Zamknij

Żołnierze z granicy boją się wojny. "Chodzą słuchy, że Białoruś chce dać broń migrantom"

17.11.2021 15:22
żołnierz na granicy
fot. Wojska Obrony Terytorialnej

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej wciąż jest napięta. W działania w rejonie przygranicznym zaangażowanych jest kilkanaście tysięcy polskich funkcjonariuszy. Żołnierz, z którym rozmawiał Onet, mówi wprost, że boi się eskalacji konfliktu. - Wszyscy przygotowujemy się na to, że może się to zakończyć wojną - podkreśla.

Na granicy polsko-białoruskiej stacjonują policjanci, Straż Graniczna oraz żołnierze. W sumie przebywa tam ich kilkanaście tysięcy. Jeden z wojskowych, który w działania na terenie przygranicznym zaangażowany jest od kilku tygodni, nie przebiera w słowach. – Powiem szczerze, że takiego zap...u w życiu nie miałem – mówi w rozmowie z Onetem.

Żołnierze z polsko-białoruskiej granicy boją się, że dojdzie do użycia broni

Żołnierz, który chce pozostać anonimowy, w wojsku służy od 5 lat. Jego pluton miał być wymieniony, ale - jak twierdzi - zbyt wielu wojskowych jest na zwolnieniach lekarskich i nie ma ich kto zastąpić. – Na naszym odcinku nie ma dramatu. Jest nas na tyle, że nie ma problemu z podmianami. Najgorzej mają ci na przejściu granicznym – ocenia.

Podczas wtorkowych zamieszek, w czasie których migranci rzucali kamieniami w polskie służby, ucierpiało w sumie 12 osób. Rozmówca Onetu przyznaje, że policjanci są przygotowani lepiej, bo przechodzą szkolenia dotyczące rozpraszania tłumów. Inaczej jest wśród żołnierzy. – Brakuje nam sprzętu takiego, jak ma policja. Nasze hełmy są przystosowane do kul, a nie kamieni. Brakuje nam wyszkolenia do tłumienia zamieszek i narzędzi do tej specyfiki zdarzenia – zaznacza. I dodaje, że "dobrego wyjścia z sytuacji" nie ma. - A najbardziej to wkurza nas wszystkich przekaz medialny, jaki idzie ze strony białoruskiej – podkreśla.

Reżim Łukaszenki pokazuje siły polskie jako te złe i nieczułe na ludzką krzywdę. Sam publikuje za to zdjęcia, na których białoruskie wojska zaangażowane są w pomoc migrantom. Codziennie nie brakuje jednak przekazów o inspirowaniu ataków migrantów przez Białorusinów. Rzecznik Komendy Głównej Policji insp. Mariusz Ciarka mówił w RadioZET.pl, że służby białoruskie donoszą uchodźcom wódkę, żeby byli bardziej agresywni.

Napięta sytuacja na granicy daje się we znaki także polskim funkcjonariuszom. Jak mówi rozmówca Onetu - "nie jest to Afganistan, gdzie musieli strzelać do ludzi" – ale obawiają się najgorszego. – Wszyscy przygotowujemy się na to, że może się to zakończyć wojną. [...] Chodzą u nas słuchy, że Białoruś chce dać broń imigrantom. Już od nich dostali granaty hukowe i łzawiące. Ostatnio w nas nimi rzucali. Boimy się, że kiedy dojdzie do użycia broni, zostanie to obrócone przeciwko nam – podsumowuje żołnierz.

RadioZET.pl/Onet.pl

C