Zamknij

Ciało zostało rozczłonkowane i zjedzone? Zapadł wyrok ws. "kanibali spod Choszczna"

27.09.2021 15:25
Jeden z oskarżonych w procesie o kanibalizm
fot. DOMIN/AGENCJA SE/East News

W Sądzie Okręgowym w Szczecinie w poniedziałek zapadł wyrok ws. czterech mężczyzn oskarżonych o to, że zabili i częściowo zjedli mężczyznę. Miało do tego dojść 19 lat temu. Nie odnaleziono ciała ani nie ustalono tożsamości domniemanej ofiary.

Zapadł wyrok w głośnej sprawie „kanibali spod Choszczna”. Oskarżeni to Robert M., Sylwester B., Rafał O. i Janusz S. W sprawę miał być także zamieszany piąty mężczyzna, Zbigniew B., który zmarł w 2017 r.

Prokuratura zarzuca Robertowi M., że był inicjatorem zbrodni. Nieznany mężczyzna został zamordowany „ze szczególnym okrucieństwem”. Miało do tego dojść w 2002 r. – między lipcem a październikiem, w okolicach wsi Łasko pod Choszcznem i w Strzelcach Krajeńskich. Według śledczych M. wraz z pozostałą czwórką rozczłonkował ciało, upiekł je częściowo i zjadł - jako swoisty "pakt", zapewniający milczenie uczestników zbrodni.

Zapadł wyrok ws. "kanibali spod Choszczna"

Robert M. został skazany na 25 lat więzienia. Sąd uznał także winę pozostałych mężczyzn, którym prokuratura zarzuciła przestępstwo kanibalizmu, jednak sprawa o zbezczeszczenie zwłok się przedawniła.

Z relacji Onetu wynika, że M. był zaskoczony decyzją sądu. Przed ogłoszeniem wyroku pytany przez media mówił, że nie wyklucza ubiegania się odszkodowania za spędzone lata w areszcie. Przekonywał, że historia została zmyślona, a „cała sprawa zniszczyła mu życie”. – Czekam na umorzenie – mówił.

Ciała ofiary nigdy nie odnaleziono, nie wiadomo też, kim była. Oskarżenie opierało się przede wszystkim na podsłuchanych przez policjantów operacyjnych rozmowach telefonicznych i zeznaniach Rafała O. Ten jednak podczas pierwszej rozprawy odmówił odpowiedzi na pytanie, czy potwierdza wcześniejsze wyjaśnienia i nie chciał odpowiadać na pytania stron.

Zeznania Rafała O.

Wcześniej opowiadał, że w 2002 r. we wsi Kołki spotkał "ekipę" Roberta M., a więc oprócz głównego oskarżonego również Zbigniewa B., Janusza S. i mężczyznę "z Zielonej Góry" i pojechał z nimi do wsi Łasko, do jednego z lokali, gdzie m.in. pili alkohol. Siedzieli tam też inni mężczyźni – M. miał zawołać jednego z nich, około 30- lub 40-letniego, uderzyć go w twarz i zaprowadzić do samochodu, którym przyjechali, a następnie wywieźć nad jezioro Osiek we wsi Ługi w Lubuskiem. Tam M., po wypiciu alkoholu miał się kłócić z mężczyzną, po czym – według Rafała O. – powiedział do Zbigniewa B. "wiesz, co masz robić", a ten przeciął mężczyźnie szyję nożem, niemal oddzielając głowę od tułowia. Jak opowiadał O., rozpalono ognisko, B. odciął części ciała zabitego człowieka, upiekł i nakazał je zjeść świadkom.

Rafał O. mówił też w składanych wcześniej wyjaśnieniach, że mężczyźni włożyli ciało do pontonu, który był na samochodzie, wypłynęli na jezioro, a kiedy wrócili, umyli ponton i załadowali z powrotem na auto. Wskazywał, że siedzący w pobliżu dwaj pozostali mężczyźni nie zareagowali na zabójstwo, a gdy sam to zrobił, zagrożono mu, że "czeka go to samo", jeśli nie będzie milczał.

Prokuratura domagała się dożywocia dla Rafała M.

Prokuratura domagała się dożywotniego więzienia dla Roberta M., po 25 lat dla Janusza S. i Sylwestra B. oraz 14 lat dla Rafała O. Prokurator Hubert Kołtuniak wskazywał podczas ostatniej rozprawy, że wśród dowodów znajdują się nagrania z mieszkania Rafała O., o których oskarżony nie wiedział, a na których zarejestrowane zostały rozmowy z sąsiadami podczas "zakrapianych" imprez. Rafał O. mówił w nich o szczegółach zbrodni. Prokurator zaznaczył, że dowodem są także zeznania O. złożone na etapie postępowania przygotowawczego, które uszczegółowił w czasie eksperymentów procesowych.

Obrońcy wnioskowali o uniewinnienie oskarżonych, wskazując m.in., że oceniając wyjaśnienia O. trzeba pamiętać, iż mężczyzna "jest upośledzony umysłowo" i cierpi na chorobę alkoholową, a także że w procesie brak nie tylko dowodów, ale nawet poszlak. Adwokat Rafała O. mec. Jerzy Synowiec wskazał natomiast, że wierzy w wersję swojego klienta. Jak zaznaczył, nie wyobrażałby sobie, że człowiek "w takiej kondycji psychofizycznej" mógłby wymyślić podobną historię.

– Pewne nieścisłości widać, ale trzeba pamiętać, że od tej zbrodni minęło blisko 20 lat. Patrząc na całość dowodów trudno sądowi uwierzyć, że - jak próbowali udowodnić obrońcy, poza jednym - oskarżony wymyślił całą historię. W ocenie sądu presja śledczych spowodowała, że oskarżony Rafał O. mówił prawdę – powiedział cytowany przez Onet sędzia Tomasz Banaś.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/PAP - Elżbieta Bielecka/Onet.pl/oprac. AK