Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Powstaniec Warszawski ofiarą dezubekizacji. Szokujący list

22.08.2017 14:21
xxx wiadomosci

Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich opublikowało wstrząsający list 95-letniego Powstańca Warszawskiego, którego dotknęła dezubekizacja wprowadzona przez PiS ustawą. Weteran pracował bowiem jako lekarz w przychodni Ministerstwa Spraw Wewnętrznych.

Powstaniec Warszawski ofiarą dezubekizacji. Szokujący list fot. Olaf Nowicki/Agencja Gazeta

"Mam 95 lat i jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany" - czytamy w szokującym liście opublikowanym przez Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Do Biura RPO wpłynęło już około 1100 skarg osób, które straciły lub tracą prawo do emerytury lub renty na podstawie ustawy dezubekizacyjnej z 16 grudnia 2016 roku. Skarżą się, że ustawa ignoruje osobiste losy i nie rozpatruje przypadków indywidualnie. 

Autor zgodził się na upublicznienie listu. 

„Mam 95 lat i jestem jednym z ostatnich powstańców warszawskich. Pod koniec życia za przelaną krew dla Polski, za pracę zawodową i społeczną zostałem nagrodzony dezubekizacją. Czuję się tak, jakbym został spoliczkowany. »Ojciec mój był w wojskach gen. Hallera, walczył z bolszewikami i był odznaczony Krzyżem Walecznych. W 1940 r. został aresztowany przez Gestapo i zginął w obozie koncentracyjnym w Mauthausen. Ja przedostałem się do Warszawy i w 1943 r. zostałem zaprzysiężony jako żołnierz Armii Krajowej w »dywizjonie 1806«, który był oddziałem konspiracyjnym 1 pułku strzelców konnych.

W czasie Powstania Warszawskiego walczyłem w batalionie »Ruczaj«. Zostałem ciężko ranny na polu walki. Później był lazaret dla jeńców wojennych w Zeithain, długie 5-miesięczne leczenie i Stalag IV B w Muhlbergu. Do kraju, ze względu na obawę przed aresztowaniem przez NKWD wróciłem w 1946 r.

Po studiach medycznych pracowałem w szpitalu jako chirurg. Bez przesady uratowałem życie około 500 chorym. Ze względu na bardzo wyczerpującą pracę w ciągłym ostrym dyżurze, po kilkunastu latach zdecydowałem się na porzucenie oddziału chirurgicznego i zostałem kierownikiem Powiatowej Stacji Pogotowia Ratunkowego. Wreszcie ze względu na nie najlepszy stan zdrowia przyjąłem posadę lekarza w przychodni MSW. Byłem głęboko przekonany, że każdy lekarz powinien leczyć ludzi bez względu na ich pochodzenie, czy też na ich poglądy polityczne. W przychodni tej przepracowałem 10 lat i w wieku 60. lat uzyskałem rentę.

Później do 70. roku życia pracowałem na 1/2 etatu w Przychodni Chirurgicznej PKP. Praca w Przychodni MSW nie uchroniła mojej córki, która nie mogła się dostać na studia, bo krążył za nią »wilczy bilet«. W 1989 r. zostałem jednym z założycieli Koła Żołnierzy AK w mojej miejscowości. W latach 2010-2012 byłem prezesem tego koła, a później w uznaniu mojej pracy zostałem mianowany przez wojewódzki Zarząd Okręgu AK prezesem honorowym i odznaczony Medalem za Zasługi dla Światowego Związku Żołnierzy AK.

I teraz niezgodnie dwoma zasadami prawa poddany zostałem odpowiedzialności zbiorowej i tzw. dezubekizacji. A ja nawet nie należałem do PZPR ani do żadnej pokrewnej partii. Proszę zwrócić uwagę na fakt, że ciągle jestem w Polsce wrogiem. Najpierw byłem żołnierzem AK »zaplutym karłem reakcji« i osobistym wrogiem towarzysza Bieruta i Stalina, a teraz jestem wrogiem narodu i osobistym wrogiem, ale czyim?”.

Pojawiły się już głosy, że list może być fałszywy. RPO potwierdziło tożsamość Powstańca w bazie Muzeum Powstania Warszawskiego. Mężczyzna nie zgadza się jednak na upublicznienie jego danych osobowych.

RadioZET.pl/KM

Oceń