Życie po śmierci. Co robią dziś działacze Samoobrony? Beger, Hojarska i Maksymiuk dla RadioZET.pl [GALERIA]

Mikołaj Pietraszewski
03.11.2017 13:39
Samoobrona
fot. East News

Totalne kuriozum czy ostatni prawdziwi wyraziciele woli ludu? Ten dylemat pozostanie zapewne do końca nierozstrzygnięty. Jak potoczyły się losy dawnych gwiazd tej jedynej w swoim rodzaju formacji politycznej? Nasz reporter dotarł do wszystkich największych asów w talii Andrzeja Leppera.

Rolnicy blokujący drogi i wysypujące zboże na tory kolejowe. Posłowie okupujący sejmową mównicę. Wersal, którego miało już nie być. Balcerowicz, który musiał odejść. Samoobrona była wstrząsem - ani wcześniej, ani później żadne ugrupowanie nie wkroczyło na polską scenę polityczną z takim impetem i nie wywróciło jej do góry nogami.

I choć skandaliści czy populiści pojawiali się wcześniej i później (Tymiński, Palikot, Korwin-Mikke, Kukiz), to żaden z nich nie był choć przez chwilę punktem odniesienia ani tak istotną postacią w debacie publicznej, jak gospodarz spod Słupska i jego towarzysze.

Głos ludu

Lepper i spółka przedstawiali się jako rzecznicy zwykłych ludzi - tych, którzy w wolnej Polsce nie uświadczyli społecznego bądź ekonomicznego sukcesu. Przetrąconych przez transformację ustrojową i gospodarkę wolnorynkową, poszkodowanych przez wymiar sprawiedliwości, pogardzanych i ignorowanych przez mainstreamowych polityków.

Samoobrona miała więc być wyrzutem sumienia elit III RP. A przynajmniej w takie tony uderzał późniejszy minister rolnictwa, ani na chwilę nie łagodząc swojej antyestablishmentowej retoryki. Potrafił wyzywać przeciwników politycznych od "kanalii" i "złodziei", czym oburzał środowisko, ale co pozwalało mu poszerzać potencjalny elektorat.

Sukces

Do parlamentu weszli w 2001 roku, z wynikiem ponad 10 proc, taki sam rezultat uzyskali 3 lata później w pierwszych w historii Polski wyborach do Parlamentu Europejskiego. A w 2005 roku, odnieśli swój największy sukces, zdobywając 11,41 proc głosów i wprowadzając na Wiejską rekordową liczbę 56 posłów. W międzyczasie publikowano też sondaże, wedle których partia Leppera cieszyła się jeszcze większym, bo oscylującym w granicach 20-25 proc. poparciem. Zjawisku temu poświęcono niejeden program publicystyczny.

Beger, Hojarska, Maksymiuk - co teraz robią dawni działacze Samoobrony [ZOBACZ]

W 2006 roku stało się coś, przed czym spora część komentatorów ostrzegała, a wielu polityków się broniła - Samoobrona zaczęła współrządzić państwem, wchodząc w skład koalicji z Prawem i Sprawiedliwością oraz Ligą Polskich Rodzin. W gabinetach najpierw Kazimierza Marcinkiewicza, a potem Jarosława Kaczyńskiego otrzymała trzy resorty: rolnictwa (który osobiście objął Lepper), pracy oraz budownictwa.

Sojusz ten przetrwał, nie bez kłopotów, prawie dwa lata. W połowie kadencji zdążył się nawet na chwilę rozpaść. O ile jednak PiS, choć oddał władzę, wyszedł z niego obronną ręką (umocnił swą hegemonię na prawicy), o tyle "przystawki" (jak ironicznie nazywano mniejszych koalicjantów) zapłaciły za to najwyższą możliwą cenę - czekała ich polityczna banicja, trwająca do dziś. Unicestwienie Samoobrony dokonało się jednak także poprzez afery, jakie wokół niej wybuchały.

Afery

I właśnie "afera" to słowo-klucz do zrozumienia spektakularnego upadku tej formacji. I nie chodzi tylko o to, że duża część działaczy miała problemy z prawem (na samym Lepperze ciążyły wyroki m.in. za zniesławienie, organizacje blokad drogowych czy podżeganie do użycia siły).

Najpierw była słynna już "seksafera", która ujrzała światło dzienne w grudniu 2006 roku po publikacji "Gazety Wyborczej". Ukazał się tam wywiad z byłą pracownicą jednego z biur poselskich partii i radną Anetą Krawczyk, która oskarżyła Leppera oraz posła Stanisława Łyżwińskiego o to, że oferowali jej pracę w zamian za seks. Twierdziła również, że któryś z nich jest ojcem jej dziecka (ostatecznie wykluczyły to badania DNA).

Zobacz także

Druga była tzw. afera gruntowa, w której Lepper był jednym z podejrzanych (według informacji CBA) o przyjęcie łapówki. W sprawie pojawiło się m.in. nazwisko znanego biznesmen Ryszarda Krauze, a skończyła się ona dymisją nie tylko wicepremiera, ale też szefa MSWiA Janusza Kaczmarka oraz prezesa PZU i Komendanta Głównego Policji.

Obydwie afery w dość mocnym stopniu podkopały zaufanie społeczne do trzeciej partii ostatnich wyborów. Przedterminowe głosowanie powszechne (zarządzone po rozpadzie koalicji), zakończyła ona z druzgocącym wynikiem 1,53 proc. To klęska, z której już nigdy się nie podnieśli.

Sprawa niewyjaśniona

Historia tego wcielenia Samoobrony, które najlepiej znamy, dobiegła końca 5 sierpnia 2011 roku, gdy w siedzibie partii przy Alejach Jerozolimskich w Warszawie znaleziono ciało martwego Andrzeja Leppera. Według oficjalnego raportu śledczych i ustaleń prokuratury, miał on popełnić samobójstwo przez powieszenie, do czego z kolei doprowadzić miały: pogarszająca się sytuacja finansowa, wielotysięczne długi, niekończące się postępowania karne, marginalizacja polityczna oraz problemy rodzinne (choroba syna).

Pomimo 6 lat, które minęły od tego zdarzenia, jego śmierć nadal budzi żywe emocje. Więcej, narosło wokół niej sporo teorii, przeczących oficjalnej wersji. Właściwie nikt z jego dawnych współpracowników nie wierzy w to, że były wicepremier targnąłby się na swoje życie. Podkreślają jego siłę i niezłomny charakter, gorliwą wiarę oraz fakt, iż w ostatnim czasie przed śmiercią radził sobie coraz lepiej: miał ponoć wychodzić z długów i planować kampanię wyborczą przed jesiennymi wyborami parlamentarnymi.

Zresztą sam przebieg śledztwa do dziś budzi kontrowersje. Chociażby sekcja zwłok, przeprowadzona dopiero 3 dni po jego śmierci (rzekomo żadne odpowiednio wyposażone laboratorium nie było w tamten weekend czynne). W dodatku, na miejscu znaleziono ślady obuwia dwóch osób. Wreszcie, co z motywem ukraińskim, o którym w programie "Teoria spisku", emitowanym na antenie Fokus TV, mówił red. Tomasz Sekielski?

Zwolennicy hipotezy o morderstwie Andrzeja Leppera (bądź zmuszeniu go do popełnienia samobójstwa) sugerują, że wszedł on w posiadanie materiałów, kompromitujących osoby na najwyższych szczeblach władzy, a jego wyeliminowanie miało być gwarancją względnego spokoju wśród elit. Jakakolwiek prawda się za tym wszystkim kryje, jedno jest pewne: prokuratorskie śledztwo było pełne uchybień, nie wyjaśniło wszystkich wątków. I aby, niczym grzyby po deszczu, nie wyrastały kolejne teorie spiskowe, należałoby najpewniej owo śledztwo wznowić i rzetelnie przeprowadzić, aby rozwiać wszelkie wątpliwości.

Teraz już tylko...Samoobrona

Jak wygląda obecny status prawny bohaterki niniejszego tekstu? Jest...trochę skomplikowany. W 2010 roku doszło bowiem do rozłamu w Samoobronie Rzeczypospolitej Polskiej (taka była jej oficjalna nazwa). Część działaczy (m.in. Lepper i Maksymiuk) utworzyła ugrupowanie pod nazwą Nasz Dom - Samoobrona Andrzeja Leppera. Sam Lepper wystartował z jej ramienia w wyborach prezydenckich w 2010 roku (uzyskując niespełna 1.5 proc. głosów).

Zobacz także

W maju 2011 roku zdecydowano o zmianie nazwy - na po prostu: Samoobrona. Z kolei pierwowzór istniał do 2012, aż został rozwiązany i nastąpiło połączenie struktur obydwu organizacji. Nie bez przeszkód, ale można powiedzieć, że ciągłość została zachowana. Dzisiejsza Samoobrona to kontynuatorka losów Samoobrony RP.

W tym czasie partia wystawiała swoich kandydatów wyborach do Europarlamentu oraz do Sejmu i Senatu. Wchodziła również w alians z innymi ugrupowaniami, m.in. z Polską Partią Pracy. Żadna z tych inicjatyw nie zakończyła się jednak sukcesem wyborczym.

Życie po życiu

Skoro wiemy już jak miewa się partia, to automatycznie rodzi się pytanie: co z jej najważniejszymi politykami? Jak poradzili sobie w nowej pozasejmowej rzeczywistości? Czy istnieje "życie po życiu".

Skontaktowaliśmy się z kilkoma byłymi parlamentarzystami, który opowiedzieli nam, czym się teraz zajmują, jakie mają plany na przyszłość i przede wszystkim - jak wspominają ten wyjątkowy okres w swoich biografiach? Odpowiedzi zawarte są w galerii, którą znaleźć można powyżej.

RadioZET.pl/Mikołaj Pietraszewski