Szef „Nie Lękajcie Się” miał wyłudzić pieniądze od ofiary księdza-pedofila. Śledztwo „Wyborczej”

Joanna Zaremba
30.05.2019 08:09
Szef „Nie Lękajcie Się” miał wyłudzić pieniądze od ofiary księdza-pedofila. Śledztwo „Wyborczej”
fot. Lukasz Piecyk/REPORTER/East News

Wstrząsające śledztwo „Gazety Wyborczej”. Według dziennika, Marek Lisiński – szef fundacji „Nie Lękajcie Się” miał podać się do dymisji po tym, jak dziennikarze gazety dotarli do informacji, że wyłudzał pieniądze od ofiary księdza-pedofila. Miał też żądać pieniędzy od braci Sekielskich.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Jak donosi w czwartek „Wyborcza”, Lisiński miał oszukać jedną z ofiar pedofilii w Kościele. 26-latka, w dzieciństwie gwałcona i torturowana przez księdza Romana B., wywalczyła milion złotych odszkodowania.

Zobacz także

Według ustaleń gazety były już szef „Nie Lękajcie Się” miał po jakimś czasie napisać od niej list. Z treści wynikało, że Lisiński choruje na nowotwór trzustki i niezbędna jest droga, nowatorska terapia. Jak wówczas twierdził, „zebrał już połowę, brakuje mu 30 tysięcy”. Kobieta przystała na jego prośby i pożyczyła mu 20 tysięcy złotych, a 10 tysięcy dała „w prezencie”.

Ogromne wątpliwości dodatkowo budzi fakt, że – jak podaje dziennik – „transakcja”, na prośbę Lisińskiego, miała pozostać utrzymana w tajemnicy. Ponadto mężczyzna chciał, by gotówka została mu przekazana „do ręki”.

Kłamstwo wyszło na jaw

Jakiś czas później kłamstwo byłego szefa fundacji pomagającej ofiarom pedofilii w Kościele wyszło na jaw. 26-latka, przekonana o tym, że Marek Lisiński niedawno przeszedł skomplikowany zabieg medyczny, zobaczyła go przed kamerami, na konferencji prasowej. Rzekoma operacja miała być zafundowana z pieniędzy, które wcześniej otrzymał od niej.

Kobieta poprosiła go o zdjęcia dokumentacji medycznej potwierdzające przebieg choroby i operacji. Lisiński odesłał jej fotografie losowych fragmentów ciała. Jak podają autorki tekstu – Katarzyna Surmiak-Domańska i Katarzyna Włodkowska – kiedy „Wyborcza” zwróciła się z do niego z tą samą prośbą, odmówił. Później unikał kontaktu z dziennikarkami dziennika.

Od Sekielskich chciał 50 tysięcy złotych

„Gazeta Wyborcza” rozmawiała na ten temat również z twórcą filmu „Tylko nie mów nikomu”, dziennikarzem Tomaszem Sekielskim.

Zobacz także

Marek Lisiński miał wystąpić w dokumencie, ale po rozmowie ostatecznie nie udało się z nim spotkać. Domagał się również od braci Sekielskich 50 tysięcy złotych.

– Nie mogliśmy się na to zgodzić, żadna ofiara nie chciała od nas pieniędzy – stwierdził Sekielski.

Dymisja zaraz po śledztwie „Wyborczej”

Fundacja „Nie Lękajcie Się” wydała oświadczenie, z którego wynika, że Lisiński podał się do dymisji podczas nadzwyczajnego posiedzenia. Zwołano je od razu po tym, gdy na jaw wyszły wszelkie nieprawidłowości związane z jego działalnością.

Zobacz także

Rada Fundacji podjęła także działania mające doprowadzić do kontroli zewnętrznej. Chodzi o to, by wykluczyć negatywny wpływ postępowania Lisińskiego na realizację założeń Fundacji oraz jej statutu.

KLIKNIJ TUTAJ, ŻEBY ZOBACZYĆ PEŁNĄ TREŚĆ OŚWIADCZENIA FUNDACJI "NIE LĘKAJCIE SIĘ”

„Zwracamy się do Państwa z prośbą o umożliwienie Fundacji przeprowadzenia spokojnej analizy zdarzeń i kontynuowania bieżącej działalności” – czytamy w komunikacie. Podpisana pod oświadczeniem Rada Fundacji deklaruje również, że członkowie Rady zamierzają kontynuować jej działalność „na rzecz ofiar sprawców w sutannach oraz na rzecz pociągnięcia do odpowiedzialności hierarchów, którzy tuszowali przypadki kościelnej pedofilii”.

 

RadioZET/Gazeta Wyborcz/onet.pl/