Nowe ustalenia po tragicznym pożarze hospicjum. „Wejścia były zamknięte”

06.01.2020 12:34
Pożar w Chojnicach
fot. PAP

Pożar w Chojnicach na numer alarmowy zgłosił personel hospicjum - poinformował w poniedziałek pomorski komendant wojewódzki PSP nadbryg. Tomasz Komoszyński. W budynku nie było systemu sygnalizacji pożarowej oraz czujek. Wejścia do hospicjum były zamknięte. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Pożar w hospicjum w Chojnicach wybuchł w nocy z niedzieli na poniedziałek. W wyniku pożaru cztery osoby zmarły. Do szpitala w Chojnicach trafiło 15 pacjentów hospicjum, a do placówki w Człuchowie 5. Hospitalizacji wymagały także dwie pracownice hospicjum oraz dwóch policjantów. 

Zobacz także

Nowe ustalenia po tragicznym pożarze hospicjum przekazał na konferencji prasowej nadbryg. Tomasz Komoszyński. Pierwsi strażacy pojawili się na miejscu pożaru po czterech minutach od jego zgłoszenia. Był już tam policyjny patrol. Łącznie w akcji gaśniczo-ratowniczej działało 14 zastępów, 40 strażaków.

Ten pożar na numer alarmowy zgłosił personel hospicjum. Nie ma tam systemu sygnalizacji pożarowej. Nie ma czujek.(…) Wejścia do budynku były zamknięte. Jesteśmy w trakcie kontroli prewencyjnej, odbiorów dotyczących obiektu. Patrol policyjny próbował forsować drzwi, bo drzwi do tego budynku z obu stron były zamknięte. Te drzwi zostały wyważone. Strażacy przystąpili do gaszenia pożaru, jednocześnie ewakuując osoby. Wszystkie osoby, które przebywały w tym hospicjum, to były osoby, które nie poruszały się o własnych siłach. Miały ograniczoną zdolność poruszania się. Większość była ewakuowana razem z łóżkami

poinformował pomorski komendant wojewódzki PSP

Dwie pracownice hospicjum próbowały wyprowadzać na zewnątrz pacjentów. Dotarły z niektórymi z nich do ganku przed wyjściem głównym, dalej nie mogły, bo drzwi były zamknięte. 

Najprawdopodobniej przyczyną pożaru hospicjum było zaprószenie ognia przez jednego z pensjonariuszy. 

RadioZET.pl/PAP