dozą prawdopodobieństwa możemy stwierdzić, że każdy z nas zna kogoś, kto się zaszczepił - powiedział ekspert.

Zasugerował także, by - jeśli ktoś ma wątpliwości - pytać osobiście zaszczepionych, jak się czuli po przyjęciu preparatu i czy doświadczyli jakichkolwiek niepożądanych konsekwencji zdrowotnych. - Dzięki takim rozmowom można utwierdzić się w przekonaniu, że to bezpieczna forma profilaktyki - dodał. 

RadioZET.pl

C