Zamknij

Dziennikarka "Faktu" zatrzymana przy granicy. Jechała za autobusem z migrantami

27.09.2021 22:03
Dziennikarka "Faktu" zatrzymana
fot. Fakt.pl (screen)

Dziennikarka "Faktu" Agnieszka Kaszuba została zatrzymana przez policję podczas interwencji strażników granicznych wobec migrantów w okolicy miejscowości Michałowo (woj. podlaskie). Incydent wydarzył się na obszarze nieobjętym stanem wyjątkowym.

Migranci zostali zatrzymani przez Straż Graniczną nieopodal Zalewu Siemianówka, a następnie trzymani przy budynku straży w Michałowie - podał serwis Fakt.pl. Obecna na miejscu dziennikarka Agnieszka Kaszuba relacjonowała o "dobywających się krzykach i płaczu" z grupy otoczonej przez uzbrojonych funkcjonariuszy. 

Około godz. 18 migrantów odebrał autokar, który następnie skierował się w stronę Białegostoku i Krynek, gdzie znajduje się polsko-białoruskie przejście graniczne. Za autokarem wyruszył samochód z dziennikarką "Faktu".

Dziennikarka "Faktu" zatrzymana. Jechała za autobusem z migrantami

Samochód prowadzony przez Kaszubę został zatrzymany przez radiowóz jadący na sygnale. "Czynności funkcjonariuszy policji względem naszej reporterki, a także przedstawicieli Fundacji Granica (jadą osobnym samochodem), trwały kilkadziesiąt minut" - podał Fakt.pl. Dodano, że dziennikarka została zatrzymana w związku z – jak ją poinformowano – „możliwością popełnienia przestępstwa polegającego na jechaniu za pojazdami Straży Granicznej”.

Kaszuba otrzymała również mandat za brak trójkąta ostrzegawczego w pojeździe. "Kiedy policja zakończyła wobec niej interwencję, nie było już możliwości ustalenia, co stało się z autokarem z imigrantami" - napisał Fakt.pl.

Jak relacjonowała dziennikarka, została zatrzymana ok. 12 km od strefy obowiązywania stanu wyjątkowego. - Policjanci najpierw powiedzieli, że złamałam przepisy ruchu drogowego. Kiedy zapytałam jakie, powiedzieli, że dostali zgłoszenie o możliwości popełnienia przestępstwa utrudniania działania Straży Granicznej. Wzięli ode mnie dokumenty. Po 15 minutach spytali, czy mam gaśnicę i trójkąt. Potem zaczęli szukać mojego samochodu w bazie. Trwało to prawie godzinę. W tym czasie konwój był już daleko - dodała w swojej relacji na Fakt.pl.

Warto przypomnieć, że 3 września, za relacjonowanie z terenu objętym stanem wyjątkowym, zarzuty otrzymał dziennikarz Onetu Bartłomiej Bublewicz i jego operator. Przeciwko ograniczeniu dostępu dziennikarzy do okolic granicy polsko-białoruskiej protestowali politycy opozycji, niezależne redakcje i organizacje pozarządowe. 

RadioZET.pl/Fakt.pl