Córka Jolanty Brzeskiej przed komisją: Moja mama dzień przed śmiercią pisała do Gronkiewicz-Waltz

Redakcja
31.10.2017 14:28
Córka Jolanty Brzeskiej przed komisją: Moja mama dzień przed śmiercią pisała do Gronkiewicz-Waltz
fot. PAP

Córka Jolanty Brzeskiej, Magda Brzeska, stanęła przed komisją śledczą badającą zwrot kamienicy przy Nabielaka 9.

Według Brzeskiej rodzina informację o zwrocie budynku dostała w maju 2006 roku. W dokumencie miało być napisane, że prawa lokatorów pozostają takie same, a zmieni się jedynie konto, na które należy uiszczać opłaty.

- Ale już przed długim weekendem dostaliśmy pismo od Marka M., że nasza umowa jest nieważna, że będziemy musieli się wyprowadzić i płacić odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokali - opisała.

Córka Brzeskiej podkreślała, że po przekazaniu kamienicy, zdrowie jej rodziców się pogorszyło, "tata dużo mówił, że przestał sypiać po nocach, mama to samo". Mówiła też, że po śmierci ojca, jej matka przeniosła swoje wszystkie kosztowności do mieszkania córki, "bo bała się włamania". Przyznała, że do takich prób dochodziło. "Sztaby antywłamaniowe były przecinane diaksem" - zeznała.

Opowiedziała o próbie włamania do mieszkania matki. Rozmawiała wtedy z nią przez telefon. Jolanta Brzeska miała powiedzieć, że Pan M. przyszedł z osiłkami i policją. Wspomniała też dzień śmierci matki.

- To był 1 marca, charakterystyczny dzień, akurat zapisałam dziecko do szkoły. Dzwoniłam do mamy wieczorem, ale nie odbierała telefonu (...). W czwartek dzwoniłam do niej praktycznie co 15 minut, do późnego wieczora. Nie odbierała, co mnie już bardzo zaniepokoiło - mówiła.

Relacjonowała też, że po zwrocie kamienicy, jej matka dostała m.in. pismo o opróżnienie piwnicy. - Dostała też informację, że nie może przechodzić pomiędzy wejściem do budynku a chodnikiem i, że za to przejście - tam jest z 1,5 metra może 2 metry - musi uiszczać 500 zł miesięcznie - mówiła.

Świadek zaznaczyła, że jej matka była jedyną osobą, która nie otrzymała propozycji mieszkania socjalnego. Pytana, czy w momencie eksmisji jej matka nie miałaby gdzie mieszkać, odpowiedziała twierdząco.

Według Magdy Brzeskiej jej matka dzień przed śmiercią wysłała do Hanny Gronkiewicz-Waltz list z prośbą o pomoc. Ratusz miał na niego nigdy nie odpowiedzieć.

Ciało Jolanty Brzeskiej znaleziono w marcu 2011 r. w Parku Kultury w Powsinie. Wszczęto wówczas śledztwo, które formalnie dotyczyło nieumyślnego spowodowania śmierci, ale prokuratura badała w nim kilka możliwych wersji, w tym samobójstwa i zabójstwa. W 2013 r. z powodu niewykrycia sprawców śledztwo zostało umorzone. Jak informowała wówczas Prokuratura Okręgowa w Warszawie, przyczyną śmierci kobiety było podpalenie naftą skutkujące wstrząsem termicznym i rozległymi oparzeniami ciała oraz podtruciem tlenkiem węgla. Równocześnie - jak informowano - biegli nie znaleźli dowodów, które wyraźnie przemawiałyby za tym, że Brzeska popełniła samobójstwo.

RadioZET.pl/maal