Nastolatek dokonał serii podpaleń. Jako świadek obserwował akcję strażaków [WIDEO]

Piotr Drabik
29.12.2018 12:36
Dolnośląskie. Nastolatek dokonał serii podpaleń w Miliczu. Jako świadek obserwował akcję strażaków
fot. KWP Wrocław

Policjanci zatrzymali 13-letniego piromana, który w Miliczu (woj. dolnośląskie) umyślnie wzniecił trzy pożary, powodując straty sięgające nawet kilkunastu tysięcy złotych. Chłopak po podpaleniu wracał na miejsce akcji, obserwując akcję strażaków. O jego dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku 

Na początku grudnia nieznany sprawca podpalił kilka ozdobnych drzewek tui, które rosły tuż przy ogrodzeniu boiska piłkarskiego przy ul. Mickiewicza w Miliczu.

Spaleniu uległo kilkanaście drzewek oraz wysokie ogrodzenie boiska tzw. piłkochwyty. Na szczęście nikomu nic się nie stało, a wartość powstałych strat wyniosła kilkanaście tysięcy złotych.

Podczas wyjaśniania okoliczności zdarzenia okazało się, że nieletni najpierw podpalił drzewka i odszedł, by po chwili powrócić już na miejsce pożaru i obserwować działania gaśnicze.

Po kilku dniach od tego zdarzenia policjanci zanotowali kolejne dwa pożary zaistniałe na pobliskim osiedlu mieszkaniowym przy ul. Mickiewicza i Kopernika.

W pierwszy dzień tegorocznych świąt ktoś podpalił wózek dziecięcy stojący w klatce schodowej bloku mieszkalnego przy ul. Kopernika. Spaleniu uległ nie tylko wózek, ale też zniszczona została klatka schodowa, której ściany zostały nadpalone i osmolone dymem.

Podobna sytuacja miała miejsce 27 grudnia w jednym z pobliskich bloków przy ul. Mickiewicza – tam także ktoś podpalił wózek dziecięcy pozostawiony przy wejściu do klatki schodowej. Na szczęście nikt nie ucierpiał, a pokrzywdzeni szacują powstałe szkody.

Jeszcze tego samego dnia, gdy doszło do drugiego pożaru wózka dziecięcego, w godzinach popołudniowych miliccy policjanci ustalili sprawcę podpaleń. Okazał się nim 13-letni chłopiec pochodzący z Milicza, a obecnie mieszkający w Krotoszynie.

Chłopiec został zatrzymany u swojej babci mieszkającej w Miliczu, do której przyjechał w odwiedziny. Nieletni w obecności matki został w tej sprawie przesłuchany.

Obecnie policjanci wyjaśniają okoliczności pożarów oraz ustalają dokładną wartość spowodowanych przez nieletniego strat, które mogą przekraczać kwotę nawet kilkunastu tysięcy złotych.

O dalszym losie młodego podpalacza zadecyduje teraz sąd dla nieletnich, do którego policjanci prześlą zebraną w tej sprawie dokumentację.

RadioZET.pl/Policja/PTD