Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Czarny wtorek: kobiety znowu wychodzą na ulicę. Organizatorki: nie składamy parasolek

03.10.2017 07:00
xxx wiadomosci

3 października 2016 roku Polki wyszły na ulice wielu miast w kraju i za granicą. Symbolem na nowo rodzącego się ruchu obywatelskiego pod hasłem obrony praw kobiet stały się parasolki. Teraz po roku obywatelki i obywatele znowu wychodzą protestować. W rocznicę "czarnego protestu". 

Czarny wtorek: kobiety znowu wychodzą na ulicę. Organizatorki: nie składamy parasolek fot. Kornelia Głowacka-Wolf/Agencja Gazeta

Wydarzenia w ramach "czarnego wtorku" odbywają się pod hasłem "Nie składamy parasolek". Wolontariusze od miesięcy zbierają podpisy pod projektem "Ratujmy Kobiety", który zakłada liberalizację prawa aborcyjnego i wprowadzenie edukacji seksualnej do szkół. Nie inaczej będzie 3 października. 

Zagłosuj

Popierasz Czarny Protest?

Rok temu dziesiątki Polek i kobiet solidaryzujących się z Polkami za granicą wyszły na ulice setek miast. Powodem był pomysł uchwalenia ustawy wprowadzającej całkowity zakaz aborcji. Organizatorki zaznaczają, że we wtorek nie wychodzą na ulice jedynie po to, by powspominać. Ówczesna energia i masowa aktywizacja obywateli to katalizator obecnych nastrojów wśród protestujących. Od tej pory ciągle kipi w społeczeństwie. 3 października ma ponownie osiągnąć symboliczny punkt kulminacyjny. 

"Wychodzimy, bo walka nadal trwa – organizacje antykobiece szykują kolejne projekty odebrania nam wolności i godności i zbierają pod nimi podpisy (w tym za całkowitym zakazem aborcji)" - czytamy na stronie wydarzenia.

Choć udało się zatrzymać barbarzyński projekt zaostrzający prawo antyaborcyjne, to od czasu "czarnego poniedziałku" sytuacja Polek pogarsza się właściwie miesiącem. Minister Zdrowia likwiduje standardy opieki okołoporodowej, zabiera dostęp do antykoncepcji awaryjnej, Minister sprawiedliwości cofa finansowanie organizacji pozarządowych pomagających kobietom- ofiarom przemocy, Minister edukacji zamiast wprowadzić wreszcie edukację seksualną wprowadza dodatkową lekcję religii pod płaszczykiem wychowania do życia w rodzinie. Wreszcie Prezydent nawołuje do NIE stosowania konwencji antyprzemocowej - wymienia Katarzyna Kondej, jedna z organizatorek "czarnego protestu".

czarny1

Wydarzenia są organizowane w całej Polsce. Główny ciężar przygotowań wziął na siebie Ogólnopolski Strajk Kobiet - grupa kobiet, które pod wpływem sprzeciwu wobec działań rządzących, zjednoczyły się i zaczęły działać. W projekt "czarnego wtorku" zaangażowane są też liczne organizacje pozarządowe, grupy lokalne czy partie polityczne. Ich działanie ma charakter autonomiczny. Marta Lempart, jedna z liderek OSK, zapewnia, że nikt nikomu niczego nie narzuca. 

- Wyjdziemy jutro, żeby przypomnieć o ponad połowie społeczeństwa! Wyjdziemy jutro by pokazać, że nie ma na to naszej zgody! Wyjdziemy jutro bo jesteśmy naprawdę wkurzone! - dodaje Kondej. 

czarny1

"Rok temu, 3/10/2016, w Czarny Poniedziałek, dzień Ogólnopolskiego Strajku Kobiet, ok. 250 000 osób wyszło na ulice w ponad 150 miastach w Polsce i 60 za granicą, protestując przeciwko procedowanemu przez Sejm barbarzyńskiemu projektowi całkowitego zakazu aborcji. Tyle samo nie poszło tego dnia do pracy. Ponad pół miliona osób ubrało się na czarno. Był to wówczas największy, jeśli chodzi o zasięg terytorialny, protest społeczny po 1989 roku, i jedyny, który zmusił PiS do zrobienia kroku w tył" - czytamy na stronie wydarzenia. 

Tematów, które bulwersują uczestniczki protestu, jest wiele. Wymieniają in vitro, wypowiedzenie konwencji antyprzemocowej, groźbę zaostrzenia prawa aborcyjnego, brak edukacji seksualnej w szkołach. 

Zaostrzenia przepisów domaga się fundacja Życie i Rodzina, której twarzą jest Kaja Godek. Projekt przewiduje zakaz aborcji w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Także przeciwnicy prawa do aborcji planują swoje kontrmanifestacje na 3 października. 

Tymczasem negatywnie do całej idei "czarnego protestu" odniosła się wiceprezeska Ordo Iuris w wywiadzie dl tygodnika "Do Rzeczy". - Feministki nie walczą w interesie kobiet, tylko walczą z kobiecością, bo uważają, że kobiecość czyni nas, kobiety, czymś gorszym i narażonym na dyskryminację - mówi Joanna Banasiuk. 

Wedle obowiązującego prawa aborcja dopuszczalna jest w trzech przypadkach: kiedy ciąża zagraża zdrowiu lub życiu kobiety, gdy jest wynikiem czynu zabronionego (np. gwałtu) oraz w przypadku ciężkiego i nieodwracalnego uszkodzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu. Członkinie "czarnego protestu" uważają jednak, że ustawowe zapisy to fikcja i w Polsce de facto nie da się przeprowadzić bezpiecznego zabiegu przerwania ciąży. 

W Czarny Wtorek Polski znów wyjdą na ulice

Projekt Ratujmy Kobiety zakłada, że aborcja byłaby legalna do 12. tygodnia ciąży. Po tym czasie byłaby dopuszczalna w trzech przypadkach, które uwzględniają obecne przepisy. Projekt przewiduje ponadto wprowadzenie w szkołach dostosowanej do wieku edukacji seksualnej, swobodny dostęp do bezpłatnej antykoncepcji, przywrócenie antykoncepcji awaryjnej bez recepty czy zakaz organizowania obok szpitali i szkół pikiet antyaborcyjnych z użyciem drastycznych zdjęć.

RadioZET.pl/KM

Oceń