Aktywiści zablokowali odstrzał dzików...spacerując

Joanna Zaremba
09.01.2019 14:44
Aktywiści zablokowali odstrzał dzików...spacerując
fot. Scharfsinn/shutterstock

To nie było udane polowanie dla myśliwych, którzy w sobotę rano spotkali się w okolicy Bytomia i Tarnowskich Gór aby odstrzelić kilka dzików. Aktywiści z grupy Śląsk Przeciwko Myśliwych skutecznie udaremnili odstrzał, po prostu… spacerując.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Zarządzony przez Ministerstwo Środowiska masowy odstrzał dzików ma być jedną z prób uregulowania problemu wirusa afrykańskiego pomoru świń, którego szerokie rozprzestrzenienie w dużej mierze uniemożliwia Polsce eksport wieprzowiny. Według szefa resortu Jana Krzysztofa Ardanowskiego „jeżeli nie dokonamy depopulacji dzików na terenach objętych afrykańskim pomorem świń (ASF – red.), to choroba nie zostanie opanowana”. Dodatkowo warto zaznaczyć, że pomysł ten oryginalnie pochodzi od Głównego Lekarza Weterynarii.

Stowarzyszenia i organizacje ekologiczne biją jednak na alarm. To ściśle niehumanitarne rozwiązanie, prowadzące do zagłady tego gatunku – brzmi stanowisko działaczy i aktywistów. Jednorazowe odstrzelenie tylu sztuk zwierząt może ich zdaniem prowadzić nie do depopulacji, lecz do „masakry”.

W ramach zezwolenia polscy myśliwi będą mogli odstrzelić nawet 210 tysięcy dzików – w tym lochy w ciąży oraz młode osobniki. Pierwsze masowe polowania zaplanowano na 12 i 13 stycznia bieżącego roku, 19-20 oraz 26-27 stycznia.

Udaremnione polowanie

Jak pisze katowicka Gazeta Wyborcza, grupa myśliwych wybrała się na polowanie już w minioną sobotę rano. Myśliwi chcieli rozpocząć odstrzał dzików na granicy Bytomia i Tarnowskich Gór.

Na to szybko zareagowali ekolodzy. Aktywiści zorganizowali blokadę polowania, które rozpoczęło się o godzinie 8.00 rano. Na miejscu, oprócz samych myśliwych i tzw.naganiaczy, pojawiła się grupa osób z organizacji Śląsk Przeciwko Myśliwym. Działacze– po prostu spacerując po lesie – podążali za myśliwymi krok w krok. Tym samym, uniemożliwili im odstrzał zwierzyny.

Na początku, grupa obrońców praw zwierząt szukała myśliwych, objeżdżając samochodem obszar lasu. Po jakimś czasie odnaleźli tabliczkę z napisem „Uwaga, polowanie”, zawieszoną na szlabanie przy wejściu do lasu – informuje katowicka Wyborcza. Po około trzech kilometrach spaceru, natknęli się na mężczyzn przy zaparkowanych jeepach i autach terenowych. Czekali oni, aż grupa naganiaczy wypłoszy zwierzęta z zarośli. Wypłoszona fauna wbiega wówczas wprost na kordon myśliwych, gotowanych do oddania strzału.

Myśliwy nie może strzelić przy osobie postronnej

Aktywistom udało się całkowicie powstrzymać polowanie. Stanęli tuż obok myśliwych.

- Wtedy nie mogą strzelać do zwierząt – powiedziała Gazecie Wyborczej Izabela, która koordynowała akcję.

Nie było się również bez ostrej reakcji polujących mężczyzn. Jak relacjonuje w rozmowie z dziennikarzami gazety koordynatorka akcji, jeden z myśliwych rzucał pod ich adresem obelgi i wyzwiska.

– Myśliwy nie może wykonać strzału, kiedy w jego pobliżu znajduje się osoba postronna. Nie reagujemy na zaczepki ani nie dajemy się sprowokować. Po prostu spacerujemy – mówiła Izabela.

Myśliwi rozdzieli się i weszli w głąb lasu, chcąc zgubić ekologów. To się im jednak nie udało. Jak dodała aktywistka, „ostatecznie załadowali się do samochodów i odjechali”.

RadioZET/Gazeta Wyborcza/Dziennik Bałtycki/.JZ