Zamknij

"Dziadostwo", "haniebne". Czy Czarnek i Barbara Nowak widzieli „Dziady” w Teatrze Słowackiego?

25.11.2021 14:18
Przemysław Czarnek
fot. Zbyszek Kaczmarek/REPORTER

Małopolska kurator oświaty stanowczo odradza szkołom wyjścia na "Dziady" w reżyserii Mai Kleczewskiej. Minister edukacji Przemysław Czarnek nazywa najnowszy spektakl Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie „dziadostwem”. Czy kurator i minister przedstawienie w ogóle widzieli?

We wtorek małopolska kurator oświaty, Barbara Nowak, w oświadczeniu „stanowczo odradziła” szkołom organizowania wyjść z uczniami na spektakl "Dziady" w reżyserii Mai Kleczewskiej. Przedstawienie miało premierę 19 listopada w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie.

"Jest swobodną emanacją poglądów środowiska, które pragnie kształtować spojrzenie społeczne na współczesną Polskę nie z troską, miłością należną Ojczyźnie, lecz z nienawiścią do jej rodowodu historycznego, do tożsamości narodu ugruntowanego na fundamencie tradycji cywilizacji łacińskiej” - ocenia w oświadczeniu Nowak. Dodatkowo na Twitterze napisała, że według niej "haniebne jest używanie dzieła wieszcza A. Mickiewicza dla celów politycznej walki współczesnej opozycji antyrządowej z polską racją stanu".

Posłuchaj podcastu

Na komentarz ministra edukacji Przemysława Czarnka w tej sprawie nie trzeba było długo czekać. - Zamiast „Dziadów” powstaje dziadostwo – stwierdził podczas Kongresu Edukacji Klasycznej i podziękował pani kurator za reakcję. - Nie wolno siedzieć cicho i milczeć w obliczu deformowania piękna i bezczeszczenia sztuki - mówił.

Przemysław Czarnek i Barbara Nowak. Skąd takie oceny?

W całej tej burzy zatrzymuje inny cytat, konkretnie początek oświadczenia pani kurator, czyli „W związku z uzyskaniem informacji o wystawianym obecnie w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie spektaklu „Dziady”. W podstawówce, liceum, gimnazjum, do którego jeszcze zdążyłam chodzić, zanim je zlikwidowano, uczono mnie czytania ze zrozumieniem. Czyżby więc ten fragment w zawoalowany sposób mówił o tym, że Barbara Nowak na spektaklu nie była?

Pytam więc wprost – bez ubierania tego w dziwne formy językowe - czy kurator oświaty z Krakowa przedstawienie widziała, czy minister edukacji był w Teatrze im. Słowackiego na najnowszych „Dziadach”? To są podstawowe pytania, od którego ta dyskusja powinna się zacząć. Bo jak można oceniać spektakl, odradzać pójście na niego, co więcej nazwać go „dziadostwem”, nie widząc go? „W związku z uzyskaniem informacji”?

Jako teatrolożka, dziennikarka i polonistka nie wyobrażam sobie skrytykowania czy pochwalenia - bo to działa w dwie strony - spektaklu albo innej formy sztuki, nie widząc jej osobiście. Zresztą o tym, by nie oceniać książki po okładce, uczą się już najmłodsze dzieci. Piękny dostają właśnie wzór (to tak odnośnie do deformowania piękna, o którym mówił Przemysław Czarnek).

W genach jako społeczeństwo – generalizując – zapisane mamy, że znamy się na wszystkim (gdy skaczą skoczkowie, jesteśmy ekspertami w skokach narciarskich, gdy są igrzyska, znamy się już na każdej dyscyplinie, niepotrzebni są też lekarze, bo przecież wiemy lepiej, jak się leczyć, na szkole to już w ogóle każdy się zna, bo przecież każdy chodził, a filmu czy właśnie spektaklu jesteśmy pierwszymi recenzentami). Za bardzo przyzwyczailiśmy się do komentowania wszystkiego i wszystkich lekką ręką i jednym naciśnięciem klawisza telefonu.

MEiN i kuratorium bez odpowiedzi

Po takich słowach polityków i ich bezpodstawnych ocenach nie popartych doświadczeniem, nasuwa się kolejne pytanie: czy i kiedy kurator i minister czytali dzieło Adama Mickiewicza, skoro zapomnieli o możliwościach interpretacyjnych i o różnych kontekstach? Kiedyś podstawy programowe nie były tak przeładowane, więc tych kwestii w ich latach szkolnych nie poruszano?

Do Barbary Nowak mam jeszcze jedno pytanie: co to za środowiska pragną „kształtować spojrzenie społeczne na współczesną Polskę nie z troską, miłością należną Ojczyźnie” i co jej zdaniem oznacza „tożsamość narodu” i "polska racja stanu". Zbyt łatwo powtarzane są ostatnio schematy, zbitki językowe, których tak naprawdę wypowiadający nie rozumie, ale z uporem powtarza, stąd moje zastanowienie, co Barbara Nowak miała na myśli.

W środę zapytaliśmy małopolskie kuratorium oświaty, czy kurator widziała spektakl, by go oceniać i na jakiej podstawie stwierdziła, że zawiera "interpretacje nieadekwatne i szkodliwe dla dzieci i uczniów". Poprosiliśmy też o komentarz Ministerstwo Edukacji i Nauki. Odpowiedzi ani od kuratorium, ani od ministerstwa nie otrzymaliśmy.

Teatr - miejsce na dialog

Emocje chciał trochę ostudzić minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, twierdząc, że nie można w żadną stronę przesadzać. - Niepokoją wszelkie takie działania, które są kontrowersyjne w sztuce i przekraczają granice tej akceptowalnej kontrowersji - tłumaczył. On chociaż wprost przyznał, że przedstawienia nie widział. Słyszał za to, „dziwne wymysły na temat „Dziadów”, a „niektóre recenzje lekko niepokoją”. Na antenie Radia Kraków przyznał też, że na spektakl w najbliższym czasie się nie wybiera. To też dobrze nie brzmi, gdy minister kultury nie wyraża chęci, by pójść do teatru i samemu ocenić jakość spektaklu.

Tymczasem Teatr im. Juliusza Słowackiego w swoim oświadczeniu tłumaczy, że „reżyserka bardzo uważnie podeszła do lektury dzieła Mickiewicza i przefiltrowała je przez polską teraźniejszość. Nie dopisując nic autorowi, podążając za myślą jego i prof. Marii Janion, nie szukając prostych rozwiązań, łatwych diagnoz politycznych, czy tanich prowokacji. Maja Kleczewska powierzyła rolę Konrada kobiecie, nie odbierając nic oryginałowi, odkrywając za to nowe sensy.” Od razu uspokaja też, że mówiona przez nią Wielka improwizacja jest bez zmian w tekście i bez żadnych dodatkowych efektów.

„Teatr jest przestrzenią spotkania i dialogu. Głęboko wierzymy, że właśnie tworząc spektakle, oglądając je, dyskutując o nich, a nawet kłócąc się na ich temat, tworzymy wspólną przestrzeń wzajemnego zrozumienia i empatii.” - czytamy w komunikacie.

Nad szkołami wisi groźba Lex Czarnek, która ma uciszyć niepokornych dyrektorów, wprowadzić jedną i poprawną - według władzy - retorykę. Teatry tak łatwo się nie dadzą.

RadioZET.pl