Śmiertelny wypadek w Energylandii. Policja ujawnia NOWE FAKTY

Redakcja
17.08.2018 15:25
Energylandia
fot. Andrzej Zbraniecki/East News

Oświęcimska prokuratura rejonowa wszczęła śledztwo w sprawie śmiertelnego wypadku, do którego doszło w czwartek wieczorem w parku rozrywki Energylandia w Zatorze. Zginął w nim pracownik obsługi.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

– Śledztwo prowadzimy w sprawie narażenia pracownika obsługi parku na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania jego śmierci – powiedział prokurator Słomka. Za popełnienie takich przestępstw może grozić do pięciu lat więzienia.

Dotychczas w sprawie nikt nie usłyszał zarzutów. Śledczy ustalają okoliczności zdarzenia. Przesłuchali świadków. Przeprowadzona zostanie także sekcja zwłok ofiary.

Tragedia w Energylandii 

Tragiczny wypadek wydarzył się w czwartek późnym wieczorem, na krótko przed zamknięciem parku. Według małopolskich policjantów wagonik uderzył 37-letniego pracownika obsługi rollercoastera. Mimo podjętej reanimacji poszkodowany zmarł.

Rzecznik prasowy Energylandii Kristian Kojder w przekazanym PAP komunikacie podał, że serwisant, który obsługiwał niedawno otwarty rollercoaster Hyperion, „najprawdopodobniej, chcąc pomóc któremuś z klientów, wszedł po telefon komórkowy, który wypadł pasażerowi podczas przejazdu kolejki”.

Żadnemu z gości parku nic się nie stało.

Zobacz także

Kojder podkreślił, że na rollercoasterze obowiązuje absolutny zakaz korzystania, a nawet posiadania przy sobie telefonów komórkowych i innych przedmiotów, które mogą wypaść podczas jazdy. "Z tego właśnie względu klienci mają możliwość schowania rzeczy osobistych w bezpiecznych schowkach, które przygotowaliśmy. Zakaz ten przedstawiony jest w sposób czytelny przy wejściu do urządzenia" – wskazał w komunikacie.

RadioZET.pl/PAP/DG