Prawilny pub w Częstochowie. "Lewacy" i osoby LGBT nie wejdą

Redakcja
03.03.2017 19:53
Cosmo
fot. Facebook

Częstochowski lokal "Cosmo", wbrew nazwie, nie jest miejscem szeroko otwartym dla wszystkich. Jego właściciel deklaruje, że nie będą w nim obsługiwane osoby o poglądach lewicowych i liberalnych, homoseksualiści, a także prawnicy. Sam zarzeka się, że nie łamie w ten sposób prawa. Sprawą zainteresowała się miejska radna, badają ją też organy ścigania. 

Lokal mieści się przy alei Armii Krajowej w Częstochowie. W jego skład wchodzą restauracja oraz pub. Niestety, nie wszyscy przekonają się o zaletach tutejszej kuchni czy szampańskich wieczorków. Właściciel "Cosmo" wyraźnie selekcjonuje bowiem klientelę swojego interesu, dbając o to, aby nikt o podejrzanej aparycji, orientacji czy poglądach nie korzystał z jego przestrzeni.

Na drzwiach lokalu widnieje informacja, że nie został on sfinansowany ze środków unijnych ani samorządowych, a więc jest owocem uczciwego, kapitalistycznego wysiłku. Logo Polski Walczącej wskazuje zaś na patriotyczne inspiracje, jakie stoją za rzeczonym kapitałem. W środku natomiast można natrafić na taką tablicę:

Przechwytywanie

Jak widać, właściciel dba o to, by towarzystwo, które u niego jada i pije było dość jednolite i nie życzy sobie osób o poglądach lewicowych, liberalnych, "multikulti", "multisex", genderowców", przedstawicieli środowisk LGBT, "trzyliterowych służb" czy nawet wymiaru sprawiedliwości. To dość różnorodna grupa - wychodzi na to, że tylko heteroseksualni patrioci, "kibole" i konserwatyści przekroczą próg "Cosmo" z nadzieją, że zostaną obsłużeni. 

Właściciel: Nie łamię prawa

W rozmowie z portalem Na Temat, Jacek Pawlikowski, szef "Cosmo", zarzeka się, że działa w graniach prawa. – Ja uzasadniam odmowę. Przed zawieszeniem tablic byłem u trzech prawników, jednoznacznie powiedzieli, że prawa nie łamię - broni się przed wszelkimi zarzutami.

Nie kryje się również ze swoim światopoglądem. – Napisałem prawdę. Lokal powstał bez dotacji unijnej. Urzędnicy unijni wymagają postawienia tablic przy okazji inwestycji. Gdyby każdy polski przedsiębiorca, jak ja, informował, że inwestycja powstała trudem własnych rąk, to wyszłaby prawda o wsparciu unijnym - przekonuje biznesmen.

Przyznaje również, że przedstawiciele wymiaru sprawiedliwości nie mają wstępu do restauracji z uwagi na jego osobiste doświadczenia z polskim sądownictwem - twierdzi, że miał kiedyś sprawę w sądzie rodzinnym, gdzie dowody fałszowano na jego niekorzyść.

"Segregacja rodem z III Rzeszy"

Zdaniem częstochowskiej radnej PO, Joanny Urbańskiej, sprawa jest bardzo poważna.

– Te tablice budzą we mnie jednoznaczne skojarzenia z segregacją rodem z III Rzeszy. Ktoś myli pojęcie wolności wypowiedzi. W dzisiejszych czasach takie zachowanie nie przystoi. Mnie to oburza i – co gorsza – jest na to przyzwolenie – komentuje w rozmowie z serwisem. 

Dodaje, że interweniowała już u prezydenta miasta oraz prawników z magistratu, którzy po analizie materiału zawiadomili prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa. 

Sprawdzają czy doszło do wykroczenia

Sprawa trafiła już do prokuratury. - Zgodnie z prawem, kto prowadzi działalność gospodarczą, nie może w sposób nieuzasadniony odmówić usługi – zaznacza w rozmowie z "NT" Tomasz Ozimek z Prokuratury Okręgowej w Częstochowie. 

Prokuratura jednak nie będzie się dalej angażowała w ten temat - uznała sprawę za wykroczenie i przekazała policji. Teraz to funkcjonariusze jednego z częstochowskich komisariatów wyjaśniają problem i zadecydują, czy rzeczywiście spełnia on prawne kryteria czynu zabronionego. 

Co będzie dalej?

Joanna Urbańska jest oburzona decyzją prokuratury. Jej zdaniem organy ścigania działają zbyt opieszale: - To jest bagatelizowanie. Gdybym na oknach swojego domu napisała, że nienawidzę kościoła katolickiego, prokuratorzy natychmiast zajęliby się sprawą – komentuje zdenerwowana.

– Nie zostawię tej sprawy. A co bardziej niepokoi, postępowanie służb tylko zachęca kolejnych do podobnych działań. To jest niebezpieczne i chyba ludzie nie zdają sobie jak bardzo. Wkrótce możemy obudzić się w zupełnie innej, koszmarnej rzeczywistości – ostrzega. 

RadioZET.pl/NaTemat/MP