Koledzy ojca 5-letniego Dawida w szoku. „Normalny facet”, „żadnych awantur”

15.07.2019 13:29
Policja
fot. Twitter/Policja Warszawa

Paweł Ż. kilka dni temu popełnił samobójstwo, a jego 5-letniego synka nadal — pomimo szeroko zakrojonej akcji poszukiwawczej — nie udało się odnaleźć. Wirtualna Polska dotarła do kolegów mężczyzny, którzy są zszokowani informacjami pojawiającymi się w mediach. 

Poszukiwania 5-letniego Dawida Żukowskiego rozpoczęły się o północy w środę, kiedy utratę kontaktu z nim i jego ojcem zgłosiła rodzina. Chłopiec został zabrany przez ojca z Grodziska Mazowieckiego około godz. 17 w środę. Według ustaleń policji tego samego dnia przed godz. 21 Paweł Ż. odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg.

Policja szukała 5-letniego Dawida

Akcja poszukiwawcza trwała przez kilka dni. Uczestniczyło w niej tysiące ludzi: policjantów, strażaków, żołnierzy WOT, zwykłych obywateli. Wykorzystano także drony oraz specjalnie wyszkolone psy tropiące. Na razie operacja została jednak przerwana. Jak poinformował rzecznik prasowy Komendy Stołecznej Policji, teraz śledczy skupią się na analizie zebranego materiału. 

Zobacz także

– Mowa o ustaleniach operacyjnych, a także o nagraniach z monitoringów, kamer samochodowych oraz informacji, które od kilku dni otrzymujemy od społeczeństwa – powiedział, zaznaczając, że poszukiwania Dawida są „największe w historii polskiej policji. Łącznie przeszukano już ponad 4 tys. hektarów. Służby korzystały przy tym z GPS, dzięki czemu w systemie widzą cały sprawdzony obszar i mają gwarancję, że niczego nie pominięto”.

Nieznane są dokładne okoliczności całej historii oraz motywy, które kierowały Pawłem Ż, mimo iż w mediach pojawią się hipotezy dotyczące m.in. kłótni małżeńskiej bądź uzależnienia od hazardu. Wiadomo, że mężczyzna przed swoją śmiercią wysłał do matki dziecka dramatycznego SMS-a. 

Koledzy Pawła Ż. są w szoku

Wirtualna Polska dotarła do dwóch znajomych ojca Dawidka. Jeden to jego kolega z pracy (Ż. był przedstawicielem handlowym w firmie produkującej sprzęt ogrodniczy), z drugim znał się od dzieciństwa. Ten pierwszy opowiada, że 32-latek zajmował się promocją produktów, jeździł na targi zagraniczne (m.in. do Dubaju). 

Zobacz także

– Był bardzo ogarniętym człowiekiem. Jeśli prawdą jest to, że wszystko zaplanował, to był osobą, która na pewno zadbała o każdy szczegół. Dlatego policji jest tak trudno znaleźć chłopca – przyznaje, dodając, że „nigdy nie było z nim problemów”.

– Paweł to normalny facet. Mówią teraz, że nadużywał alkoholu, był hazardzistą. Nie mogę tego potwierdzić. W ten sposób można o co drugim mężczyźnie powiedzieć, że jest hazardzistą, bo czasem w coś zagra. Świetny pracownik, bardzo sumienny. Nie było z nim żadnych problemów ani awantur. Nigdy bym nie przypuszczał, że może komuś zrobić cokolwiek złego – mówi rozmówca WP. 

Zobacz także

Także drugi z kolegów jest w szoku. „Chodziliśmy do tej samej klasy. Wiem, że ludzie zawsze tak mówią, ale on naprawdę wydawał się być człowiekiem, który nikogo by nie skrzywdził. Był bardzo spokojny. Nie wiem, co musiało się stać, że doprowadziło go do takiego zachowania. Coś tu nie pasuje” – twierdzi. „Wszyscy, którzy go znali, są w szoku. Nigdy byśmy się tego nie spodziewali. Nie znam nikogo, kto by o nim wcześniej coś złego powiedział” – dodaje. 

Policja prosi o pomoc

Policja nadal apeluje o kontakt do tych, którzy na ustalonej przez policję trasie między Grodziskiem Mazowieckim a Lotniskiem na Okęciu – szczególnie w środę od godz. 17 do godz. 21 – widzieli chłopca, jego ojca lub szarą Skodę Fabię o numerze rejestracyjnym WGM 01K9, którą mężczyzna jeździł. Samochód znaleziono, ale istotna jest informacja, którędy jechał i gdzie się zatrzymywał.

Zobacz także

Wszelkie zgłoszenia na temat zaginionego Dawida, nawet anonimowe, można przekazywać policjantom z Komendy Powiatowej Policji w Grodzisku Mazowieckim, tel. 22 755 60 10 (-11,-12,-13). Można też zatelefonować do najbliższej jednostki policji lub pod numer alarmowy 112.

RadioZET.pl/wp.pl/PAP