20 dni więzienia za protest przeciw łamaniu praw pracowniczych. Działacz Inicjatywy Pracowniczej zatrzymany

Mikołaj Pietraszewski
12.07.2017 12:39
OPZZ
fot. Facebook/OPZZ Inicjatywa Pracownicza Warszawa

Piotr Nowak, działacz OPZZ Inicjatywa Pracownicza, został zatrzymany przez policję w związku z przewodzeniem zgromadzeniu sprzed 3 lat. Zorganizował on wówczas na warszawskim Okęciu protest przeciw zwolnieniu pracownicy jednego z sieciowych sklepów na terenie terminalu lotniska. Dostał za to 20 dni do odsiadki lub 1000 zł grzywny, ale twierdzi, że przez ostatnie 3 lata nie dotarła do niego informacja o toczącym się postępowaniu.

O całej sprawie poinformował sam zainteresowany na swoim profilu na Facebooku:

„Dziś rano zostałem zatrzymany przez policję. Na komisariacie dowiedziałem się, że mam 20 dni do odsiadki za przewodniczenie nielegalnemu zgromadzeniu. Chodzi o protest przeciwko ograniczaniu wolności słowa i swobody działalności związków zawodowych, który odbył się w 2014 roku przed halą odlotów Lotniska Fryderyka Chopina w Warszawie - czytamy w poście.

Zwolnienie jako kara za związek zawodowy

Latem 2014 roku pracownicy sieci sklepów wolnocłowych Aelia na warszawskim Lotnisku Chopina postanowili założyć związek zawodowy pod egidą OPZZ IP. Skarżyli się na mobbing ze strony kierownictwa firmy. W manifeście domagali się m.in. informowania o zmianach w grafiku z kilkudniowym (a nie kilkugodzinnym) wyprzedzeniem oraz wyposażenia stanowisk pracy w krzesła (z uwagi na długie i męczące zmiany).

Kierownictwo Aelii w konsekwencji zwolniło Annę Kucharczyk, która stanęła na czele związku. To z kolei spowodowało reakcję w OPZZ, której członkowie zorganizowali demonstrację pod budynkiem lotniska.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", "w grudniu 2014. poznański sąd okręgowy zakazał OZZ IP „organizowania pikiet związanych z rzekomym wyzyskiwaniem pracowników, ich represjonowaniem i zastraszaniem”. Od wyroku odwołała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka, a sprawa toczy się w Strasburgu."

Dowiedział się po 3 latach

Nowak, jako organizator pikiety, musiał zgłosić zgromadzenie do urzędu miasta, co zresztą uczynił. Nie odebrał jedynie plakietki organizatora, przez co manifestacja została uznana za nielegalną. Na miejscu spisała go policja.

Teraz po 3 latach dowiedział się, że wszczęto wówczas wobec niego postępowanie sądowe zakończone właśnie wyrokiem skazującym: 20 dni więzienia lub 1000 zł grzywny. Nowak utrzymuje, że nikt go nie poinformował o wszczęciu postępowania.

Co mówi prawo?

Czy jest możliwe, że oskarżony dopiero po kilku latach dowiaduje się o tym, iż zapadł wyrok w jego sprawie? Według adwokat Anisy Gnacikowskiej mogło to być spowodowane nieporozumieniem korespondencyjnym, zarówno ze strony oskarżonego (nie odbierał poczty), jak i nadawcy.

– Jeśli osoba oskarżona nie stawiła się na rozprawie, a sąd jawnie ogłosił wyrok, to jest już on prawomocny. Natomiast jeśli adres został spisany z dowodu osobistego, a wezwanie na rozprawę kilkukrotnie nie zostało odebrane, to sąd może uznać je za dostarczone. Każdy ma obowiązek pocztę odbierać. Jeśli zaś wezwanie zostało doręczone w niewłaściwy sposób, wtedy taka osoba ma prawo do tego, aby się odwoływać, nawet jeśli wyrok został już wykonany - mówi w rozmowie z "GW" mecenas Gnacikowska.

Nowak to lewicowy działacz i publicysta, współpracujący m.in. z portalem Strajk.eu. W przeszłości często organizował protesty, demonstracje w obronie praw pracowniczych oraz happeningi, jak chociażby czytanie doktoratu prezesa Business Center Club Marka Goliszewskiego pod siedzibą Wydziału Zarządzania UW.

RadioZET.pl/Facebook/Wyborcza.pl/MP