Miał wykorzystać seksualnie 3-letnią dziewczynkę. W jego obronie stanęli mieszkańcy wsi

Redakcja
15.01.2018 11:30
Doruchów
fot. Google Street View

Prokurator Rejonowy w Ostrzeszowie skierował do sądu akt oskarżenia przeciwko 65-letniemu mężczyźnie, któremu zarzucił seksualne wykorzystanie 3-letniej dziewczynki. W  jego obronie stanęło 98 mieszkańców wsi, którzy napisali w tej sprawie list do prokuratury.

Zobacz także

- W oparciu o zgromadzony w sprawie materiał dowodowy, w tym opinie biegłych  (...) prokurator ustalił, że oskarżony dwukrotnie - w lipcu 2016 r. oraz w czerwcu 2017 r. dopuścił się wobec 3-letniej, a następnie 4-letniej tej samej pokrzywdzonej poddania się innej czynności seksualnej - powiedział rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. Maciej Meler.

Na początku przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia. „Jednak w toku posiedzenia wycofał się z powyższego oświadczając, że nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów” -– poinformował prokurator.

Mieszkańcy wsi piszą list

Po aresztowaniu mężczyzny w jego obronie wystąpiło 98 mieszkańców wsi w gm. Doruchów, którzy skierowali list do Prokuratury Rejonowej w Ostrzeszowie. Mieszkańcy napisali tam, że ich 65-letni sąsiad nie mógł skrzywdzić dziewczynki, ich zdaniem chodzi o „działania jej rodziców, skierowane na przejęcie jego domu”.

Zobacz także

Mieszkańcy poinformowali prokuraturę, że mężczyzna często sprawował opiekę na dziewczynkami, kiedy ich rodzice byli pod wpływem alkoholu. „Znamy tego człowieka, od zawsze (...) żył w naszym środowisku i nikt nigdy nie zauważył, by miał jakieś <ciągoty> do nieletnich” -– napisali w liście do prokuratury.

Co na to prokuratura?

- Prokurator po zapoznaniu się z treścią listu niezwłocznie przekazał go policji celem weryfikacji i ustalenia świadków oraz osób, które mogą mieć wiedzę istotną z punktu widzenia kierunku postępowania. Kluczową rolą postępowania karnego jest ustalenie osób, które mogą mieć wiedzę odnośnie samego zdarzenia - wyjaśnił Meler.

Jak dodał, podczas śledztwa prokurator zweryfikował, którym dowodom należało dać wiarę. Mężczyzna nie był dotychczas karany. Grozi mu do 12 lat więzienia.

RadioZET.pl/PAP/MP