Ewa Tylman mogła żyć, gdy wpadała do Warty. Są nowe ustalenia

Dominik Gołdyn
07.02.2018 16:07
Ewa Tylman mogła żyć, gdy wpadała do Warty. Są nowe ustalenia
fot. Facebook screen

Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, by ustalić przyczyny i mechanizmy śmierci Ewy Tylman. Niestety, nie przyniosło to jednoznacznej odpowiedzi — mówił w środę w sądzie biegły z poznańskiego zakładu medycyny sądowej Jędrzej O., który przeprowadzał sekcję zwłok kobiety.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

W środę poznański sąd okręgowy kontynuował proces Adama Z. oskarżonego o zabójstwo Ewy Tylman. Według prokuratury 23 listopada 2015 roku mężczyzna zepchnął Ewę Tylman ze skarpy, a potem nieprzytomną wrzucił do wody. Za zabójstwo z zamiarem ewentualnym grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie. Podczas rozprawy w lutym ub. r. sąd uprzedził jednak strony o możliwości zmiany kwalifikacji czynu na nieudzielenie pomocy, za co grozi kara do 3 lat więzienia. Od tego czasu Adam Z. jest na wolności.

Przed sądem zeznania składał biegły z Zakładu Medycyny Sądowej, Jędrzej O. Mężczyzna był jednym z autorów opinii wydanej 27 października 2016 roku po odnalezieniu ciała i przeprowadzeniu sekcji zwłok kobiety.

Jak podkreślił, „wykroczyliśmy daleko poza standardowe procedury i badania wykonywane w takich sytuacjach. Zrobiliśmy wszystko, co było możliwe, by ustalić przyczyny i mechanizmy śmierci Ewy Tylman. Niestety, nie przyniosło to jednoznacznej odpowiedzi. Posiłkowaliśmy się też biegłymi spoza ZMS w Poznaniu. Gdybyśmy uznali, że jest cokolwiek więcej możliwe do wykonania, to byśmy to wykonali” — mówił.

Biegły podkreślił w sądzie, że podczas sekcji nie ujawniono na zwłokach żadnych obrażeń zewnętrznych czy wewnętrznych. Jak wskazał, „bezpośrednio po dokonaniu sekcji zwłok nie ustalono przyczyny śmierci Ewy Tylman. W związku z tym zlecono dodatkowe badania specjalistyczne. Po przeprowadzeniu tych badań, w tym: histopatologicznych, radiologicznych, toksykologicznych — nadal nie udało się ustalić bezpośredniej przyczyny jej zgonu”.

Tylman prawdopodobnie żyła, gdy wpadła do Warty

Biegły pytany w sądzie, czy mógłby określić, z jakim prawdopodobieństwem można stwierdzić, że Ewa Tylman żyła w momencie, kiedy znalazła się w wodzie, odpowiedział, że „można dopuścić taką możliwość, aczkolwiek jest to czysta hipoteza. Nie pokuszę się o ocenę prawdopodobieństwa”.

W swoich wcześniejszych zeznaniach biegły odniósł się także do pytań prokuratora, który pytał, czy gdyby kobieta została przerzucona przez barierkę na moście św. Rocha w Poznaniu z wysokości ponad 10 metrów i następnie upadła na betonowe podłoże pod mostem, to czy na jej zwłokach ujawniono by obrażenia. Pytany był także, czy obrażenia byłyby widoczne, gdyby wypadając z mostu, spadła bezpośrednio do wody. Biegły odpowiadając na te pytania, potwierdził, że w obrazie sekcyjnym należałoby się spodziewać obrażeń przede wszystkim w układzie kostno-szkieletowym o charakterze złamań. W przypadku Ewy Tylman takich obrażeń nie ujawniono, co jest zgodne z wersją wydarzeń przyjętą przez prokuraturę w akcie oskarżenia.

Pytany następnie, czy gdyby kobieta została zepchnięta ze stromego nasypu będącego umocnieniem brzegu rzeki, to czy obrażenia też byłyby widoczne, odpowiedział: — W tego typu przypadku mogłoby dojść do obrażeń o charakterze sińców, powierzchownych otarć naskórka, nawet złamań kości. Wyjaśnić należy, że w stanie zachowania ujawnionych zwłok Ewy Tylman, ze względu na ich zaawansowane procesy pośmiertne, […] nie udało się ujawnić jakichkolwiek obrażeń w charakterze sińców i powierzchownych otarć naskórka. Nie ujawniono także obrażeń układu kostno-szkieletowego — wskazał.

Dodał, jednak, że „upadek w takich okolicznościach mógłby nie spowodować rozległych sińców czy otarć. Przy uderzeniu w głowę przy upadku z takiego nasypu z sądowo-lekarskiego punktu widzenia  nie można wykluczyć, że mogło dojść u takiej osoby do utraty przytomności”.

Odnosząc się do braku ujawnionych śladów alkoholu w organizmie kobiety, biegły podkreślił, że nie świadczy to o tym, że Tylman była trzeźwa, ponieważ alkohol w wyniku długiego przebywania zwłok w wodzie, mógł zostać „wypłukany” z organizmu, na co dodatkowo nałożyły się także zmiany pośmiertne.

RadioZET.pl/PAP/DG