Zamknij

Zabiła dwuletniego Marcelka i poszła słuchać muzyki. Chłopiec był katowany

PAP
04.10.2022 14:12

Anita W. z Chodzieży udusiła dwuletniego synka. We wtorek zapadł prawomocny wyrok ws. znęcania się i zabójstwa dziecka. Sąd Apelacyjny w Poznaniu skazał matkę na karę 25 lat więzienia. Tym samym podwyższono karę sądu pierwszej instancji, który skazał kobietę na 15 lat pozbawienia wolności.

policja
fot. JACEK BORON/REPORTER (zdj. ilustracyjne)

Wyrok wydany we wtorek przez Sąd Apelacyjny w Poznaniu jest już prawomocny. Sędzia Marek Kordowiecki podkreślił w uzasadnieniu wyroku, że oskarżeni działali ze szczególnym okrucieństwem, a zachowanie Anity W. było "niegodne matki". Łączna kara orzeczona wobec Anity W. to 25 lat pozbawienia wolności.

Partner kobiety Martin K. – oskarżony o znęcanie się nad chłopcem – usłyszał we wtorek wyrok 6 lat pozbawienia wolności. Sąd nakazał także oskarżonemu zapłacenie na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej nawiązki w kwocie 10 tys. zł.

Do tragicznego zdarzenia doszło w marcu 2020 roku w Chodzieży (woj. wielkopolskie). Ratownicy pogotowia ratunkowego powiadomili policję o martwym dwulatku znalezionym w jednym z mieszkań. Dziecko było niedożywione i brudne. W mieszkaniu byli 21-letnia wówczas matka chłopca i jej o rok starszy partner. Według śledczych 21-letnia Anita W. udusiła swoje dziecko kołdrą.

Według ustaleń prokuratury od kwietnia 2019 r. do marca 2020 roku para miała m.in. bić i podduszać dziecko, dopuszczać do spożywania przez nie karmy przeznaczonej dla gryzoni oraz niedopałków papierosów. Według śledczych chłopczyk miał być też m.in. zostawiany w łóżeczku turystycznym razem królikiem, który próbował pogryźć dziecko. W grudniu 2019 r. para miała samodzielnie, bez pomocy medycznej, zdjąć opatrunek gipsowy z nogi chłopca i zaniechać jego badań kontrolnych. Innym razem, w trakcie festiwalu muzycznego, mieli zostawić dziecko pod opieką przypadkowych osób.

Anita udusiła dwuletniego Marcelka. Nie mogła znieść jego płaczu

- W ocenie Sądu Apelacyjnego, tak ukształtowane kary dopiero w pełni uświadomią – nie tylko oskarżonym, ale również i społeczeństwu – że nie tędy prowadzą "drogi wychowawcze", zwłaszcza tak małoletnich dzieci, dzieci bezbronnych, które z racji przecież swojego wieku, swojej nieporadności nie są w stanie się przeciwstawić, ani nawet poskarżyć komukolwiek – powiedział sędzia.

Dodał, że "ta właśnie bezbronność i niewinność dziecka w konfrontacji z tymi bezwzględnymi zachowaniami oskarżonych prowadzą do jednoznacznego wniosku, że ci oskarżeni muszą ponieść surowe kary – i takie właśnie kary zostały wobec nich orzeczone". Sędzia zaznaczył, że Anita W. pozbawiła własnego syna życia "świadomie, w pełni rozumiejąc, co robi, a więc z zamiarem bezpośrednim".

- Tego tragicznego dnia Anita W., nie mogąc zdzierżyć płaczu, krzyku dziecka, nie mogąc wytrzymać, że cały czas to dziecko, tj. ok. północy, jest ruchliwe […] nie mogąc sobie z dzieckiem poradzić, po prostu – jak sama wyjaśniła w trakcie eksperymentu procesowego – położyła dziecko brzuchem do pościeli, twarzą do poduszki, od góry nałożyła kołderkę i, przyciskając w sposób odpowiedni tak, trzymała długo, aż dziecko przestało się ruszać. Te okoliczności powodują niemożność przyjęcia innej interpretacji zachowania się Anity W. jak tego, że chciała po prostu pozbawić życia swojego dziecka, żeby – mówiąc kolokwialnie – "mieć kłopot z głowy" – mówił.

Po zabójstwie poszła słuchać muzyki

- Po pozbawieniu życia dziecka nawet się nie interesowała dzieckiem, czy żyje, czy nie żyje – po prostu tak zostawiła go twarzą do poduszki, poszła do kuchni, założyła słuchawki na uszy i dalej słuchała muzyki rockowej, po czym szykowała jeszcze kolację dla partnera, który miał wrócił z pracy ok. północy – dodał.

Odnosząc się do znęcania się nad chłopcem, sędzia wskazał, że "sąd pierwszej instancji nie przyjął działania obojga oskarżonych jako działania ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, natomiast rację ma prokurator w apelacji, że suma tych działań, całe to spektrum tych działań, poczynając od bicia, popychania, uderzania […] takie zachowanie jest nie do zaakceptowania ani z prawnego, ani ze społecznego, ani moralnego, ani jakiegokolwiek innego względu – po prostu nie do zaakceptowania". Dodał, że m.in. uzupełnienie kwalifikacji prawnej o wskazanie, iż oskarżeni działali ze szczególnym okrucieństwem, wpłynęło na zmianę w zakresie orzeczonych kar.

Proces w sprawie śmierci chłopca toczył się od kwietnia ub. roku. W marcu Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał oskarżonych za winnych zarzucanych im czynów i wymierzył Anicie W. karę łączną 15 lat więzienia, zaś Martinowi K. karę 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności. Od tego wyroku odwołała się zarówno prokuratura, jak i obrońcy oskarżonych.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Anna Jowsa