Zamknij

Drut przebił na wylot serce 5-latka. Dramat chłopca przy koszeniu trawy

24.08.2022 17:09

O nieprawdopodobnym szczęściu może mówić 5-latek, któremu serce przebił na wylot kilkucentymetrowy drut. Do dramatu doszło, gdy chłopiec znajdował się kilka metrów od mamy koszącej trawę. „Dziecko zaczęło płakać i okazało się, że ma ranę z lewej strony w okolicach żeber” – relacjonuje Fundacja "Mamy Serce". Dzięki sprawnej współpracy medyków i rutynowej operacji 5-latek został uratowany.

Drut przebił serce 5-latka. Chłopiec miał wiele szczęścia
fot. screen Fundacja "Mamy serce"/Facebook.com

Drut przebił serce 5-latka, który sekundował mamie koszącej trawę. W pewnym momencie kosiarka trafiła na przeszkodę, a chłopiec rozpłakał się.

Do niebezpiecznej sytuacji doszło w czwartek 18 sierpnia. Jej okoliczności przytoczyła w sieci Fundacja Rozwoju Kardiologii i Kardiochirurgii Wad Wrodzonych Serca Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi "Mamy Serce". Ocalały 5-latek był leczony w tej placówce.

Drut przebił na wylot serce 5-latka. Dramat przy koszeniu trawy

Nagle kosiarka trafiła na przeszkodę, a dziecko rozpłakało się. Na koszulce miało ślad krwi, a na skórze między żebrami widoczne było draśnięcie. Chłopiec czuł kłucie, zaczął siniec, słabnąć.

"Synek chciał do niej (mamy) podbiec i gdy był jeszcze w odległości kilku metrów, nagle kosiarka jakby trafiła na kamień. Dziecko zaczęło płakać i okazało się, że ma ranę z lewej strony w okolicach żeber. Ponieważ stan chłopca nagle się pogorszył, została wezwana pomoc. Po szybkiej diagnozie okazało się, że w sercu chłopca tkwi drut" – relacjonuje fundacja.

Nieprawdopodobny pech i szczęście w jednym

Chłopiec został szybko przetransportowany helikopterem do ICZMP w Łodzi na kardiochirurgię. "Dziecko miało niewyobrażalnie dużego pecha, ale również ogromnie duże szczęście, bo szybko udzielono mu pomocy i postawiono diagnozę. Szybki też był jego transport śmigłowcem. Dobrze się też złożyło, że kardiochirurdzy byli jeszcze wszyscy w pracy pomimo późnej godziny, bo właśnie skończyli wcześniejszą wielogodzinną operację" – informowała fundacja "Mamy Serce".

- Chłopiec był od mamy i kosiarki jakieś pięć metrów. Mówił mamie, że coś go kłuje. Na koszulce miał mały ślad krwi, a na skórze draśnięcie. Mama zaopatrzyła ranę plasterkiem. Ale chłopiec zaczął siniec, słabnąć, mdleć – powiedziała TVN 24 Krystyna Kornacka z Fundacji "Mamy Serce".

"Drut wystrzelił jak pocisk, przebił komorę jak grot strzały"

- Drut wystrzelił jak pocisk i jak grot strzały przebił lewą komorę serca w dwóch miejscach, na wylot. Przeszył serce i oparł się na przeponie. Gdy się rozwali komorę serca, to kilka uderzeń serca i koniec. Na szczęście u tego chłopca ten drut nie wbił się pod dużym kątem i nie zrobił dużych otworów. Z jednej strony mięsień się obkurczył, a z drugiej wokół drutu zgromadził się skrzep, który był jakby korkiem i blokował wypływ krwi do worka osierdziowego – opisywał w telewizji doktor Kopala.

Lekarze usunęli z lewej komory serca nieszczęsny kawałek drutu. "Chłopiec aktualnie dochodzi do zdrowia i najprawdopodobniej niedługo wyjdzie ze szpitala" – podsumowują działacze.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/Tvn24.pl/Fundacja "Mamy Serce" Facebook