Zamknij

Migranci są podtruwani przez białoruskie służby? "Pigułka miała pomóc, kiedy będzie mu zimno"

20.09.2021 15:21
migranci na granicy
fot. Jakub Kaminski/East News

Ciało migranta zmarłego w pasie przygranicznym zostanie poddane badaniom toksykologicznym, które wyjaśnią, czy na jego śmierć mogła wpłynąć pigułka otrzymana od białoruskich funkcjonariuszy – zapowiedział szef MSWiA Mariusz Kamiński.

Straż Graniczna poinformowała w niedzielę o znalezieniu w pasie przygranicznym zwłok osób, które przedostały się przez granicę. Komendant główny SG gen. dyw. Tomasz Praga podał w poniedziałek, że po polskiej stronie znaleziono zwłoki trzech migrantów, a z tego co wiadomo polskiej SG, po stronie białoruskiej znaleziono zwłoki jednej osoby - kobiety.

Minister spraw wewnętrznych Mariusz Kamiński na konferencji prasowej przekazał, że jednemu ze zmarłych mężczyzn, obywatelowi Iraku, towarzyszyło dwoje innych uchodźców. - Sekcja zwłok będzie niezwykle drobiazgowa i zarządzono wielu różnych kierunkach badania denata, również badania toksykologiczne - zapowiedział w poniedziałek minister MSWiA.

Ciała migrantów na granicy. Zmarły miał zażyć wcześniej pigułkę

- Dwaj uchodźcy, którzy towarzyszyli denatowi, przekazali informacje, które wymagają weryfikacji, na temat zażycia przez zmarłego pigułki, jaką miał otrzymać od żołnierza białoruskiego – powiedział Kamiński na konferencji po odprawie z dowództwem Straży Granicznej. Dodał, że pigułka miała mężczyźnie "pomóc, kiedy będzie mu zimno i kiedy będzie wyczerpany".

Będziemy weryfikowali, czy ta osoba otrzymała jakąś pigułkę od kogoś z umundurowanych funkcjonariuszy białoruskich, co to była za pigułka. Są prowadzone badania toksykologiczne, potwierdzające, czy rzeczywiście mogło to mieć wpływ na te tragiczne okoliczności.

szef MSWiA Mariusz Kamiński

Zastrzegł, że nie przesądza, czy tak było, i trzeba poczekać na wyniki badań.

Kamiński przekazał w poniedziałek relację dotyczącą Irakijczyka, który zmarł na terytorium Polski niedaleko granicy z Litwą, i dwóch osób, które mu towarzyszyły. Jak mówił minister, dwaj towarzysze zmarłego powiedzieli polskim służbom, że płacąc po 2,5 tys. dolarów mieli zostać przerzuceni z Białorusi do Niemiec. W połowie września trafili do Mińska, skąd - po kilkudniowym pobycie w hotelu - mieli być przerzuceni do Niemiec przez polską granicę. Zostali dowiezieni do lasu, w którym się zgubili. Według informacji przekazanych polskim funkcjonariuszom usiłowali wrócić do Mińska, ale zostali zatrzymani przez służby białoruskie i doprowadzeni do granicy z Polską, gdzie przez pewien czas szli wzdłuż zasieków. Napotkany patrol SG kazał im wracać.

Przy ponownej próbie powrotu na stronę białoruską zostali zatrzymani przez patrol białoruski, dołączeni do grupy około 20 osób i przewiezieni na granicę litewską. - Tam trójka Irakijczyków oddzieliła się od reszty migrantów. Prawdopodobnie przez teren Litwy przeszli na teren Polski - mówił Kamiński.

- W którymś momencie jeden z uczestników tego przedsięwzięcia - ten, który zmarł, zaczął zachowywać się w sposób dziwny, bardzo niepokojący. Do tego stopnia niepokojący, że wykonano telefon do Iraku, do kogoś z jego rodziny z pytaniem, czy ta osoba zażywa narkotyki. Ktoś z rodziny miał powiedzieć, że nie – mówił Kamiński. Dwaj współtowarzysze czuwali przy mężczyźnie, gdy zasnęli i obudzili, ten już nie żył - przekazał szef MSWiA.

Podczas konferencji Komendant Główny Straży Granicznej gen. dyw. SG Tomasz Praga potwierdził znalezienie zwłok 3 migrantów w różnych miejscach przy granicy na terytorium naszego kraju, a także fakt zaobserwowania przez SG zwłok kobiety po białoruskiej stronie granicy. - Musimy sobie zadać pytanie, czy te zgony w takim krótkim czasie nie były dziełem czynnika, który zadziałał? - podkreślił Praga.

RadioZET.pl/PAP