Zamknij

Eksperymenty na płodach na UWM? "Ktoś zbiera na mnie haki"

Błażej Makarewicz
13.04.2021 12:13
wojciech maksymowicz
fot. Artur Szczepanski /REPORTER

Ministerstwo Zdrowia domaga się informacji na temat eksperymentów medycznych w dziedzinie neurochirurgii z lat 2013-2020 - dowiedziała się Interia.pl. Jak przyznał rzecznik MZ, resort dostał "bardzo niepokojące informacje o możliwych eksperymentach wykonywanych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem prof. Wojciecha Maksymowicza, które dotyczą płodów". - Wiedziałem, że ktoś zbiera na mnie haki. Zostałem o tym uprzedzony - przekonuje Maksymowicz.

  • Ministerstwo Zdrowia domaga się ujawnienia informacji o przeprowadzanych na UWM eksperymentach medycznych, które miały dotyczyć płodów
  • Rzecznik MZ powiedział, że resort otrzymał "bardzo niepokojące informacje" o eksperymentach, które nadzorował prof. Wojciech Maksymowicz (polityk partii Porozumienie Jarosława Gowina)
  • Maksymowicz twierdzi, że miał świadomość, że "ktoś zbiera na niego haki"
  • Pojawiają się głosy, że cała akcja ma charakter polityczny i jest wynikiem wewnętrznego konfliktu w obozie Zjednoczonej Prawicy.

Resort zdrowia domaga się informacji na temat eksperymentów medycznych w dziedzinie neurochirurgii z lat 2013-2020. Formalnie na olsztyńskiej uczelni nadzorował je prof. Wojciech Maksymowicz - informuje portal Interia.pl. Specjalne pismo w tej sprawie, podpisane przez wiceministra Macieja Miłkowskiego, trafiło do Komisji Bioetycznej UWM 27 marca.

Doniesienia portalu potwierdził dziś rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz. "Niestety dostaliśmy bardzo niepokojące informacje – to nie jest wynik żadnego postępowania, które wyszło z MZ – dostaliśmy bardzo niepokojące informacje dotyczące możliwych eksperymentów medycznych wykonywanych na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim pod nadzorem profesora Maksymowicza" – podkreślił rzecznik MZ.

Eksperymenty na płodach na UWM? Rzecznik MZ: dostaliśmy bardzo niepokojące informacje

O jakie eksperymenty chodzi? "Jest to bardzo delikatna materia, bo dotyczy płodów. Niestety powzięliśmy informacje, które zostały do nas skierowane o możliwym bardzo nieetycznym – to jest delikatnie rzecz ujmując – postępowaniu na uniwersytecie, stąd nasza pilna reakcja" – powiedział rzecznik MZ.

"Myślę, że kierując się przesłankami możliwych nieprawidłowości, daleko posuniętych nieprawidłowości, to pan profesor Maksymowicz powinien również oczekiwać jak najszybszego wyjaśnienia tej sprawy, bo może rzutować to na dalszą jego karierę" – dodał Andrusiewicz.

Wojciech Maksymowicz przekonuje w rozmowie z Interią, że jest to akcja o charakterze politycznym wymierzona w jego działalność. "Jestem szefem katedry i kliniki neurochirurgii, więc chodzi o mnie. Wiedziałem, że ktoś zbiera na mnie haki. Zostałem o tym uprzedzony przez ludzi związanych z polityką. Usłyszałem, że skoro jestem aktywny, muszę się z tym liczyć" - powiedział.

Prof. Wojciech Maksymowicz: Wiedziałem, że ktoś zbiera na mnie haki

"Maksymowicz jest aktywnym politykiem, a w koalicji rządowej wrze. Profesor komentuje krytycznie działania rządzących, w tym resortu zdrowia, więc nie należy tu niczego wykluczać. Zaznaczam jednak, że to moja prywatna opinia, a nie stanowisko uczelni" - ocenił w rozmowie z Interią prof. Sergiusz Nawrocki, prorektor ds. Collegium Medicum olsztyńskiej uczelni.

Specjalny dokument dotyczący rzekomych eksperymentów na UWM, podpisany przez wiceministra Macieja Miłkowskiego, trafił do Komisji Bioetycznej UWM 27 marca. Gremium dostało na odpowiedź siedem dni. "Proszę o uwzględnienie w przedstawionym wykazie - tytułów projektów, które uzyskały pozytywną opinię Komisji Bioetycznej i zostały dopuszczone do realizacji ze wskazaniem okresu ich realizacji oraz jednostki organizacyjnej, w której były przeprowadzane. Uprzejmie proszę o potraktowanie sprawy jako pilnej" - czytamy w piśmie.

RadioZET.pl/ Interia.pl/ PAP