Zamknij

Córka 30-letniej Izy napisała list do matki. "Nie mogę uwierzyć, że umarłaś"

17.11.2021 22:01
Śmierć 30-letniej Izabeli
fot. TVN Uwaga/Facebook (screen)

Córka 30-letniej Izabeli, która zmarła w szpitalu w Pszczynie po obumarciu płodu, napisała list do swojej matki. Jego treść ujawniono w środę w programie "Uwaga!" TVN. Rodzina Izy nadal nie może uwierzyć w śmierć kobiety.

Izabela zmarła 22 września w Szpitalu Powiatowym w Pszczynie. Dzień wcześniej trafiła do placówki po odejściu płynu owodniowego. Według relacji rodziny lekarze czekali na obumarcie płodu w brzuchu kobiety i nie podejmowali żadnych działań w celu ratowania 30-latki. Do cesarskiego cięcia przystąpili po tym, jak serce płodu przestało bić. Jednak kobieta nie dożyła do zabiegu. 

- Iza nie była panikarą. Ona nigdy nie chciała zamartwiać nikogo swoimi problemami, a już na pewno nie swoją mamę, która była dla niej wielkim oparciem. Znam ją od 25 lat i wiem, że by nie histeryzowała bez powodu. Obawiam się, że w rzeczywistości mogło być tam dużo bardziej tragicznie niż to, co pisała mamie – wskazał Natalia, przyjaciółka zmarłej Izabeli, cytowana przez "Uwagę!" TVN.

Córka Izy napisała list do zmarłej matki. "Zawsze będę pamiętać"

Rodzina Izy nadal nie może zrozumieć tego, co stało się w szpitalu w Pszczynie. - Do szpitala poszła zdrowa dziewczyna, po prostu odeszły jej wody. Ona pisała mi, że to dziecko też się męczy. Dlaczego lekarze skazali na męczarnie nie tylko Izę, ale i dziecko? Wiedzieli, że nie ma wód. Czekali, aż umrze w męczarniach? – pytała pani Barbara, matka zmarłej Izabeli, w rozmowie z "Uwagą!" TVN. 

30-latka wysyłała do matki wiadomości, w których relacjonowała o pogarszającym się stanie zdrowia. Również podkreśliła, że lekarze nie podejmują żadnych działań ze względu na obowiązujące prawo aborcyjne. - Kilkukrotnie zgłaszała położnym, że czuje się coraz gorzej. Mówiła to także lekarzowi, który był tylko raz na wizycie. Przez całe popołudnie nie było już żadnego lekarza. Około godz. 20 zobaczyłam, że siedzi po turecku na łóżku i cała się trzęsie. Miała chyba 40 stopni gorączki – opowiadała kobieta, która dzieliła salę z panią Izabelą, cytowana przez "Uwagę!" TVN.

Izabela po śmierci zostawiła męża, którego poznała w wieku 14 lat, i 9-letnią córkę. Małżonek kobiety nie zgodził się na występ przed kamerą, ale przekazał list, który córka napisała dla zmarłej matki. "Kocham Cię mamusiu, nie mogę uwierzyć, że umarłaś. Zawsze będę o Tobie pamiętać, zawsze będę Cię kochać, nigdy Ciebie nie zapomnę" - napisała 9-latka, dołączając do listu zdjęcia z matką.

Śledztwo w sprawie śmierci 30-latki prowadzi Prokuratura Okręgowa w Katowicach. - Przesłuchania były bardzo intensywne, wyczerpujące. Zmierzamy w stronę złożenia zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa. Chodzi o składanie fałszywych zeznań i fałszowania dokumentacji medycznej – wskazała mec. Jolanta Budzowska, pełnomocnik rodziny zmarłej Izabeli, cytowana przez "Uwagę!" TVN. 

Śmierć Izabeli spowodowała protesty i marsze milczenia w całej Polsce. Opozycja i część komentatorów wiązała tragiczne wydarzenia z Pszczyny z ubiegłorocznym wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej w sprawie aborcji embriopatologicznej. 

RadioZET.pl/Uwaga! TVN